Nigeryjczycy byli uwięzieni w hotelu, bo nie uregulowali rachunku. Uratował ich piłkarz Chelsea

John Obi Mikel - wielu chciałoby mieć takiego kapitana
John Obi Mikel - wielu chciałoby mieć takiego kapitana
Źródło: Mikel John Obi/twitter

W Rio ciągle głośno o piłkarskiej reprezentacji Nigerii. Najpierw miała ona problem żeby dotrzeć do Brazylii, teraz żeby opuścić jeden z tamtejszych hoteli. Udało się dopiero po interwencji największej gwiazdy drużyny.

Mimo porażki w trzecim meczu fazy grupowej z Kolumbią (0:2), Nigeria i tak znalazła się w gronie najlepszych ośmiu zespołów. O półfinał zmierzy się w sobotę z Danią na Fonte Nova Arena w mieście Salvador. Władze Super Orłów po meczu z Los Cafeteros chciały opuścić Sao Paulo, by udać się już na miejsce rozegrania spotkania.

Nie było to jednak takie proste. Nigeryjska ekipa została uwięziona w tamtejszym hotelu, bo, jak się okazało... nie uregulowała rachunków.

Kapitan uratował zespół

- Problemem jest to, że wszyscy nasi urzędnicy są w Brazylii w gestii Nigeryjskiego Związku Piłki Nożnej, którzy obiecali zapłacić za swój pobyt, ale tego nie zrobili - powiedział jeden z oficjeli nigeryjskiego teamu.

Zrobił to dopiero kapitan i największa gwiazda drużyny John Obi Mikel. 29-letni piłkarz Chelsea zapłacił cztery tysiące dolarów żeby ekipa mogła opuścić hotel.

- Trzymali nas jako zakładników więcej niż godzinę. Zaraz mieliśmy odlatywać. Uratował nas dopiero Mikel wpłacając pieniądze - dodał jeden z przedstawicieli.

Nigeryjska ekipa piłkarska w Rio liczy 25 osób. Oprócz 18 piłkarzy, w hotelu przebywało wtedy także siedmiu urzędników a nawet minister sportu Salomon Dalung.

Problemy jeszcze przed Rio

O tym, że nigeryjska federacja ma spore problemy finansowe, najlepiej świadczy sytuacja przed igrzyskami. Defensywny pomocnik The Blues i jednocześnie chorąży Nigeryjczyków w Rio już przed wylotem postanowił wesprzeć olimpijską drużynę. Wówczas przeznaczył na ten cel trzydzieści tysięcy dolarów.

Przypomnijmy, że z powodu problemów z transportem, Super Orły dotarły do Manaus na kilka godzin przed swoim inauguracyjnym meczem w turnieju olimpijskim z Japończykami.

Najpierw okazało się, że czarterowy lot nie dojdzie do skutku, gdyż na konto przewoźnika nie dotarły na czas pieniądze z nigeryjskiej federacji futbolu. Gdy podstawiono po negocjacjach inny samolot, członkowie drużyny stwierdzili, że jest on za mały i odmówili wejścia na pokład. W końcu postanowili przenocować w Atlancie. To spowodowało kilkudziesięciogodzinne opóźnienie w dotarciu do Manaus.

Mimo to, zajęli pierwsze miejsce w grupie B.

Autor: lukl/TG / Źródło: sport.tvn24.pl, africanfootball.com

Czytaj także: