Świat

"Jesteśmy gotowi umrzeć za nasz Kościół". Opozycjoniści wypuszczeni z aresztu

Świat


Deputowani opozycyjnego Frontu Demokratycznego zostali w sobotę wypuszczeni z aresztu po ogłoszeniu głodówki. Andrija Mandić, Milan Kneżević i Milun Zogović zostali zatrzymani przez prokuraturę na 72 godziny za protest przeciwko ustawie kościelnej, przegłosowanej w piątek przez czarnogórski parlament. - Jesteśmy gotowi umrzeć za nasz Kościół i w związku z tym dzisiaj demonstrujemy - tłumaczył lider opozycji Andrija Mandić.

Prokuratura zarzuca całej trójce, że usiłowała nie dopuścić w nocy z czwartku na piątek do głosowania w parlamencie kontrowersyjnej ustawy kościelnej i zaatakowała przewodniczącego izby Ivana Brajovicia.

Jak pisze agencja Associated Press, opozycjoniści użyli gazu łzawiącego i petard, próbowali też zniszczyć mikrofony na sali obrad. Interwencję podjęli ubrani po cywilnemu funkcjonariusze policji. Zatrzymano 24 osoby, w tym 18 polityków opozycji.

Parlament większością głosów przyjął ustawę zakładającą, że wspólnoty religijne będą musiały przedstawić dowód własności majątku otrzymanego przed 1918 rokiem, kiedy Czarnogóra weszła w skład Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Za ustawą głosowało 45 deputowanych na 45 obecnych. Głosów przeciwnych ani wstrzymujących nie było, gdyż wszyscy opozycyjni deputowani zostali zatrzymani przed głosowaniem.

W całym kraju odbyły się protesty przeciw ustawie. Uczestnicy demonstracji podkreślali, że ustawa pozbawia Cerkiew prawosławną majątku, w tym średniowiecznych klasztorów i świątyń.

- Jesteśmy gotowi umrzeć za nasz Kościół i w związku z tym dzisiaj demonstrujemy - tłumaczył lider opozycji Andrija Mandić.

Protesty Cerkwi

Już wcześniej Serbska Cerkiew Prawosławna, do której należy metropolia Czarnogóry i Przymorza, oraz serbscy politycy zareagowali, jak pisała agencja AP, z furią na projekt nowego prawa. Cerkiew zarzucała rządowi Czarnogóry chęć przejęcia siłą serbskich cerkwi i klasztorów znajdujących się na terytorium tego kraju. Czarnogóra, która w 2006 roku oddzieliła się od państwa związkowego tworzonego ze znacznie większą Serbią, zaprzecza temu, twierdząc, że chce jedynie uregulować sprawy majątkowe i finansowe wszystkich wspólnot religijnych.

Prozachodni czarnogórski prezydent Milo Djukanović oskarżył Serbską Cerkiew Prawosławną o promowanie polityki Belgradu i o to, że próbuje podkopać czarnogórską państwowość. Jak pisze TASS, zapowiedział, że za przykładem Ukrainy będzie się domagał autokefalii dla "czarnogórskiej Cerkwi".

Autor: pp//kg / Źródło: PAP