Skręcił w lewo i zaczął spadać. Raport po katastrofie awionetki

Katastrofa samolotu na Bemowie
Katastrofa samolotu na Bemowie
Źródło wideo: Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.pl
Źródło zdj. gł.: archiwum prywatne
Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała raport wstępny po katastrofie awionetki na lotnisku na Bemowie. Na jego podstawie minuta po minucie odtwarzamy jej przebieg. Przyczyna tragedii wciąż pozostaje nieznana.

O katastrofie awionetki informowaliśmy 25 czerwca. Spadła ona na teren Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego przy ulicy Powstańców Śląskich, który sąsiaduje z lotniskiem Warszawa-Babice. Zginęły dwie osoby.

Przedstawiciele komisji odtworzyli przebieg lotu, wypadku i akcji ratunkowej. W poniedziałek opublikowali wstępny raport.

Nie było sygnału "Mayday"

Jak ustaliła komisja, samolot Cirrus SR22TT wystartował o godzinie 10.03 z lotniska Wrocław-Starachowice. Pilotował go 54-latek. Po godzinie miał wylądować na lotnisku Warszawa-Babice. Z raportu wynika, że do momentu zbliżania się do stolicy wszystko przebiegało zgodnie z planem lotu i przepisami. Do ostatnich chwil pilot nie zgłosił służbie naziemnej stanu niebezpieczeństwa ("Mayday") lub stanu nagłego ("Pan-Pan").

O godzinie 11.04 pilot połączył się ze Służbą Informacji Powietrznej lotniska Babice. "Po uzyskaniu informacji o aktualnie wykorzystywanej drodze startowej, ciśnieniu oraz położeniu innych statków powietrznych w strefie ruchu lotniskowego, pilot podjął decyzję o wykonaniu podejścia do lądowania z prawym kręgiem" - czytamy w raporcie.

Pilot podchodził do lądowania od strony południowej, oznacza to, że samolot leciał po lewej stronie lotniska. O 11.08 skręcał w lewo, żeby wyjść na prostą do lądowania. Wówczas maszyna utraciła wysokość i zaczęła spadać.

Katastrofa małego samolotu na lotnisku Bemowo
Katastrofa małego samolotu na lotnisku Bemowo
Źródło zdjęcia: Artur Węgrzynowicz./tvnwarszawa.pl

Upadek i pożar

"Samolot lecący w lewym przechyleniu zderzył się lewym skrzydłem z betonową nawierzchnią placu manewrowego ośrodka WORD, następnie silnikiem i kadłubem z drewnianą wiatą, stojącą obok pola manewrowego, niszcząc ją całkowicie i spychając jej szczątki na teren trawiasty w odległości około 30 metrów, gdzie zatrzymał się" - opisuje PKWBL.

Elementy samolotu i wiaty zostały rozrzucone wzdłuż toru przemieszczania się maszyny. Samolot zapalił się w wyniku zderzenia z ziemią. Zatrzymał się na lewym boku i był odwrócony silnikiem w kierunku przeciwnym do kierunku uderzenia w ziemię. Jego prawe skrzydło było uniesione, lewe oderwało się i leżało obok.

Katastrofa samolotu na Bemowie
Katastrofa samolotu na Bemowie
Źródło zdjęcia: archiwum prywatne

W maszynie wciąż znajdował się złożony spadochron i rakieta systemu balistycznego CAPS, służąca do jego aktywacji. "Ta sytuacja niosła realne zagrożenie dla osób pracujących na miejscu zdarzenia, dlatego po wyznaczeniu bezpiecznej strefy oczekiwano na przybycie ekipy pirotechnicznej, celem właściwego zabezpieczenia ładunku pirotechnicznego" - czytamy w raporcie PKBWL.

Pożar strawił niemal cały samolot. Kadłub i silnik uległy zniszczeniu, ocalały jedynie końcówki skrzydeł i ogona. Spłonęła także drewniana wiata. Straż pożarna rozpoczęła akcję gaśniczą 10 minut po upadku maszyny na ziemię. Zdławienie ognia zajęło półtorej minuty, kolejne sześć i pół minuty trwało dogaszanie pożaru.

Na miejsce skierowano też błyskawicznie załogę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, która stacjonowała na lotnisku oraz inne służby ratunkowe.

Zginęli pilot i żołnierz szkolący się w automobilklubie

W katastrofie zginęły dwie osoby. Pilot oraz osoba postronna, znajdująca się na terenie automobilklubu. Przypomnijmy, że według prokuratury drugą ofiarą był kursant jednodniowego szkolenia na kierowanie pojazdami uprzywilejowanymi.

Jak ustaliliśmy, młody mężczyzna był żołnierzem 10. Pułku Samochodowego. "To ogromnie trudne pogodzić się z losem jaki Cię spotkał. Byłeś pełny chęci do życia, zawsze uśmiechnięty. Byłeś jednym z nas w Żołnierskiej Rodzinie. Dumnie służyłeś Ojczyźnie ale Bóg miał dla Ciebie inne plany" - piszą o nim koledzy z jednostki.

Z ustaleń komisji wynika, że obrażenia odniosły również dwie dodatkowe osoby oraz pies.

Badają wrak, analizują zapisy rejestratorów

Samolot był własnością firmy leasingowej. Korzystała z niego osoba prywatna. Został zarejestrowany w czerwcu 2023 roku.

Przedstawiciele PKBWL przeprowadzili oględziny wraku i miejsca wypadku, zweryfikowali wstępnie ciągłość układów sterowania lotem, zabezpieczyli dokumentację techniczną samolotu i dokumentację osobistą i medyczną pilota.

Katastrofa małego samolotu na lotnisku Bemowo
Katastrofa małego samolotu na lotnisku Bemowo
Źródło zdjęcia: Artur Węgrzynowicz./tvnwarszawa.pl

Jak wyliczają, dysponują zapisami z monitoringu, radiostacji i lotniskowych radarów oraz rejestratorem samolotu. Wrak został zabezpieczony przez policję i usunięty z miejsca katastrofy. Rejestrator maszyny trafił do laboratorium PKBWL, gdzie zostanie podjęta próba odtworzenia jego ostatnich zapisów. W raporcie znalazło się zastrzeżenie, że był on wystawiony na działanie wysokiej temperatury.  

Przyczyna katastrofy nie jest jeszcze znana. Raport wstępny nie służy jej określeniu, przedstawia jedynie okoliczności i przebieg zdarzenia lotniczego. Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi prokuratura. Dotyczy ono naruszenia na terenie automobilkubu zasad bezpieczeństwa w ruchu powietrznym.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: