Charytatywny stream zrobił na nich wielkie wrażenie. Na poranny apel przyszli z maszynką

Na symboliczny gest zdecydowali się słuchacze szkoły i część kadry
Gest słuchaczy i kadry Szkoły Policyjnej w Pile
Źródło: FB - Szkoła Policyjna w Pile
Około sześćdziesięciu słuchaczy i wykładowców Szkoły Policyjnej w Pile wsparło zbiórkę Łatwoganga i ogoliło głowy na łyso. "Dla wielu osób utrata włosów nie jest wyborem, lecz skutkiem leczenia. Dla nas był to świadomy znak jedności, szacunku i empatii" - napisali w mediach społecznościowych.

Wciąż nie milkną echa akcji charytatywnej Łatwoganga. Charytatywny stream z udziałem celebrytów, artystów, sportowców oraz twórców internetowych oglądały miliony Polaków. Widzowie dołączali do zbiórki, by wesprzeć fundację Cancer Fighters. Wiele osób - idąc śladem uczestników streama - symbolicznie ogoliło głowy na łyso.

Na taki krok w poniedziałek zdecydowali się też słuchacze i część kadry Szkoły Policyjnej w Pile.

"Dziś nie chodziło o wygląd. Nie chodziło o odwagę w klasycznym rozumieniu. Chodziło o coś znacznie ważniejszego, o solidarność. Dla wielu osób utrata włosów nie jest wyborem, lecz skutkiem leczenia. Dla nas był to świadomy znak jedności, szacunku i empatii" - napisali w mediach społecznościowych.

Na symboliczny gest zdecydowali się słuchacze szkoły i część kadry
Na symboliczny gest zdecydowali się słuchacze szkoły i część kadry
Źródło: FB - Szkoła Policji w Pile

- To była spontaniczna akcja. Słuchacze śledzili streama Łatwoganga. Indywidualnie dołączyli do zbiórki, ale chcieli też zrobić coś oddolnie, żeby okazać solidarność. Już w niedzielę wieczorem pojawiły się pierwsze osoby, które ogoliły głowy, a w poniedziałek podczas apelu dołączyło do nich jeszcze ponad 50 chętnych - powiedział nam asp. Dariusz Brzeziński, rzecznik Szkoły Policyjnej w Pile.

Podczas apelu ogolono głowy ponad 50 chętnych osobom
Podczas apelu ogolono głowy ponad 50 chętnych osobom

Na ten symboliczny gest zdecydowało się łącznie około 60 osób. Jak mówi asp. Brzeziński, charytatywny stream zrobił wielkie wrażenie na wszystkich słuchaczach.

- To było widać jak wielkie emocje towarzyszyły wszystkim w ten weekend. Już samo śledzenie wyników zbiórki wywoływało wielką ekscytację. W poniedziałek wszyscy chętni, z uśmiechami na twarzach pozbyli się trochę ciężaru z głowy i okazali wsparcie tym, którzy zmagają się z nowotworami - dodał asp. Brzeziński.

Diss na raka

Pretekstem do zbiórki na rzecz fundacji Cancer Fighters był opublikowany 14 kwietnia utwór "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" autorstwa Borysa Przybylskiego znanego jako "Bedoes 2115" oraz podopiecznej fundacji Mai Mecan, chorującej na nowotwór. Diss, czyli charakterystyczny dla muzyki rap utwór oparty na słownym ataku, tym razem został skierowany przeciwko rakowi.

W szczytowym momencie charytatywny stream oglądało ponad 1,5 miliona osób. Dynamikę transmisji nadawały między innymi wizyty osób ze świata muzyki, kina czy showbiznesu. Kilkadziesiąt gości ogoliło również głowy na znak solidarności z chorymi onkologicznie.

Pobili rekord z Francji

Zbiórka pobiła rekord świata w największej kwocie zebranej podczas transmisji na żywo na cele charytatywne - podał w poniedziałek Reuters. "Poprzedni rekord Guinnessa wynosił 19,5 mln dolarów i został ustanowiony w ubiegłym roku we Francji" - czytamy.

Choć dziewięciodniowa transmisja na żywo zakończyła się w niedzielę z wynikiem ponad 251 milionów złotych to pieniądze na zbiórkę na rzecz Fundacji Cancer Fighters nadal spływają. Według stanu na wtorek (godz. 15) zebrana kwota przekroczyła 282 miliony złotych.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: