To Dawid Kubacki, a nie Piotr Żyła będzie miał szansę wystąpić w niedzielnym konkursie. Trener Łukasz Kruczek stwierdził, że forma tego drugiego go nie przekonuje. Mówił też o metamorfozie Kamila Stoch. W czwartek lider Pucharu Świata zupełnie nie czuł rosyjskiej skoczni, następnego dnia błyszczał najjaśniej wśród całej stawki zawodników.
W piątkowych treningach na średnim obiekcie na Krasnej Polanie wystąpiło trzech z pięciu Polaków: Stoch, Kubacki i Żyła. W wiosce olimpijskiej pozostali zaś Jan Ziobro i Maciej Kot. Kubacki z Żyłą rywalizowali o ostatnie, czwarte miejsce w kadrze na niedzielny konkurs w Gorski RusSki Jumping Center.
"Problemy ze skocznią"
- Skoki Dawida były bardziej wyrównane, choć trzeci mocno spóźniony i zepsuty. To on dostanie szansę. Piotrek miał problem ze skocznią, podobnie jak wczoraj Kamil. Ale o ile u Stocha one się rozwiązały, o tyle u Żyły jeszcze nie. Zakładam, że z takimi skokami on by się zakwalifikował spokojnie do konkursu. Jednak znając jego potencjał, oczekuję takich skoków, jakie jeszcze niedawno pokazywał – powiedział Kruczek zaraz po ogłoszeniu składu na konferencji technicznej. Jeszcze w czwartek wieczorem szkoleniowiec zakładał, że w treningach weźmie udział też Ziobro. Wtedy walka rozgrywałaby się między trzema zawodnikami. Pewniakami byli Stoch i Kot.
- To była decyzja podjęta na gorąco. Później, po przyjeździe do wioski, jeszcze raz przeanalizowaliśmy skoki Jaśka i uznaliśmy, że były na tyle dobre, że może do południa odpocząć, a jutro wystąpi w serii próbnej i kwalifikacjach. Południowa pora dzisiejszych prób jest fajna, ale z drugiej strony barbarzyńska, bowiem wczoraj późno wróciliśmy – dodał Kruczek.
Rewelacyjny piątek
Po dość średnich czwartkowych skokach, w piątek błyszczał Stoch. Zawodnik, który zwyciężył w dwóch ostatnich zawodach PŚ w Willingen, wygrał dwie z trzech serii.
- Wczoraj pierwszy skok zaważył na tym, co było dalej, bo to skocznia zaskoczyła Kamila. Przyszedł do mnie i kręcił głową, mówiąc, że coś mu nie pasuje. Sprawdzaliśmy różne kwestie sprzętowe, nie wszystko wyszło, ale już dziś ustawiliśmy i wyszły normalne, dobre skoki treningowe. Nie powiem, o co konkretnie chodziło, aby nie wiedzieli rywale – tłumaczył trener. Kruczek podkreślił bardzo dobrą komunikację na linii szkoleniowiec-zawodnik. - Chwilę porozmawialiśmy na skoczni, później pół godziny w wiosce i temat był rozwiązany. Nie pierwszy raz, kiedy treningi Kamila są nijakie, zresztą wielu zawodników wtedy nie błyszczy, a kiedy przychodzi konkurs – przeciera się oczy… To cecha dobrych zawodników – mówił na temat metamorfozy skoczka z Zębu. Jak się okazało, występ Stocha w piątkowych treningach nie był wcale pewny, gdyż nie działała jego... karta akredytacyjna. - Wczoraj nie chcieli go wypuścić z wioski, a dziś wpuścić na skocznię. Coś się dzieje z tymi kartami – dodał Kruczek. W sobotę Polacy będą skakać w serii próbnej, nie wiadomo czy w komplecie pojawią się w kwalifikacjach. - Zadecydujemy na miejscu, czy np. Kamil potrzebuje tego kolejnego skoku. Tutaj w Soczi mamy dużo czasu na regenerację, nie ma takiej gonitwy jak na Pucharach Świata. Nie przesądzam decyzji, bo ważne jest też to, iż wieczorami mamy inny układ powietrza – zakończył szkoleniowiec reprezentacji biało-czerwonych.
Autor: tb/twis / Źródło: PAP