- Różnic w cenach jeszcze nie widać, jednak wszyscy się ich spodziewają - ocenia w rozmowie z TVN24+ Gabriela Siemaszko, autorka kanału SIEMOVIEtrip, która na co dzień mieszka w Bułgarii.
Po miesiącu od przyjęcia wspólnej waluty widać natomiast pewien efekt psychologiczny. - Nasi sąsiedzi, starsze małżeństwo, do tej pory dostawali 600 i 900 lewów emerytury. Po przeliczeniu to około 750 euro miesięcznie (łącznie - red.) - wyjaśnia Siemaszko.
Choć realna wartość świadczeń niemal się nie zmieniła, w nowej walucie kwoty nominalne są mniejsze (750 zamiast 1500). - Niecały tysiąc na miesiąc dla wielu brzmi po prostu przerażająco - przyznaje.
Co z "efektem cappuccino", którym straszone są społeczeństwa przy okazji każdej debaty na temat członkostwa w strefie euro? Czy koniec lewa oznacza droższe wakacje w Bułgarii?