Bułgaria od lat zmaga się z kryzysem politycznym. W najbliższą niedzielę odbędą się kolejne, przyśpieszone wybory parlamentarne. Ósme w ostatnich pięciu latach. Sondaże dają zwycięstwo Rumenowi Radewowi - byłemu generałowi, który od początku kariery politycznej sięgał po prorosyjską retorykę. Sprzeciwiał się zachodnim sankcjom na Rosję, a teraz deklaruje chęć przywrócenia importu rosyjskiej ropy naftowej.
Zachodnie media, m.in. portal Politico, głośno wyrażają obawy, że Radew może stać się nowym Viktorem Orbanem w roli "głównego zakłócacza" funkcjonowania UE.
Czy w niedzielę w naszej części Europy powstanie nowy prorosyjski przyczółek? Na ile Moskwa ingeruje w bułgarskie wybory? Determinacja Radewa do zdobycia prawdziwej władzy jest ogromna - aby startować w wyborach, zrezygnował z bycia prezydentem.
- Kim jest emerytowany generał Rumen Radew?
- Skąd obawy, że jako premier skierowałby Bułgarię w stronę Rosji?
- Jak bardzo Rosja ingeruje w bułgarskie wybory?