Ziobro "ofiarą polowania"? "Nie zadziało się nic, co wskazywałoby, że sądy jakoś się zasadziły"

Zbigniew Ziobro
Gordziewicz: nie ma podstaw do tego, aby formułować zarzuty wobec sądu, że to postępowanie jest ustawione
Źródło: TVN24
Zbigniew Ziobro mówił w środę w TVN24, że "jest ofiarą polowania i nagonki". Po raz kolejny przekonywał, że rzekomo "nie może liczyć na sprawiedliwy proces", co jego zdaniem stało za przyznaniem mu azylu na Węgrzech. Reporterka "Czarno na białym" Marta Gordziewicz skonfrontowała wypowiedzi Ziobry z tym, co działo się w jego sprawie w instytucjach. Podkreślała, że "nie ma podstaw do tego, aby formułować zarzuty wobec sądu, że to postępowanie jest ustawione". Przypomniała też sytuację, kiedy "sąd zachował się bardzo wzorowo" wobec posła PiS.

W czwartek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa rozpatrzy sprawę ewentualnego aresztu dla byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Prokuratura chce mu postawić 26 zarzutów karnych w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości

Były szef MS przebywa na Węgrzech, gdzie - jak ujawnił w środę w TVN24 - 22 grudnia otrzymał azyl. Tego samego dnia odbyło się pierwsze posiedzenie aresztowe w jego sprawie, ale sąd odroczył je do połowy stycznia. Zarówno Ziobro, jak i politycy PiS przekonują, że były minister "nie może liczyć na sprawiedliwy proces" w Polsce.

"Nie ma podstaw do tego, aby formułować zarzuty wobec sądu"

Również w środę Ziobro mówił w TVN24, że "jest ofiarą polowania i nagonki ze strony rządu Donalda Tuska", który ma się "mścić" za prowadzone przez byłego ministra śledztwa w czasie, gdy był prokuratorem generalnym. I właśnie dlatego - jego zdaniem - miał otrzymać azyl polityczny na Węgrzech.

Reporterka "Czarno na białym" Marta Gordziewicz skonfrontowała wypowiedzi Ziobry i stawiane przez niego tezy z tym, co działo się w jego sprawie w instytucjach.

Dziennikarka zwróciła uwagę na "element mocno kontrastujący z tym, co mówi były minister". - Przypomnę, że to posiedzenie (aresztowe red.) z grudnia zostało odroczone ze względu na wnioski obrońców Zbigniewa Ziobry, którzy stwierdzili, że prokuratura nie dostarczyła do sądu wszystkich materiałów dowodowych, z którymi sąd mógłby się zapoznać i na podstawie których mógłby zdecydować o tym, czy orzec o areszcie, czy też nie - mówiła na antenie TVN24. 

Po decyzji o odroczeniu prokurator prowadzący śledztwo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości prok. Piotr Woźniak przyznał, że do dyspozycji sądu nie przekazano materiałów niejawnych i "to był błąd", bo "sąd powinien dysponować całością materiału". Jednocześnie dodał, że "materiały te nie były powoływane we wniosku prokuratora o zastosowanie tymczasowego aresztowania, albowiem w ocenie prokuratury nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy". 

W ocenie Gordziewicz "sąd zachował się bardzo wzorowo". - To jest taki element, który wskazywałby na to, że tu naprawdę nie ma podstaw do tego, aby formułować zarzuty wobec sądu, że to postępowanie jest ustawione tak, aby schwytać Zbigniewa Ziobrę. Sąd zachował się tutaj zgodnie z procedurami i odroczył to posiedzenie - podkreślała.

Zdaniem reporterki, Ziobro "przytacza cały szereg argumentów, które jego zdaniem mają świadczyć o tym, że on tutaj w Polsce nie może liczyć na sprawiedliwy proces". - Przy czym miesza wątki, bo jakby dobrze się wsłuchać w to, co mówi, to nie usłyszeliśmy ani jednego argumentu ze strony Zbigniewa Ziobry, który wskazywałby na to, że w jego sprawie (…) doszło do jakichś nieprawidłowości, których rzeczywiście Zbigniew Ziobro może się obawiać". 

