Szczelny kordon milicji został tak zorganizowany, by protestującym nie przyszła do głowy próba "dostania się" w pobliże samochodu.
Jego wyjazd z budynku sądu obserwowało kilka tysięcy osób, które od świtu czekały na wtorkową rozprawę. Przez cały ten czas dochodziło do niewielkich przepychanek, a niektórych gapiów i protestujących milicja siłą usunęła z ulic.
"Unikać prowokacji"
Wcześniej jeden z liderów opozycyjnego Bloku Julii Tymoszenko, wiceprzewodniczący ukraińskiego parlamentu Mykoła Tomenko, apelował do zwolenników byłej premier, by unikali konfliktów z milicją.
- Naszym zadaniem jest nie dopuścić do prowokacji, by władze nie miały podstaw do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Gdy przed sądem znajduje się kilka tysięcy omonowców, oznacza to, że władze się boją i robią wszystko, by zakazać zgromadzeń, strajków i protestów - powiedział Tomenko.
Wyrok na liderkę opozycji
Tymoszenko została skazana na 7 lat więzienia za nadużycia przy zawieraniu kontraktów gazowych z Rosją w 2009 roku. Była premier utrzymuje, że inspiratorem procesu w jej sprawie jest prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz.
Źródło: PAP