Kilka dni temu w Radzewie (Wielkopolska) doszło do ogromnej tragedii. Pod matką i dzieckiem załamał się lód na stawie. Dramat rozegrał się na terenie prywatnej posesji. 48-latka i jej siedmioletni syn zmarli w szpitalu.
W wielu częściach Polski zima rozgościła się na dobre, a zbiorniki wodne pokrywa lód. Pamiętajmy, że nawet, gdy na pierwszy rzut oka pokrywa lodu wydaje się gruba, w rzeczywistości nie jest on w stanie utrzymać ani dziecka, ani tym bardziej dorosłego człowieka. Jak zgodnie mówią służby - jedyny bezpieczny lód, to ten sztuczny na lodowisku.
Co jednak zrobić, gdy do wypadku dojdzie i widzimy, że ktoś znajdzie się w wodzie? O tym reporter TVN24 rozmawiał z rzecznikiem wielkopolskiej straży pożarnej mł. asp. Martinem Halaszem.
"Nigdy nie podawaj bezpośrednio ręki"
Wezwanie służb - to pierwsza rzecz, którą trzeba zrobić zanim rzucimy się komuś na pomoc. - Numer alarmowy, powiadomienie służb ratunkowych, które profesjonalnie zajmują się ratownictwem w każdych warunkach, jest tutaj bardzo ważne, ale równie ważne jest bezpieczeństwo własne - mówił mł. asp. Halasz.
A to dlatego, że są różne sytuacji i w niektórych niesienie pomocy bez odpowiedniego zabezpieczenia może być niezwykle ryzykowne. Najmniej ryzykownym wariantem jest ten, gdy poszkodowany znajduje się blisko brzegu.
- Bezpośrednio nigdy nie podajemy ręki osobie, która znajduje się w wodzie, która się topi, dlatego że ona, chcąc uratować siebie za wszelką cenę, będzie starała się wyjść z tej wody i wciągnie nas po prostu. Szukamy czegoś, co mamy w okolicy, jakiegoś narzędzia. Może to być gałąź, może to być szalik ściągnięty z szyi, może jakaś linka - tłumaczył rzecznik.
Zupełnie inaczej jest, gdy lód załamuje się pod kimś na środku jeziora. - Pozostańmy na brzegu, nie wchodźmy na ten lód, nie wiemy jaka jest jego grubość i nie jesteśmy zabezpieczeni. Pozostanie na brzegu, powiadomienie służb ratunkowych, ale też kontakt słowny z tą osobą poszkodowaną, to jest to, co możemy przede wszystkim zrobić tak, żeby pomóc i zadbać o swoje bezpieczeństwo - powiedział Halasz.
Tylko spokój może pomóc
Na lód nie powinno się wchodzić, ale co jeżeli z jakichś powodów ktoś znajdzie się w takiej sytuacji? Czy możemy jakoś sobie pomóc, żeby zminimalizować ryzyko utonięcia? I tutaj niezmiennie służby przypominają, że zawsze, gdy spędzamy czas na łonie natury, warto wcześniej powiadomić kogoś, gdzie się wybieramy i kiedy zamierzamy wrócić.
- Jeśli zdarzy się wpaść do wody, to przede wszystkim trzeba zachować spokój. Wiem, że to jest dość banalne. Może nam się to wydawać dziwne, bo jak być spokojnym, gdy za chwilę możemy stracić życie. W wodzie bardzo szybko się jednak wychładzamy. Jeśli zachlapiemy sobie ten lód czy okolicę przerębla, gdzie możemy się przeturlać o próbować się wydostać, to sami utrudniamy sobie sytuację - podpowiada strażak
- Dlatego spokój, podejście czy podpłynięcie do tego lodu. Próba wyjścia, ale nie stawania na dwóch nogach, tylko takiego wyturlania się, przeturlania się, pójścia po czworakach. to jest to, co możemy samemu spróbować zrobić - dodał Halasz.
Autorka/Autor: aa/gp
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24