Premier Donald Tusk wypowiadał się przed piątkowym posiedzeniem Rady Ministrów, które poświęcone jest ustawie budżetowej na przyszły rok. - Szkoda, że przygotowanie budżetu w tym trudnym, krytycznym momencie historii i ciężka praca tysięcy ludzi jest w cieniu afery, która wygląda na chyba największą aferę w historii polskiej polityki - powiedział Tusk.
Jak mówił, "sprawa Zondacrypto nabiera kształtów, które naprawdę budzą w jakimś sensie grozę". - To już nie jest jakaś zwykła łapówka, jakiś jeden polityk przekupiony, tylko wygląda to na dobrze zorganizowany system - ocenił premier.
Tusk zwrócił uwagę na powiązania sprawy Zondacrypto z Prawem i Sprawiedliwością. Jak ujawinili reporter "Superwizjera" Michał Fuja i Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski, prezes Zondacrypto Przemysław Kral podjął czynności mające na celu załatwienie Marcinowi Romanowskiemu azylu w Dubaju.
- Dzisiaj nie ma wątpliwości, że ten ponury biznes, ten brudny biznes był bardzo mocno powiązany z całym środowiskiem PiS. Ślady finansowania, dziwnych przepływów pieniędzy pomiędzy tym biznesem a pisowskimi mediami, czołowymi politykami PiS-u, to wszystko staje się coraz wyraźniejsze i coraz bardziej ponure - mówił premier.
Premier zapowiada ponowne głosowanie nad wetem Nawrockiego
Jak mówił, rząd "nie będzie się wtrącać" w pracę służb. - Ale jako szef rządu i szef Koalicji Obywatelskiej zwrócę się do marszałka Sejmu o ponowne głosowanie weta prezydenckiego w sprawie kryptowalut - zapowiedział.
- To jest chyba ten moment, kiedy już nikt nie będzie miał czelności powiedzieć, że nie ma sprawy albo, że mamy dużo czasu - ciągnął Tusk. Jak dodał, "nie wyobraża sobie, aby zarówno prezydent Nawrocki, prezes Kaczyński i były premier Morawiecki z taką aż niewiarygodną lekkością odrzucali od siebie ten problem".
Zwrócił się następnie do polityków opozycji. Jak mówił, "może jest naiwny". - Ale ponieważ cała Polska już widzi, co jest grane, już nikt nie ma wątpliwości, co się stało i kto za tym stał, to przynajmniej pokażcie, że macie resztki wstydu - zaapelował. - Panowie z opozycji i z pałacu Prezydenckiego, pomóżcie nam naprawiać tę sytuację - zakończył premier.