Skład sądu "został wylosowany"

Poseł PiS zarzucił też w środowej rozmowie obecnemu kierownictwu wymiaru sprawiedliwości, że sędziowie w jego sprawie są "wskazywani", a nie "losowani".

- Otóż jest to nieprawda. Sąd, który ma zająć się wnioskiem prokuratury o areszt dla Zbigniewa Ziobry, jego skład został wylosowany - pokreśliła Gordziewicz, powołując się na raport z losowania.

- To jest właśnie dowód czarno na białym na to, że sędzia, która będzie decydować o tym areszcie lub nie zdecyduje o areszcie (odrzuci wniosek prokuratury - red.), została wylosowana. Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami - tłumaczyła

- Sąd po wpłynięciu tego wniosku (o zatrzymanie i areszt - red.) dał sobie bardzo dużo czasu na to, aby zapoznać się z materiałem dowodowym - zauważyła. W jej ocenie "wszystkie te elementy wskazują na to, że nie ma tutaj żadnego cienia podejrzenia, że w sprawie aresztowej Zbigniewa Ziobry są jakieś nieprawidłowości".

Przypominamy, że Prokuratura Krajowa poinformowała o przekazaniu do sądu wspomnianego wniosku 13 listopada.

"Nie zadziało się nic, co wskazywałoby, że sądy zasadziły się na Ziobrę"

Gordziewicz przypomniała, że sądy orzekały również "co najmniej dwukrotnie na korzyść byłego wiceministra sprawiedliwości" Marcina Romanowskiego, także podejrzanego w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. - Wtedy, kiedy został zatrzymany, sąd nie zgodził się na to zatrzymanie i na areszt dla niego, bo uznał, że Romanowski ma dodatkowy immunitet (członka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy - red.). Później, za drugim razem, sąd stwierdził, że zatrzymanie Romanowskiego (...) było po prostu niezasadne - przypomniała dziennikarka.

- Dopiero kiedy miało dojść do posiedzenia sądu właśnie w sprawie aresztu dla Marcina Romanowskiego, to nagle okazało się, że Marcin Romanowski najpierw miał jakieś kłopoty zdrowotne, a później odnalazł się na Węgrzech - zauważyła.

16 lipca Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa nie zgodził się na areszt Romanowskiego ze względu na chroniący go immunitet Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Prokuratura Krajowa złożyła wówczas na tę decyzję zażalenie, jednak 27 września Sąd Okręgowy w Warszawie podtrzymał decyzję sądu pierwszej instancji w tej sprawie.

Prokuratura Krajowa wystąpiła więc z wnioskiem do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy o uchylenie immunitetu posła Romanowskiego. Ten został ostatecznie uchylony.

Według Gordziewicz ze Zbigniewem Ziobrą "mamy bardzo podobną sytuację". - Nie zadziało się wcześniej nic, co wskazywałoby na to, że sądy jakoś zasadziły się na Zbigniewa Ziobrę. Dopiero kiedy zbliżał się termin posiedzenia aresztowego, okazało się, że Zbigniew Ziobro już dostał ten azyl, czyli wcześniej musiał złożyć wniosek, co, krótko mówiąc, wskazywałoby na to, że zaistniała tutaj jakaś obawa, jak ten sąd w sprawie aresztu orzeknie - podsumowała reporterka "Czarno na białym".

Gordziewicz: nie zadziało się nic, co wskazywałoby, że sądy zasadziły się na Zbigniewa Ziobrę
Źródło: TVN24
OGLĄDAJ: "Zawsze będę walczył, nikt mnie nie złamie". Wywiad ze Zbigniewem Ziobrą w Budapeszcie
pc

"Zawsze będę walczył, nikt mnie nie złamie". Wywiad ze Zbigniewem Ziobrą w Budapeszcie

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: