Śledztwo w sprawie śmierci dwumiesięcznego chłopca zostało zawieszone. Prokuratura tłumaczy, że powodem jest niemożność ustalenia, gdzie obecnie przebywa jego matka, której mają zostać przedstawione zarzuty.
- Zarzuty dotyczą narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci będącego pod opieką Izabeli P. jej dwumiesięcznego synka Carlosa - poinformował prokurator rejonowy Cezary Ołtarzewski z Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód.
Chciała nakarmić syna, znalazła go nieprzytomnego
Pod koniec stycznia w jednym z mieszkań w kamienicy przy ulicy Sienkiewicza w Radomiu matka znalazła niemowlę, które nie oddychało i było sine. Na miejsce przyjechało pogotowie i policja. Mimo podjętej reanimacji dziecka nie udało się uratować.
Przedstawiciele służb zanotowali, że w mieszkaniu panował nieporządek i było bardzo zimno. Okna były przymarznięte, na ścianach był szron. Na regale stały butelki z zamarzniętą wodą. W środku przebywały trzy kobiety: 37-letnia matka z niemowlęciem, jej siostra i babcia dziecka. Powiedziały policjantom, że ostatni raz paliły w piecu kaflowym poprzedniego dnia w godzinach wieczornych, ale mimo to w mieszkaniu było bardzo zimno.
Dziecko znajdowało się w gondoli od wózka. Miało na sobie kilka warstw niemowlęcych ubranek, czapkę, rękawiczki, kombinezon. Było przykryte pokrowcem i kocykiem.
Dzień wcześniej 37-latka przyjechała z synkiem pociągiem z Krakowa do matki w Radomiu. Jak powiedziała policji, nie zdawała sobie sprawy z warunków, jakie panowały w mieszkaniu. Według niej dziecko było zdrowe, nie było na nic leczone. Kobieta karmiła je naprzemiennie piersią i butelką z mlekiem modyfikowanym. Z jej relacji wynikało, że ostatnio dziecko dostało jeść o godzinie 3. Trzy godziny później kobieta chciała je ponownie nakarmić i wtedy odkryła, że jest sine i nie oddycha.
Wychłodzenie organizmu
Według śledczych matka naraziła dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślnie doprowadziła do śmierci, pozostając z nim przez kilkanaście godzin w mieszkaniu, w którym utrzymywała się temperatura oscylująca wokół 0 stopni Celsjusza.
- Biegli ocenili, że w wyniku tego u niemowlęcia doszło do rozwoju śródmiąższowego zapalenia płuc, a następnie do porażenia ośrodka oddychania i krążenia, spowodowanego wychłodzeniem organizmu, co skutkowało zgonem dziecka - powiedział prokurator Ołtarzewski.
Kobiecie grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.