Przeszły przez piekło, SOS dał im szansę na lepsze życie. Teraz nie dostanie wsparcia. "To oznacza koniec"

Źródło:
tvn24.pl
Przemoc wobec kobiet. Jak państwo chroni rodzinę
Przemoc wobec kobiet. Jak państwo chroni rodzinętvn24
wideo 2/8
Przemoc wobec kobiet. Jak państwo chroni rodzinętvn24

W Katarzynę mąż rzucił nożem. Do Agnieszki jej małżonek celował z broni. Alicja w domu przeżyła koszmar. Różni je wiek, łączą przeżycia. Wszystkie doświadczyły przemocy, każda z nich trafiła do Ośrodka Wsparcia SOS w Lesku, który - jak twierdzą - dał im szansę na nowe życie. Wkrótce ten ośrodek może jednak przestać istnieć. - W tym roku nie dostaniemy pieniędzy z rezerwy celowej budżetu państwa - mówi Joanna Szurlej, dyrektorka SOS. - Grozi nam zamknięcie. Nie będę miała pieniędzy na wypłaty, rachunki, na zakupy, na nic - dodaje.

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.

Historię pani Agnieszki opisywaliśmy w portalu tvn24.pl. Kobieta przez niemal 20 lat tkwiła w przemocowym związku. Mąż, jak opowiada, od początku był zaborczy, w domu to on podejmował wszystkie decyzje. Zabronił żonie pracować, spotykać się ze znajomymi, odciął od bliskich. Frustrację spowodowaną niepowodzeniami w pracy przenosił na rodzinę. Podczas awantur demolował meble i sprzęt, groził żonie śmiercią. Kilkukrotnie celował do niej z myśliwskiej broni. 

Kobieta zaczęła szukać pomocy. Tak trafiła do Ośrodka Wsparcia SOS w Lesku, który przez kilka miesięcy był ich domem. Z pomocą zatrudnionych w placówce prawników prawników napisała pozew rozwodowy. Dzięki wsparciu psychologów odzyskała sprawczość, "stanęła na nogi" i - już w swoim mieszkaniu - na nowo układa życie sobie i swoim synom.

- To by się nie udało, gdyby nie pomoc leskiego ośrodka. Znaleźliśmy tu bezpieczne schronienie. Ten ośrodek dał nam wolność i nowe życie - mówiła nam kobieta.

Czytaj też "Synowie płakali, nie chcieli wracać do domu. Wtedy obiecałam im, że boją się ojca po raz ostatni".

Kilka godzin stała przed drzwiami i mokła. Do SOS przywieźli ją policjanci

Kasię i jej dwie kilkuletnie córeczki do leskiego ośrodka przywieźli policjanci. Wcześniej kobieta przez kilka godzin stała z dziećmi na deszczu przed swoim domem. Nie mogła dostać się środka, bo nie miała klucza. A mieć go nie mogła, bo tak - jak mówi - zdecydował jej partner. 

Opowiada, że kontrolował prawie każdą strefę jej życia, zamknął w domu i odciął od znajomych. Wprowadzał nakazy i zakazy. Sprawdzał telefon, z zazdrości robił karczemne awantury. Z czasem, jak mówi, pojawiły się wyzwiska, popychanie i szarpanie, później regularne bicie. Obrywała za wszystko: że za brudno, że dzieci za głośno, obiad nie taki. 

Wszystko potęgował alkohol, którego partner Kasi nadużywał. 

Coraz częściej dochodziło między nimi do konfliktów i rękoczynów. Podczas jednej z awantur, jak opowiada, rzucił w nią nożem i zabronił wezwać karetkę. Dzisiaj kobieta ma na plecach kilkucentymetrową bliznę, która przypomina jej o dramacie, którego doświadczyła.

Koszmar Kasi i jej córeczek trwał kilka lat. Skończył się, kiedy trafiły do ośrodka SOS w Lesku. 

Podziękowania za pomoc od jednej z mieszkanek SOS w Lesku Ośrodek Wsparcia SOS w Lesku/Facebook.com

Alicja w SOS układa życie na nowo

Alicja jest jedną z najmłodszych mieszkanek leskiego ośrodka, ma 20 lat. Jej historia jest bardzo dramatyczna. 

Jak wspomina ojciec pił i bił ją, jej rodzeństwo i matkę. Od rodziny odszedł, kiedy Alicja miała 11 lat. Wtedy zamieszkał z nimi nowy partner matki i rozpoczął się kolejny koszmar. Opowiada, że zmuszono ją do nawiązania intymnej relacji z bratem mężczyzny. Miała wtedy 13 lat. 

15 kiedy urodziła córkę. 

"Relację" ze sporo starszym mężczyzną zakończyła, kiedy uderzył ją w twarz. Na rękach trzymała wówczas półroczną córeczkę.  

W wieku 16 lat uciekła z domu. Znalazła ją policja, wtedy opowiedziała kuratorce o wszystkim, czego do tej pory doświadczyła.

Trafiła do rodziny zastępczej. 

Kiedy osiągnęła pełnoletniość razem z dziećmi przeniosła się do tzw. mieszkania wspomaganego. 

Aby uciec od rzeczywistości i zapomnieć o dotychczasowych doświadczeniach, jak sama opowiada, sięgnęła po narkotyki, od których szybko się uzależniła. Miała do wyboru: stracić dzieci albo pójść na terapię i zawalczyć o trzeźwość. Wybrała to drugie. Tak trafiła do ośrodka na Podkarpaciu, w którym spędziła kilkanaście miesięcy. Zerwała z nałogiem, odzyskała córkę i syna. 

Od kilku tygodni jest w SOS w Lesku. - Zerwałam z destrukcyjnym środowiskiem, od dwóch lat nie biorę narkotyków, mam przy sobie moje dzieci. Staram się z optymizmem patrzeć w przyszłość - mówi Alicja. 

I dodaje: - Staram się wziąć odpowiedzialność za życie swoje i moich dzieci. Mam dla kogo żyć i dla kogo walczyć, a ośrodki takie jak ten w Lesku to dla osób takich jak ja, to szansa na nowe życie. Nie wyobrażam sobie, że mogą zostać zlikwidowane. 

Czytaj też Po tragedii w Tarnowie. Zapowiedź zmian w przepisach o przeciwdziałaniu przemocy

Dostają schronienie i pomoc

Ośrodki takie jak SOS w Lesku to często jedyne miejsce w regionie, gdzie osoby doświadczające przemocy mogą znaleźć schronienie i fachową, bezpłatną pomoc. W całej Polsce funkcjonuje ich 37, na Podkarpaciu cztery: w Lesku, Nowej Sarzynie, Gorzycach i Korytnikach. 

Ten w Lesku powstał pod koniec 2006 roku i od tego czasu pomógł stacjonarnie ponad 800 osobom, z czego - jak informuje Joanna Szurlej, dyrektorka Ośrodka Wsparcia SOS w Lesku - 95 procent to kobiety i dzieci, ale zdarzają się także mężczyźni i osoby starsze. W ośrodku mogą liczyć na bezpłatny hostel, opiekę oraz pomoc psychologa i prawnika. 

- Działaliśmy i pomagaliśmy także w pandemii, kiedy praca większość instytucji i ośrodków świadczących pomoc była ograniczana lub całkowicie zawieszana - podkreśla Szurlej.

"Budżet od lat jest niedofinansowany"

Działalność ośrodków wsparcia finansowana jest z Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, z funduszy z Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. Pieniądze wypłacane są ośrodkom w miesięcznych transzach w wysokości nieco ponad 40 tys. zł.

- Mają wystarczyć nam na wszystko, czyli całodobowe utrzymanie dyżurów, media, wszystkie inne opłaty i wynagrodzenia oraz poradnictwo prawne i psychologiczne - wylicza dyrektorka ośrodka SOS w Lesku. 

Tegoroczna dotacja wynosi niecałe 522 tysiące złotych. Z planu finansowego, jaki na ten rok przygotował leski ośrodek wynika, że aby pokryć wszystkie wymagane koszty potrzeba nieco ponad 651 tysięcy złotych. To o prawie 125 tysięcy więcej, niż zakłada rządowy projekt. 

- Obecnie kwota ta uległa zwiększeniu do prawie 722 tysięcy złotych. To o 200 tysięcy więcej, niż przyznana nam dotacja - wylicza Szurlej. Jak wyjaśnia, powodem wzrostu kosztów są m.in. dwie podwyżki płacy minimalnej wprowadzone przez rząd i drastyczny wzrost kosztów utrzymania ośrodka - rachunków za prąd, media, zakup żywności środków czystości.

