"Nie przypominam sobie takiej tragedii w historii GROM. Ta śmierć nie jest bezsensowna"

Brochwicz podkreślał, że tego typu ćwiczenia są zawsze bardzo dobrze zabezpieczone
Brochwicz podkreślał, że tego typu ćwiczenia są zawsze bardzo dobrze zabezpieczone
Źródło zdj. gł.: Krystian Jakubas
- Łączymy się z rodziną tego tragicznie zmarłego oficera, współczujemy im głęboko. Ale zarazem chciałbym powiedzieć, że ta śmierć nie jest bezsensowna. To pozwala wyciągnąć wnioski na przyszłość i być może ocalić życie innym - mówił we "Wstajesz i wiesz" współtwórca GROM Wojciech Brochwicz. Podczas ćwiczeń jednostki w minioną niedzielę doszło do tragicznej śmierci żołnierza.

- Chciałbym podkreślić jedną rzecz - takie ćwiczenia w jednostce GROM, czy innych jednostkach specjalnych w zasadniczy sposób różnią się od ćwiczeń prowadzonych w innych jednostkach wojskowych, to są ćwiczenia prowadzone w warunkach bojowych. Musimy mieć tego pełną świadomość - tłumaczył były minister spraw wewnętrznych.

- Są prowadzone przy użyciu prawdziwych materiałów wybuchowych, przy użyciu prawdziwej amunicji, w warunkach jak najbardziej zbliżonych do tych, które żołnierze mogą spotkać na polu walki. To jest specyfika wojsk specjalnych, stąd element ryzyka jest nierozerwalnie związany z treningiem tych jednostek - powiedział Brochwicz.- Oczywiście nie usprawiedliwiam tu w żaden sposób tej tragicznej śmierci tego niezwykle ważnego, młodego oficera. To wielki dramat i wielka tragedia. Ale pamiętam, co naszym żołnierzom mówili o tych treningach żołnierze z wojsk specjalnych Wielkiej Brytanii. Oczywiście nie mówili o śmierci. Mówili: pamiętajcie, że ta liczba kontuzji i ran odniesionych na treningach przekłada się na minimalizację strat w akcji bojowej. Dlatego te ćwiczenia są tak niebezpieczne - mówił.

"Ta śmierć nie jest bezsensowna"

Brochwicz podkreślał, że tego typu ćwiczenia są zawsze bardzo dobrze zabezpieczone. Wyjaśniał, że każdy żołnierz jednostki GROM jest przeszkolonym paramedykiem, a na miejscu ćwiczeń zawsze znajdują się ratownicy. - Nie ma opcji, aby ćwiczenia odbywały się w inny sposób. To jest pełen profesjonalizm. One zawsze są zabezpieczone na maksa - stwierdził Brochwicz.

- Czasami są pewne okoliczności, których przewidzieć się nie da - jakiś powiem wiatru, jakaś fala - przyznał. - Czasami jest tak, że jako ludzie nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. (...) Choć muszę powiedzieć, że nie przypominam sobie takiej tragedii w historii GROM - dodał.

- Dzisiaj łączymy się z rodziną tego tragicznie zmarłego oficera, współczujemy im głęboko. Ale zarazem chciałbym powiedzieć, że ta śmierć nie jest bezsensowna. To pozwala wyciągnąć wnioski na przyszłość i być może ocalić życie innym - podkreślił.

Śmiertelny wypadek podczas ćwiczeń

Do śmiertelnego wypadku doszło w niedzielę na terenie Jednostki Wojskowej 2305 (GROM) Gdańsk. Podczas wykonywania zadania szkoleniowego z udziałem śmigłowca Mi-17 z 7. Eskadry Działań Specjalnych w Powidzu, polegającego na podejmowaniu żołnierzy z pokładu statku zacumowanego przy nabrzeżu, z nieustalonych do tej pory przyczyn jeden z żołnierzy spadł na pokład statku. Doznał ogólnych potłuczeń ciała oraz urazu kręgu szyjnego. Drugi z żołnierzy, przypięty do liny zamocowanej do śmigłowca, dostał się między nabrzeże, a burtę statku. Zmarł wskutek odniesionych obrażeń.

Prokuratura Rejonowa w Gdyni po wypadku wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci oficera.

Autor: kło/kk / Źródło: tvn24

Czytaj także: