Amerykanie przeprowadzili ataki w Syrii. "Polowaliśmy i zabiliśmy naszych wrogów"

Tomahawk
Pete Hegseth w kwaterze głównej NATO
Źródło: Reuters
W odpowiedzi na atak na siły USA rozpoczęliśmy operację w Syrii wymierzoną w bojowników i infrastrukturę Państwa Islamskiego (IS) - poinformował w piątek wieczorem sekretarz obrony USA Pete Hegseth. Dowództwo Centralne USA poinformowało, że amerykańskie siły uderzyły w ponad 70 celów w środkowej Syrii i wykorzystały w tym celu ponad 100 pocisków precyzyjnego rażenia.

"Dzisiaj polowaliśmy i zabiliśmy naszych wrogów. Wielu. Będziemy to kontynuować" - napisał sekretarz obrony USA Pete Hegseth.

Urzędnicy departamentu obrony przekazali agencji Reutera, że ataki dotknęły kilkudziesięciu celów tak zwanego Państwa Islamskiego w Syrii.

Dowództwo CENTCOM, odpowiedzialne za Bliski Wschód, powiadomiło, że operację Hawkeye Strike rozpoczęto w piątek o godz. 16 czasu wschodnioamerykańskiego (o północy w Damaszku). Podkreślono, że jest to odpowiedź na atak na siły amerykańskie i sojusznicze, do którego doszło w minioną sobotę.

Siły podlegające CENTCOM uderzyły w ponad 70 celów w wielu lokacjach w środkowej Syrii - czytamy w komunikacie. Wykorzystano do tego celu myśliwce, śmigłowce szturmowe i artylerię. Wsparcia w postaci samolotów myśliwskich udzieliły też jordańskie siły zbrojne.

W ramach operacji wykorzystano ponad 100 pocisków precyzyjnego rażenia wymierzonych w infrastrukturę i miejsca przechowywania broni IS. Według dziennika "Wall Street Journal" obiekty zaatakowano z użyciem samolotów F-15 i A-10, śmigłowców Apache i pocisków Himars. "Operacja ta ma kluczowe znaczenie, by zapobiegać inspirowaniu przez IS spisków terrorystycznych i ataków przeciwko USA" - oświadczył dowódca CENTCOM, admirał Brad Cooper. "Będziemy nadal bezlitośnie ścigać terrorystów, którzy chcą wyrządzić krzywdę Amerykanom i naszym partnerom w całym regionie" - dodał.

Atak na siły amerykańskie w Syrii

Naloty były odwetem za atak na personel amerykański. Tydzień temu siły USA zostały zaatakowane podczas misji "wsparcia trwających operacji antyterrorystycznych przeciwko IS w regionie". Według szefa resortu napastnik został zabity przez siły partnerskie USA. W wyniku tego zdarzenia zginęło dwóch żołnierzy i jeden cywilny tłumacz.

Amerykańscy żołnierze znaleźli się pod ostrzałem podczas wspólnego patrolu z siłami syryjskimi w centralnej części kraju - podała oficjalna krajowa agencja informacyjna Syrii SANA, cytowana przez stację CNN. Ewakuowani ranni mieli zostać przetransportowani do Al-Tanf, amerykańskiej bazy wojskowej we wschodniej Syrii, przy granicy z Irakiem.

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział 13 grudnia "poważny odwet" przeciwko Państwu Islamskiemu. "Opłakujemy stratę trzech Wielkich Amerykańskich Patriotów w Syrii, dwóch żołnierzy i jednego cywilnego tłumacza. Modlimy się również za trzech rannych żołnierzy, którzy - jak właśnie potwierdzono - mają się dobrze. Był to atak ISIS na Stany Zjednoczone i Syrię, w bardzo niebezpiecznym regionie Syrii, który nie jest w pełni przez nich kontrolowany" - oświadczył Trump we wpisie na portalu Truth Social.

OGLĄDAJ: Pakiet CPN. Co oznacza decyzja rządu?
Tusk

Pakiet CPN. Co oznacza decyzja rządu?

Tusk
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: