W Tarnówce (Wielkopolska) 32-letni kierowca stracił panowanie nad autem, wypadł z drogi i dachował. Na miejscu pojawił się patrol policji.
Od kierowcy i od pasażera wyczuwalna była silna woń alkoholu.
- Przeprowadzone badanie alkomatem nie pozostawiło złudzeń, ale wynik kierowcy wprawił w osłupienie nawet doświadczonych policjantów. Urządzenie wskazało aż 2,74 miligrama na litr alkoholu w wydychanym powietrzu, czyli ponad 5,7 promila - poinformował asp. sztab. Daniel Boła, rzecznik kolskiej policji.
Usłyszał zarzuty
32-latek odmówił ponownego badania. Pobrano od niego krew do badań. Mężczyzna miał przy sobie również substancję psychoaktywną. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości.
Grozi mu do trzech lat więzienia.
32-latek miał uprawnienia do kierowania autem, ale po ostatnim zdarzeniu je stracił.
- Przy takim stanie upojenia kierowca nie ma żadnej kontroli nad pojazdem, a na drodze staje się śmiertelnym zagrożeniem dla wszystkich - dodał rzecznik kolskiej policji.
Według opracowań medycznych, przy zawartości alkoholu w organizmie powyżej czterech promili dochodzi do zatrucia, które może skutkować śmiercią.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KPP Koło