7-miesięczna dziewczynka z siniakami. Biegły: była molestowana. Zarzuty dla konkubenta matki

dziecko, niemowlę (zdjęcie ilustracyjne)
Do wypadku doszło w powiecie pleszewskim
Źródło: Google Earth

Matka 7-miesięcznej dziewczynki musiała pójść do pracy i zostawiła ją pod opieką konkubenta. Po powrocie do domu na udach niemowlęcia zauważyła siniaki. O sprawie zawiadomiła policję. Podejrzany przebywa w areszcie. - Zdaniem biegłego lekarza 7-miesięczna dziewczynka była molestowana – powiedział prokurator Marcin Urbaniak z Prokuratury Rejonowej w Pleszewie.

Do zdarzenia doszło na początku marca na terenie powiatu pleszewskiego (woj. wielkopolskie). Kobieta zawiadomiła miejscową policję, że jej konkubent miał dopuścić się skrzywdzenia jej 7-miesięcznej córeczki. Powiedziała, że na udach dziecka pojawiły się siniaki. Wyjaśniła, że dzień wcześniej dziecko zostawiła pod opieką konkubenta, ponieważ musiała iść do pracy.

Prokuratura wszczęła śledztwo, a 26-letniego mężczyznę aresztowano na 3 miesiące.

Biegły podtrzymał wstepną opinię

Na podstawie wstępnej opinii biegłego lekarza, który zbadał niemowlę, postawiono mu zarzuty dopuszczenia się przestępstwa o charakterze seksualnym wobec małoletniej poniżej lat 15.

Prokurator zapowiedział, że 1 czerwca wystąpi o przedłużenie aresztu wobec podejrzanego o kolejne 3 miesiące.

Poinformował jednocześnie, że z opinii biegłego lekarza wynika, że 7-miesięczna dziewczynka była molestowana. - Nadeszła uzupełniająca opinia biegłego lekarza medycyny sądowej, który, dysponując dokumentacją medyczną i fotograficzną pokrzywdzonej dziewczynki, podtrzymał swoją opinię i stwierdził, że najbardziej prawdopodobną przyczyną tych urazów jest właśnie inna czynność seksualna – powiedział prokurator Marcin Urbaniak z Prokuratury Rejonowej w Pleszewie.

Śledczy czekają na opinię dotyczącą aresztowanego

Prokurator Urbaniak wyjaśnił też, że oczekuje na dużą kompleksową opinię psychiatryczno-psychologiczno-seksuologiczną dotyczącą występowania u podejrzanego ewentualnych skłonności pedofilskich.

Podejrzany mężczyzna nie przyznał się do winy. 26-latkowi grozi nawet 12 lat więzienia. Czyn, którego miał się dopuścić, uznano za zbrodnię.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: