Kobieta zginęła w lipcu 2025 roku roku w mieszkaniu przy ulicy Nad Potokiem w Poznaniu. Oskarżony Jarosław S. zadał jej kilkadziesiąt ciosów nożem. Mężczyzna odpowiada za zabójstwo oraz za wcześniejsze znęcanie się nad partnerką. Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi mu kara pozbawienia wolności od lat 15 do dożywocia.
Prokurator Juliusz Łoś oskarżył mężczyznę o znęcanie się nad ofiarą i zabicie kobiety ze szczególnym okrucieństwem, zadając co najmniej 49 ciosów nożem.
Oskarżony zmienia zeznania
Oskarżony Jarosław S. przyznał się do zabójstwa, ale nie przyznał się do zarzutu znęcania się fizycznego lub psychicznego. Złożył wyjaśnienia przed sądem, w których wyjaśniał, że nie planował zabójstwa swojej parterki. Mówił, że nie działał z zamiarem bezpośrednim. Dodał, że kłótnie zdarzają się w każdej rodzinie i to on był bity przez partnerkę.
S. w trakcie postępowania przygotowawczego przyznał się jednak do zarzucanych mu czynów. - Oświadczył, że zaplanował dokonanie zabójstwa wcześniej. A tym, co go skłoniło do takiego kroku były jego liczne zastrzeżenia do sposobu opieki sprawowanej przez pokrzywdzoną nad synem - podawał prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Teraz swoje słowa odwołał. Twierdzi, że musiał być zmęczony i chciało mu się pić. Kilkakrotnie narzekał na to, że będąc w areszcie nie dostał wody, czy nie mógł się wykąpać.
Jarosław S. twierdził także, że nóż, którym zabił przygotował do obrony przed ewentualnym atakiem ze strony znajomych Natalii K.
W czasie piątkowej rozprawy oskarżonemu odczytano jego wyjaśnienia złożone w czasie śledztwa. Jarosław S. wskazał w nich, że swoją partnerkę poznał w pracy. Ocenił, że kłótnie w ich związku zaczęły się około roku po narodzinach syna. - Nie wiem, jak to się stało. Wbiłem jej nóż w brzuch. Uciekła, chciała wyjść i otworzyła drzwi na korytarz. Ja ją wciągnąłem do mieszkania, chwyciłem ją lewą ręką, po czym zacząłem ją dalej atakować nożem - opisał w śledztwie Jarosław S.
Mężczyźnie grozi dożywocie.
Zabił, bo miał zastrzeżenia do opieki nad synem
Oskarżony poznał kobietę w 2022 roku. Para miała syna, a w okresie od 2024 roku do maja 2025 roku mieszkała przy ul. Nad Potokiem. W tym czasie - jak wynika z aktu oskarżenia - Jarosław S. psychicznie i fizycznie znęcał się nad partnerką. W związku z tym mężczyzna został zatrzymany, a po przesłuchaniu w charakterze podejrzanego, objęto go policyjnym dozorem. Jarosław S. miał również opuścić zajmowane mieszkanie. Zakazano mu także kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonej, z wyjątkiem spotkań z synem w obecności osób trzecich.
- 11 lipca 2025 roku pokrzywdzona, pomimo tak zastosowanych środków zapobiegawczych, zgodziła się spotkać z oskarżonym. Zrobiła to podczas wizyty z synem u lekarza. Powodem takiej decyzji była chęć odebrania od ojca dziecka alimentów. Podczas spotkania w przychodni, oboje uzgodnili, że po badaniu syna, udadzą się do mieszkania przy ulicy Nad Potokiem. Tam też doszło do szczególnie okrutnego zabójstwa kobiety - opisywał Wawrzyniak.
Rodzicom opowiedział o zbrodni
Około dwuletni chłopiec znajdował się w pokoju obok tego, w którym mężczyzna dokonał zbrodni. Po wszystkim 37-letni wówczas mężczyzna zabrał dziecko do swoich rodziców i opowiedział matce o tym, co się wydarzyło. Następnie jego ojciec zabrał go do komisariatu na poznańskich Jeżycach, gdzie S. poinformował policjantów, że najprawdopodobniej zabił swoją byłą partnerkę. Funkcjonariusze natychmiast udali się pod wskazany adres, gdzie w zamkniętym mieszkaniu odnaleźli ciało 26-letniej kobiety z licznymi ranami kłutymi.