Co roku w trzecim lub czwartym kwartale na konto podkarpackich ośrodków wsparcia wpływały dodatkowe pieniądze z rezerwy celowej budżetu państwa. Dzięki tym funduszom udawało się jakoś spiąć budżet. Bo ten - jak podkreśla Szurlej - od lat jest niedoszacowany. Miesięcznie o co najmniej kilkanaście tysięcy złotych - podaje.

Ośrodki wsparcia na Podkarpaciu nie dostaną rządowej dotacji

W tym roku ośrodek SOS w Lesku, i trzy pozostałe ośrodki wsparcia na Podkarpaciu, rządowych pieniędzy nie dostaną.

"Analiza wykazała, że Województwo Podkarpackie na utrzymanie czterech specjalistycznych ośrodków wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie na początku roku otrzymało środki w wysokości 2 087 000 zł, co oznacza, że przekracza przyjęte w Krajowym Programie założenia - nadwyżka wynosi 149 000 zł . Dlatego też Województwo Podkarpackie nie znalazło się na liście podziału rezerwy celowej na 2023 rok" - czytamy w piśmie Anny Schmidt, Pełnomocniczki Rządu do Spraw Równego Traktowania przesłanym wojewodzie podkarpackiej, Ewie Leniart. 

Zobacz Program Polska i Świat "Kontrowersyjne wydatki Funduszu Sprawiedliwości"

Ośrodek SOS w Lesku i trzy inne ośrodki SOW na Podkarpaciu nie dostaną dotacji z rezerwy budżetowej tvn24.pl

W tym roku nadwyżka, jak wyliczyła Joanna Szurlej, wynosi trzy tysiące złotych miesięcznie na każdy  z czterech ośrodków. W ubiegłym roku było to 2400 zł, rok wcześniej 1400 zł. 

- Nigdy te kwoty nie pokrywały realnych potrzeb utrzymania ośrodka. Ratowała nas jedynie rezerwa celowa wypłacana w trzecim lub czwartym kwartale, a i tak pozwalała nam ledwie przetrwać. W tym roku mamy jej nie otrzymać. Przestajemy istnieć - mówi dyrektorka SOS w Lesku. 

Zobacz materiał Faktów Siostry-pingwinki otrzymały mniejszą dotację. Wojewoda zareagował, jak stało się o tym głośno

Ośrodek Wsparcia SOS w Lesku dysponuje sześcioma pokojami, każdy z łazienką, w sumie to 18 miejsc dla potrzebującychSOS Lesko/Facebook.com

"Grozi nam zamknięcie. Nie mamy środków na funkcjonowanie"

Na stronie Ośrodka Wsparcia SOS w Lesku zamieściła dramatyczny apel o pomoc. 

"Kochani przyjaciele i byli i obecni mieszkańcy i mieszkanki Ośrodka Wsparcia SOS w Lesku! Grozi nam zamknięcie. Nie mamy środków na funkcjonowanie. Utrzymujemy się z dotacji celowej budżetu państwa z Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Ratowała nas dotychczas rezerwa celowa z budżetu państwa, na którą obecnie Województwo Podkarpackie się nie załapało. Oznacza to dla nas koniec…" - poinformowała Joanna Szurlej.

"Od 2006 roku pracujemy bez przerwy, nie zatrzymała nas pandemia, nie zatrzymała nas panika. Stworzenie zespołu ludzi, którzy pracują 365 dni w roku 24 godziny… w święta, wakacje, zawsze. Bycie w gotowości kosztuje dużo zdrowia, energii, uwagi" - podkreśliła. 

"Jestem osobiście załamana i zmęczona walką kolejne nieoszacowane budżety na prowadzenie całodobowej placówki" - dodała. 

Zobacz reportaż "Czarno na białym" w TVN24 GO: "Mury nie budują człowieka" >>>

"Potrzebujemy dodatkowe 200 tysięcy złotych"

- Stoimy pod ścianą. Od lat z powodu niedoszacowania budżetu borykamy się z problemami finansowymi, ale tak źle jeszcze nie było. Jeśli nie dostaniemy tych pieniędzy, w październiku, najdalej listopadzie przestaniemy działać. Nie będę miała pieniędzy na wynagrodzenia, ani na proszek do prania, ani na żarówkę. Na nic - mówi Szurlej. 

Koszt funkcjonowania ośrodka SOS w Lesku w pierwszym półroczu 2023 roku wyniósł prawie 311 tysięcy złotych. Na działalność w drugim półroczu z rządowych pieniędzy zostało 211,5 tys. zł. To o blisko 99 tys. zł mniej.

Po podwyżkach od lipca miesięcznie potrzeba będzie dodatkowo 30 tys. zł. 

Potrzebne są też pieniądze na zabezpieczenie bieżących wydatków, jak zaopatrzenie ośrodek w środki czystości, środki higieniczne, jedzenie i artykuły biurowe.

- Aby nasz ośrodek w pełni mógł w tym roku realizować zadania potrzebuje dodatkowych środków w wysokości około 200 tysięcy złotych - wylicza nasza rozmówczyni. 

Własny pokój, łóżko i czysta pościel, a przede wszystkim spokój - SOS w Lesku od początku istnienia pomógł stacjonarnie ponad 800 osobomSOS w Lesku/Facebook.com

"Decyzja o braku przyznania dotacji stawia nas w trudnej sytuacji"

Podobny problem mają pozostałe trzy ośrodki wsparcia na Podkarpaciu. 

"Decyzja o braku przyznania dotacji z rezerwy celowej budżetu państwa stawia nasz ośrodek w trudnej sytuacji" - przyznają pracownicy ośrodka wsparcia w Nowej Sarzynie.

Tam też po ostatnich podwyżkach wynagrodzeń oraz cen energii, ogrzewania i żywności budżet się nie spina.

Przyznają, że brak dotacji wpłynie na działalność ośrodka. "Wobec braku pełnego zabezpieczenia finansowego, działalność ta staje się działalnością trudną, szczególnie chcąc prowadzić ją zgodnie z obowiązującymi standardami" - podkreślają pracownicy ośrodka.

Jest szansa na większe finansowanie, ale dopiero w przyszłym budżecie

22 maja w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie odbyło się spotkanie dyrektorów podkarpackich ośrodków wsparcia z dyrektorką Wydziału Polityki Społecznej, Jolantą Tomczyk-Fila. Została podczas niego poruszona m.in. kwestia finansowania ośrodków. Dyrektorzy zwrócili uwagę na niedoszacowane ich zdaniem od lat budżety. 

Wskazali najpilniejsze potrzeby i kwoty, jakich potrzebują na ich realizację.

Michał Mielniczuk, rzecznik wojewody podkarpackiej, Ewy Leniart przekazał nam, że potrzeby związane z dodatkowym finansowaniem placówek zostały zgłoszone do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. 

"Z informacji zwrotnej wynika, iż w resorcie trwają prace nad zwiększeniem finansowania tych zadań w przyszłym budżecie - przekazał nam Michał Mielniczuk. 

Dodał, że "za zgodą wojewody", dyrekcja wydziału polityki społecznej zadeklarowała, że "urząd rozpocznie rozmowy na temat pozyskania źródła finansowania pozapłacowych wydatków" (...) "w tym w szczególności na przeprowadzenie niezbędnych remontów oraz wymianę zużytego sprzętu i wyposażenia".

W przygotowaniu pismo do rady powiatu i petycja

W najbliższym czasie do Rady Powiatu Leskiego wpłynie pismo z od dyrektorki Ośrodka Wsparcia SOS w Lesku z apelem o pomoc i interwencję u Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania Anny Schmidt o przywrócenie rezerwy celowej. Joanna Szurlej zapowiada także kolejne interwencje u wojewody podkarpackiej i w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej. 

- Planujemy też stworzyć petycję dostępną dla wszystkich, którzy chcą nas wesprzeć w walce o dalsze istnienie. Te pieniądze tak na prawdę potrzebne są najsłabszym - głównie kobietom i dzieciom tkwiącym w pułapce przemocy.

I dodaje. - Jeśli nie dostaniemy pieniędzy przestaniemy istnieć i osoby, które uciekają przed przemocą i dla których takie ośrodki, to często ostatnia deska ratunku, nie będą miały gdzie się schronić. Apeluję, do władz: - dajcie nam pomagać! Państwo jest po to, by chronić słabszych, po prostu zróbcie to co przyzwoite. Koniec z okrągłymi zdaniami i półsłówkami, że może w przyszłym budżecie coś się zmieni. Konkretna decyzja potrzebna jest tu i teraz.

Ośrodek Wsparcia SOS w Lesku tvn24.pl

* imiona i inne dane podopiecznych ośrodka zostały zmienione.

Autorka/Autor:Martyna Sokołowska

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24.pl

Pozostałe wiadomości

Co najmniej dziesięć osób odniosło obrażenia w wyniku ataku uzbrojonego napastnika w stanie Michigan w Stanach Zjednoczonych. Wśród rannych są dzieci. - Sprawca strzelał 28 razy, wielokrotnie przeładowując broń - podał szeryf hrabstwa Oakland, Michael Bouchard. Napastnik zabarykadował się w domu, który otoczyli policjanci. Kiedy weszli do środka, okazało się, że nie żyje. Motywy jego działania nie są na razie znane.

Strzelanina w stanie Michigan. Sprawca przyjechał do parku, oddał kilkadziesiąt strzałów z półautomatu

Strzelanina w stanie Michigan. Sprawca przyjechał do parku, oddał kilkadziesiąt strzałów z półautomatu

Źródło:
PAP, Reuters

Agencja Reutera opublikowała projekt dokumentu końcowego szczytu pokojowego w sprawie Ukrainy w Szwajcarii. Wynika z niego, że dla zgromadzonych głów państw i szefów rządów kluczową kwestią jest zabezpieczenie instalacji jądrowych, w tym zaporoskiej elektrowni pod kontrolą Ukrainy. Konieczne też jest - jak ma wynikać z międzynarodowych ustaleń - zapewnienie nieprzerwanych dostaw żywności, uwolnienie jeńców oraz porwanych przez rosyjskie władze ukraińskich dzieci.

Kluczowa kwestia instalacji jądrowych. Są wstępne ustalenia szczytu w Szwajcarii

Kluczowa kwestia instalacji jądrowych. Są wstępne ustalenia szczytu w Szwajcarii

Źródło:
Reuters, PAP, tvn24.pl

IMGW ostrzega przed pogodowymi zagrożeniami. O poranku w części kraju intensywnie pada deszcz, a miejscami może zagrzmieć. Burze powrócą także w drugiej części dnia.

IMGW ostrzega. Niedziela pod znakiem burz

IMGW ostrzega. Niedziela pod znakiem burz

Aktualizacja:
Źródło:
IMGW, tvnmeteo.pl

Zaczęło się od nieudanej kradzieży sklepowej, skończyło na policyjnej blokadzie i strzałach ostrzegawczych. Policja wyjaśnia okoliczności tego zdarzenia.

Policyjna blokada i strzały ostrzegawcze

Policyjna blokada i strzały ostrzegawcze

Źródło:
tvn24.pl

G7 powtarza jednogłośne zaangażowanie, by bronić międzynarodowego systemu reguł opartego na prawie, wystawionego na niebezpieczeństwo przez rosyjską agresję - tak premier Włoch Giorgia Meloni podsumowała zakończone obrady szczytu G7 w Apulii na południu Włoch. Szefowa prawicowego rządu podkreśliła, że przywódcy "udzielili Ukrainie jednogłośnego i stanowczego poparcia, które pozostanie w mocy tak długo, jak będzie to konieczne".

"Propaganda" Putina, pułapka Hamasu i zyskowny przemyt migrantów. Włoska premier o szczycie G7

"Propaganda" Putina, pułapka Hamasu i zyskowny przemyt migrantów. Włoska premier o szczycie G7

Źródło:
PAP

Polacy zadebiutują na Euro 2024 w meczu przeciwko Holandii. W Szwajcarii trwa szczyt pokojowy poświęcony rosyjskiej agresji na Ukrainę. Rzecznik dyscyplinarny Sądu Najwyższego postawił pierwszej prezes SN Małgorzacie Manowskiej zarzuty dyscyplinarne, a przez stolicę przeszła Parada Równości. Oto pięć rzeczy, które warto wiedzieć w niedzielę 16 czerwca.

