Armin Laschet, premier Nadrenii Północnej-Westfalii, będzie ubiegał się o fotel przewodniczącego niemieckiej CDU. Polityk może liczyć na wsparcie ministra zdrowia Jensa Spahna, który nie będzie kandydował. Również we wtorek aspirację do pozycji po Annegret Kramp-Karrenbauer oficjalnie zgłosił Friedrich Merz.
Chadecy wybiorą nowego przewodniczącego na zjeździe partyjnym 25 kwietnia. Nowy przywódca może być też kandydatem niemieckiej chadecji na kanclerza w wyborach do Bundestagu zaplanowanych na 2021 rok.
Wybory nowego lidera CDU to pokłosie wydarzeń w jednym z najmniejszych niemieckich krajów związkowych - Turyngii. 5 lutego tamtejszy parlament nieoczekiwanie wybrał na stanowisko premiera deputowanego liberalnej FDP Thomasa Kemmericha. Było to możliwe, ponieważ przedstawiciele CDU i prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD) zagłosowali tak samo. Efektem było poważne spięcie w koalicji rządowej (CDU/CSU-SPD) na poziomie federalnym.
Uginając się pod olbrzymią presją, w tym ze strony kanclerz Merkel, Kemmerich ogłosił rezygnację z urzędu, na który został wybrany dzięki izolowanej AfD. Przewodniczącej CDU Annegret Kramp-Karrenbauer nie udało się jednak zdyscyplinować członków własnego ugrupowania w landtagu Turyngii i skłonić ich do poparcia wniosku o rozwiązanie parlamentu. Zapowiedziała w związku z tym rezygnację ze swojej funkcji.
57-letnia Kramp-Karrenbauer - protegowana Merkel - wygrała wybory na lidera CDU w grudniu 2018 roku. Jej autorytet i kompetencje były jednak od początku kwestionowane. Niezdolność do wyegzekwowania dyscypliny w regionalnych strukturach Turyngii ostatecznie podkopała jej wiarygodność.
Laschet, Merz i Roettgen
Armin Laschet nie jest faworytem w wyścigu o fotel szefa partii rządzącej w RFN. Szef rządu Nadrenii Północnej-Westfalii jest kojarzony z liberalnym skrzydłem ugrupowania, lojalnym wobec kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Jeśli wierzyć sondażowi przeprowadzonemu wśród członków CDU, batalia rozstrzygnie się między Friedrichem Merzem, byłym szefem frakcji CDU/CSU w Bundestagu i zdecydowanym przeciwnikiem polityki Merkel oraz Norbertem Roettgenem, przewodniczącym komisji spraw zagranicznych Bundestagu. Według badania sprzed niecałego tygodnia mają oni niemal identyczne szanse na wygraną, odpowiednio 39 i 38 proc.
Merz oficjalnie zgłosił swoją kandydaturę kilka godzin po Laschecie. - To decyzja o kierunku CDU. To nie zerwanie z przeszłością, ale start i odnowa na przyszłość. CDU musi patrzeć przed siebie - powiedział Merz, ogłaszając start.
Roettgen zrobił to już 18 lutego.
Wybór nowego przewodniczącego może mieć dalekosiężne konsekwencje dla niemieckiej polityki, z przedterminowymi wyborami do Bundestagu włącznie. Eksperci przekonują, że nowy szef ugrupowania - ktokolwiek nim zostanie - będzie chciał też zastąpić Merkel na stanowisku kanclerza, by prowadzić kampanię wyborczą już na stanowisku szefa rządu. Doskonale zdają sobie z tego sprawę należący do rządu socjaldemokraci z SPD, którzy wielokrotnie powtarzali, że jeśli CDU zmieni kanclerza przed wyborami, to wyjdą z koalicji.
Autorka/Autor: mtom