Półwysep Iberyjski zmaga się ze skutkami burz Leonardo i Marta. W Hiszpanii szczególnie trudna sytuacja panowała w Kastylii i Leonie oraz na południu, w Andaluzji. W niedzielę poziom wody w przepływającej przez Kordobę i Sewillę rzece Gwadalkiwir nieco opadł, ale w wielu miejscowościach wciąż obowiązywały czerwone ostrzeżenia przed powodziami.
Mieszkańcy spodziewają się więcej deszczu
W niedzielę pogoda w Andaluzji była spokojniejsza, co umożliwiło około 11 tysiącom wcześniej ewakuowanych osób powrót do domów i wstępne oszacowanie szkód po powodziach. W miejscowości Lora del Rio mieszkańcy monitorowali poziom wód rzeki Gwadalkiwir, usuwali gruz z ulic i sprzątali zalane domy.
- Oczywiście korzystamy z dobrej pogody, sprzątamy trochę i pozbywamy się śmieci - mówiła jedna z mieszkanek. - Co Bóg da, ale spodziewamy się więcej deszczu - oceniła.
- Między pracą a czasem wolnym przychodzimy pomóc, bo to dom naszej babci, i wszyscy - wnuki, siostrzeńcy i dzieci - przychodzą pomóc. Teraz wydaje się, że poziom rzeki spada - opowiadał inny mieszkaniec. - Oby zbiornik na wodę nadal pochłaniał wodę. Poprzednio nie dał rady, ulewa przyszła i woda wylała się z kanalizacji, ale mamy nadzieję, że teraz wszystko będzie dobrze - dodał.
Jak podał portal "El Pais", na początku tygodnia w okolicach Kadyksu w Andaluzji, zachodniej Galicji i rejonie Cieśniny Gibraltarskiej spodziewane są dalsze ulewne opady.
"Stłumione brzęczenie, coś nieznanego"
Opady mogą prowadzić także do schodzenia osuwisk - istnieje ryzyko, że nasycony wodą grunt ulegnie przesunięciu. W sobotę wieczorem lokalne władze zdecydowały o ewakuacji 350 mieszkańców miasta Ubrique w prowincji Kadyks. W niedzielę rano wrócili oni do domów, ale ulicami nadal spływały potoki wody.
Prowincja Kadyks ucierpiała najbardziej - najtrudniejsza sytuacja wystąpiła w miejscowości Grazalema. Geolodzy ostrzegają, że po intensywnych opadach w mieście może dojść do powstania zapadlisk. Sami mieszkańcy opowiadali lokalnym mediom o dziwnym dźwięku dobiegającym z ziemi, który zaczął rozlegać się w mieście tuż po ulewie.
- To było suche, stłumione brzęczenie, coś nieznanego - opowiadał jeden z nich portalowi "El Pais".
Jak wyjaśnili eksperci, odgłosy to efekt przemieszczania się kamieni i błota w warstwie wodonośnej biegnącej pod ziemią. 190 ewakuowanych mieszkańców Grazalemy wróciło w niedzielę rano do domów, by zabrać najpotrzebniejsze rzeczy i zaopiekować się zwierzętami.
W Jerez de la Frontera niedaleko Kadyksu 2200 osób wciąż nie może wrócić do domów z powodu zagrożenia wylania rzeki Guadalete. Drogi pozostają zablokowane. Służby odnotowały 30 zdarzeń, w tym osuwiska na trasie Arcos-Ronda, które odcięły od reszty świata miejscowości El Gastor i Zahara. Sześć miejscowości od niemal tygodnia odcięte jest od świata.
Autorka/Autor: Julia Zalewska-Biziuk
Źródło: Enex, El Pais