Pięć rzeczy, które warto dziś wiedzieć

Pięć rzeczy, które warto dziś wiedzieć

Źródło:
tvn24.pl

Pogoda na dziś. Niedziela 16.06 okaże się deszczowa w wielu regionach. Miejscami spodziewane są także burze, którym towarzyszyć będą silniejsze opady a także porywisty wiatr. Termometry pokażą od 19 do 26 stopni Celsjusza.

Pogoda na dziś - niedziela 16.06. Deszcz pojawi się w wielu miejscach, może zagrzmieć

Pogoda na dziś - niedziela 16.06. Deszcz pojawi się w wielu miejscach, może zagrzmieć

Źródło:
tvnmeteo.pl

Do PSL-u poszło w sumie 33 tysiące maili z prośbą o łaskawe spotkanie z tęczowymi rodzinami. To jest polityków psi obowiązek, żeby zapewnić im bezpieczeństwo. 33 tysiące maili, okrągłe zero odpowiedzi - powiedział w "Faktach po "Faktach" w TVN24 Hubert Sobecki ze Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. W ocenie Mirosławy Makuchowskiej z Kampanii Przeciw Homofobii, odpowiedzialnym za sytuację par homoseksualnych w Polsce jest premier Donald Tusk.

"33 tysiące maili na skrzynki PSL-u. Okrągłe zero odpowiedzi"

"33 tysiące maili na skrzynki PSL-u. Okrągłe zero odpowiedzi"

Źródło:
TVN24

Rosyjskie systemy obrony powietrznej S-300 i S-400 okazały się nieskuteczne w walce z atakami sił ukraińskich na zaanektowany Krym - pisze ukraiński portal wojskowy Defense Express. Półwyspu ma chronić Prometeusz.

"Eksperyment" Rosjan. Wysłali Prometeusza

"Eksperyment" Rosjan. Wysłali Prometeusza

Źródło:
Defense Express, Kyiv Post

Siłom ukraińskim udało się zatrzymać ofensywę armii rosyjskiej pod Charkowem. W obwodzie donieckim Rosjanie przedarli się przez obronę i ruszyli w stronę granic administracyjnych regionu - ocenia sytuację na froncie ukraińska sekcja BBC. Urzędnik NATO, cytowany przez portal Ukraińska Prawda, ujawnił, że straty Rosji podczas ofensywy w obwodzie charkowskim były "astronomiczne". Podsumowujemy miniony tydzień w Ukrainie.  

"Astronomiczne" straty Rosji. Azow dziękuje Bidenowi

"Astronomiczne" straty Rosji. Azow dziękuje Bidenowi

Źródło:
BBC, Ukraińska Prawda, NV, PAP, tvn24.pl

Uczestnicy i uczestniczki Parady Równości przeszli w kolorowym pochodzie przez centrum Warszawy. Wydarzenie rozpoczęło się w pobliżu Pałacu Kultury i Nauki od krótkiego przywitania prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego, który objął patronat nad imprezą. Według szacunków ratusza w paradzie przeszło około 20 tysięcy osób. Po raz pierwszy w historii warszawskiej parady wziął w niej udział TVN Warner Bros. Discovery ze swoją platformą.

Parada Równości przeszła przez Warszawę

Parada Równości przeszła przez Warszawę

Źródło:
tvnwarszawa.pl, PAP

Michał Dąbrowski wie, co to walka, bo z własnymi słabościami walczy na co dzień. Kwalifikację na igrzyska paralimpijskie w szermierce zdobył sam, ale żeby pojechać do Paryża, musi wygrać z rakiem. Leczenie jest drogie i nierefundowane, dlatego potrzebuje pomocy.

Zdobył mistrzostwo świata, potem przyszła diagnoza. Polski paralimpijczyk zbiera na drogi lek

Zdobył mistrzostwo świata, potem przyszła diagnoza. Polski paralimpijczyk zbiera na drogi lek

Źródło:
Fakty TVN

Popularne wśród turystów plaże na singapurskiej wyspie Sentosa zostały zamknięte w sobotę. Na wodzie i piasku unosi się czarna maź. Powodem jest wyciek ropy naftowej z pobliskiego terminalu żeglugowego.

