Powierzchnia Księżyca jest naznaczona kraterami. Zdecydowana większość z nich powstała w wyniku uderzeń asteroid, ale zdarza się, że "dziury" na Srebrnym Globie powstają w wyniku kolizji wywołanych przez obiekty ludzkiego pochodzenia.
Człon rakiety SpaceX na Księżycu
Kolejny taki przypadek prognozowany był na środę. Pozostałość rakiety SpaceX miała się rozbić na powierzchni naszego naturalnego satelity około godziny 8.35 polskiego czasu. Jak podała stacja BBC, według naukowców śledzących to zderzenie rakieta SpaceX powinna już uderzyć w Księżyc.
W nadchodzących godzinach zderzenie prawdopodobnie zostanie potwierdzone przez teleskopy w Ameryce Północnej i Południowej - w momencie uderzenia wciąż było tam ciemno, co ułatwiało obserwacje. Żadna z księżycowych sond nie znajdowała się w pozycji umożliwiającej uchwycenie zderzenia na żywo, więc pierwszym zadaniem naukowców będzie porównanie zdjęć powierzchni przed i po zderzeniu w celu wykrycia nowego krateru.
Rakieta, której górny człon miał się rozbić na Księżycu, wystartowała w styczniu 2025 roku. Wyniosła dwa lądowniki księżycowe - Blue Ghost-1 firmy Firefly oraz Resilience japońskiej firmy ispace. Pierwszy udanie wylądował na Srebrnym Globie, a drugi rozbił się na jego powierzchni.
Teraz z Księżycem miał się zderzyć górny człon rakiety Space X, który mierzy 13,8 metra i waży około 4000 kilogramów. Według wyliczeń uderzył w Księżyc z prędkością 2,43 kilometra na sekundę nieopodal krateru Einstein. Astronom Bill Gray, który jako pierwszy opisał trajektorię wskazującą na zderzenie z Księżycem, uważa, że w wyniku kolizji mógł powstać krater o średnicy ponad 17 metrów.
CZYTAJ TAKŻE: Spędził 241 dni w kosmosie, dwa razy wyszedł na spacer
Uderzenie rakiety w Księżyc
Przed kolizją portal Space.com podawał, że samo uderzenie rakiety w Księżyc prawdopodobnie nie będzie widoczne z Ziemi gołym okiem. Według doktora Matta Bothwella, astronoma z Uniwersytetu w Cambridge, z którym rozmawiało BBC, obserwatorzy dysponujący zaawansowanym teleskopem mogli zobaczyć błysk rozchodzący się od powierzchni Księżyca.
Znacznie więcej osób miało szansę zauważyć słup pyłu, który mógł wznieść się na wysokość 50 kilometrów, a nawet więcej. Według organizacji Project Pluto, na którą powołuje się Space.com, odłamki mogły być widoczne na tle czarnej przestrzeni kosmicznej. Według Bothwella, ze względu na brak atmosfery na Księżycu oraz znacznie słabsze przyciąganie grawitacyjne, moment uderzenia miał być "bardziej imponujący niż jakakolwiek podobna eksplozja na Ziemi".
Redagowała ast