Z niedzieli na poniedziałek tuż po północy policjanci patrolujący miejscowość Zakanale (Lubelskie) zwrócili uwagę na osobowe volvo, którego kierowca poruszał się bez świateł mijania. Ten początkowo zatrzymał się na poboczu, jednak po chwili odjechał z dużą prędkością. Rozpoczął się pościg.
"Mężczyzna nie reagował na sygnały świetlne i dźwiękowe, kontynuując ucieczkę początkowo przez osiedle domów jednorodzinnych, po tym skręcił na nieużytki, kierując się w stronę zbiornika wodnego" - pisze w komunikacie nadkomisarz Barbara Salczyńska-Pyrchla z Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej.
Strażak: w pewnym momencie lód się zawalił
Mężczyzna zatrzymał auto tuż przy linii brzegowej zalewu i wbiegł na środek zbiornika.
"Na miejsce wezwane zostały pozostałe służby ratunkowe - straż pożarna, jak też załoga karetki pogotowia. Zadysponowany został także zespół negocjacyjny. By wydostać bezpiecznie na brzeg nieodpowiedzialnego mężczyznę niezbędna była interwencja strażaków ze specjalistycznym sprzętem" - zaznacza nadkom. Salczyńska-Pyrchla.
Natomiast młodszy kapitan Marek Waszczuk z Komendy Miejskiej PSP w Białej Podlaskiej mówi w rozmowie z tvn24.pl, że gdy mężczyzna chodził po lodzie, słychać było charakterystyczny dźwięk łamania się lodu.
- W pewnym momencie lód się pod nim zawalił - relacjonuje.
Ma dożywotni zakaz kierowania pojazdami
Do wody wpadł też strażak, który chciał pomóc mężczyźnie wrócić na brzeg. Jak widać na filmie, który opublikowała policja, obu wydobyli z wody pozostali strażacy.
Okazało się, że 29-latek, który uciekał przed policją wziął wcześniej auto bez wiedzy właściciela i wybrał się na przejażdżkę pomimo tego, że ma dożywotni zakaz kierowania pojazdami.
Wyczuli od niego alkohol
"Od mężczyzny wyczuwalna była silna woń alkoholu. Dodatkowo styl jego jazdy, jak też zachowanie wskazywało, że może znajdować się pod jego wpływem. Od 29-latka została także pobrana krew do badań na zawartość alkoholu" - informuje, cytowana wcześniej, nadkom. Salczyńska-Pyrchla.
Mężczyzna trafił początkowo pod opiekę medyków. Kiedy okazało się, że jego życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo, został przewieziony do policyjnego aresztu.
O jego dalszym losie zadecyduje sąd. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.
Autorka/Autor: tm/tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KMP Biała Podlaska