Ostrzeżenie na plażach w turystycznym raju. "Trzymajcie się z dala od wody"

Ostrzeżenie na plażach w turystycznym raju. "Trzymajcie się z dala od wody"

Źródło:
Reuters, tvnmeteo.pl

844 dni temu rozpoczęła się inwazja Rosji na Ukrainę. Agencja Reutera dotarła do projektu dokumentu końcowego szczytu pokojowego w Szwajcarii. Stany Zjednoczone ogłosiły pomoc dla Ukrainy w wysokości 1,5 miliarda dolarów, między innymi dla sektora energetycznego. Prezydent Finlandii ocenił, że "sytuacja negocjacyjna Ukrainy" znacząco poprawiła się w ostatnich tygodniach. Oto, co wydarzyło się w Ukrainie i wokół niej w ciągu ostatniej doby.

Ukraina. Najważniejsze wydarzenia ostatnich godzin

Ukraina. Najważniejsze wydarzenia ostatnich godzin

Źródło:
tvn24.pl, PAP

Jedno z wiodących szwajcarskich muzeów planuje usunąć z wystawy pięć obrazów, co do których istnieje podejrzenie, że zostały zrabowane przez nazistów. Wśród nich są dzieła Claude'a Moneta i Vincenta van Gogha - donosi BBC.

Nazistowski cień na obrazach. Muzeum wycofuje dzieła

Nazistowski cień na obrazach. Muzeum wycofuje dzieła

Źródło:
BBC

W sobotę około południa ze stawu w parku Szczęśliwickim na Ochocie wyłowiono ciało kobiety. Na miejscu pracuje prokurator.

Zwłoki kobiety wyłowione z parkowego stawu

Zwłoki kobiety wyłowione z parkowego stawu

Źródło:
tvnwarszawa.pl, Kontakt 24

Żołnierze jechali do migrantów, którzy próbowali przekroczyć granicę z Białorusią. Gdy na drodze stanął im żubr, gwałtownie zahamowali. Auto przewróciło się. Wojskowi opuścili już szpital. Żubrowi też nic się nie stało.

Trzej żołnierze trafili do szpitala po spotkaniu z żubrem

Trzej żołnierze trafili do szpitala po spotkaniu z żubrem

Źródło:
tvn24.pl

Rzecznik dyscyplinarny Sądu Najwyższego postawił pierwszej prezes SN Małgorzacie Manowskiej zarzuty dyscyplinarne - poświadczenie nieprawdy i działania na szkodę interesu publicznego. W tle sprawy jest spór wewnątrz instytucji. Pojawiają się też pytania, co dalej z ustawą o Krajowej Radzie Sądownictwa.

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego z zarzutami dyscyplinarnymi. W tle spór wewnątrz instytucji

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego z zarzutami dyscyplinarnymi. W tle spór wewnątrz instytucji

Źródło:
Fakty TVN

"A czy państwo otrzymali już powołanie na ćwiczenia wojskowe..." - tego typu komentarze krążą w mediach społecznościowych w reakcji na publikowane w sieci karty powołań do wojska. Według nagłaśnianego przekazu wojsko ma teraz wysyłać więcej takich kart i to do osób "z łapanki". Uspokajamy i wyjaśniamy.

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

Źródło:
Konkret24

W sobotę nastąpiło oficjalne otwarcie brakującego fragmentu obwodnicy Koszalina oraz Sianowa w ciągu drogi S6. Ruch jednak odbywa się ze zwężeniem do jednej jezdni na 800-metrowym odcinku, gdzie trwają ostatnie prace, a także trwa procedura uzyskania pozwolenia na użytkowanie obiektu. Procesowi budowy nowej obwodnicy towarzyszyło też wiele komplikacji.

"Trasa szczególnie ważna dla ruchu turystycznego". Otwarto kolejny odcinek

"Trasa szczególnie ważna dla ruchu turystycznego". Otwarto kolejny odcinek

Źródło:
PAP

Strażniczki miejskie z Konstantynowa Łódzkiego znalazły nielegalną hodowlę psów. Warunki, w jakich przebywały zwierzęta, były dramatyczne. Na miejscu pojawili się także policjanci, urzędnicy i Łódzkie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Psy zostały odebrane 63-letnimu mężczyźnie.

Psy przebywały w dramatycznych warunkach. Odebrano 80 zwierząt

Psy przebywały w dramatycznych warunkach. Odebrano 80 zwierząt

Źródło:
tvn24.pl

1344 metry - na taką głębokość zanurkował pewien żółw skórzasty z rejonu Wysp Salomona. Jeśli wynik ten zostanie potwierdzony badaniami naukowymi, zostanie uznany za rekord Guinnessa.

"Spektakularny" wyczyn żółwia może trafić do Księgi rekordów Guinnessa

"Spektakularny" wyczyn żółwia może trafić do Księgi rekordów Guinnessa

Źródło:
livescience.com, tvnmeteo.pl

Za chwilę będzie tak, że dowolny filmik z osobą, która idzie ulicą, będzie mógł być szybko przerobiony tak, że zobaczymy tę samą osobę, te same ruchy, ale nagą - mówi w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl Michał Koźbiał, badacz sztucznej inteligencji w NASK. Problem dotyczy głównie kobiet, ale narażony jest każdy. - Celem tego typu fejków mogą być szantaże, okupy, wyłudzenia – komentuje Michał Wendt, szef firmy informatycznej Elsii.

Zagrożony jest każdy. "Zobaczymy tę samą osobę, te same ruchy, ale nagą"

Zagrożony jest każdy. "Zobaczymy tę samą osobę, te same ruchy, ale nagą"

Źródło:
tvn24.pl

Uprzedzałem, że będę pisał o książkach, których nikt nie czyta. I właśnie trafiła mi się taka książka.

Żeby się nie pozabijać…

Żeby się nie pozabijać…

Źródło:
tvn24.pl

Prokuratura Okręgowa w Łodzi wszczęła śledztwo w sprawie "willi Kwaśniewskich" - dowiedzieli się dziennikarze "Superwizjera" TVN i tvn24.pl, Maciej Duda i Łukasz Ruciński. Prokuratura podejrzewa, że Tomasz Kaczmarek, znany jako agent Tomek, miał na polecenie ówczesnych szefów CBA, Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, sporządzać fałszywe notatki operacyjne. Te miały później służyć jako rzekome dowody na to, że Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy byli właścicielami willi w Kazimierzu Dolnym.

Wraca sprawa "willi Kwaśniewskich". Śledztwo w sprawie poleceń, jakie agentowi Tomkowi wydawali Kamiński i Wąsik

Wraca sprawa "willi Kwaśniewskich". Śledztwo w sprawie poleceń, jakie agentowi Tomkowi wydawali Kamiński i Wąsik

Źródło:
Superwizjer, tvn24.pl

- Max pozwala nam wypłynąć na szerokie wody międzynarodowe. To jest duże szczęście, to jest prezent - stwierdziła Marta Malikowska, aktorka i jurorka 43. Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych "Młodzi i Film". W jego ramach odbył się panel dyskusyjny "Max is here. More stories to tell".

Platforma Max w Polsce. "Pozwala wypłynąć na szerokie wody międzynarodowe"

Platforma Max w Polsce. "Pozwala wypłynąć na szerokie wody międzynarodowe"

Źródło:
tvn24.pl

Warszawska Strefa Kibica (WSK) na błoniach Stadionu Narodowego ruszy już w niedzielę. Będzie tam można obejrzeć wszystkie grupowe mecze Polaków. Jak przekazał Bartosz Kusior, członek zarządu spółki PL2012+, która zarządza stadionem, koszt zorganizowania strefy to milion złotych.

Strefa kibica na błoniach Narodowego rusza w niedzielę. Kosztowała milion złotych

Strefa kibica na błoniach Narodowego rusza w niedzielę. Kosztowała milion złotych

Źródło:
PAP

W najnowszym "Kadrze na kino" Ewelina Witenberg opowiadała o premierze drugiego sezonu serialu "Ród smoka", który można będzie oglądać na debiutującej platformie Max. Odcinek poświęcono też między innymi 90. urodzinom Kaczora Donalda oraz powracającej z nowym albumem Ewelinie Flincie.

Co warto obejrzeć. Ewelina Witenberg podsumowuje. "Kadr na kino" w TVN24

Co warto obejrzeć. Ewelina Witenberg podsumowuje. "Kadr na kino" w TVN24

Źródło:
tvn24.pl