Spór o przywileje emerytalne dla byłych esbeków
Goście "Magazynu 24 godziny" komentując zapowiedzi zniesienia przez Unię sankcji dla Białorusi byli zadziwiająco zgodni i pokorni (co sam przyznał Sławomir Nitras z PO). Wszyscy zwracali uwagę, że moment, w którym nagle kraje unijne zauważyły "ewolucję białoruskich władz" nie jest przypadkowy.
"To nadal pan dyktator"
- Prezydent Łukaszenka zobaczył Rosję inną niż się spodziewał - mówię tu o konflikcie z Gruzją - i zaczyna rozumieć, że całkowite zdanie się na Moskwę niekoniecznie musi być korzystne. To znakomicie wybrany moment - podkreślał Andrzej Celiński.
Wtórował mu europoseł Ryszard Czarnecki, który w bardziej ostrych słowach powiedział: "między wschodem a zachodem toczy się gra o Białoruś". - Jeśli nadal będziemy stosować taką twardą politykę wobec Białorusi, to wepchniemy ją jeszcze bardziej w łapy Kremla - przekonywał były poseł Samoobrony. Zaznaczył jednak, że ostatnich medialnych kroków Łukaszenki, które miały pokazać, że sytuacja na Białorusi rzeczywiście zmienia się na korzyść w przededniu wyborów parlamentarnych, nie należy przeceniać.
- On nadal jest jednak "panem dyktatorem" - mówił eurodeputowany. Czarnecki zgodził się jednocześnie z Celińskim, że białoruski prezydent jest dziś z całą pewnością bliżej Zachodu, niż kiedykolwiek, bo zawiódł się na Moskwie w kontekście konfliktu z Gruzją. - Niby poparł Moskwę w jej działaniach, ale zrobił to dopiero po pięciu dniach - zwracał uwagę.
Nitras: Spokojnie, na razie to tylko zapowiedzi
Sławomir Nitras, poseł Platformy, bronił z kolei decyzji unijnych szefów dyplomacji (i jednocześnie przytakiwał Celińskiemu i Czarneckiemu) przed zarzutem, że w sprawie zniesienia sankcji wobec Białorusi postępują zbyt pośpiesznie i dają się nabrać na puste gesty Łukaszenki: - My na razie nie mówimy przecież o zniesieniu sankcji tylko o zapowiedzi ich zniesienia. (...) W sprawie Białorusi jesteśmy wyjątkowo zgodni, bo wyraźnie widać, że Kreml już nie stawia na Łukaszenkę - oceniał poseł PO. I powtarzał za Czarneckim, że rzeczywiście jak na razie białoruski prezydent "nie zrobił niczego wielkiego".
Nitras zwrócił też uwagę na jeszcze jeden fakt, a mianowicie, że Polska jest w szczególnej sytuacji jeśli chodzi o Białoruś: - Tam mieszka pół miliona ludzi polskiego pochodzenia, więc my jesteśmy jak najbardziej zainteresowani demokratyzacją tego kraju - podkreślał.
"Steinbach to tylko skandalistka"
Goście Magazynu rozmawiali też o sobotniej wypowiedzi przewodniczącej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach, która przemawiając w sobotę na otwarciu dorocznego święta niemieckich ziomkostw stwierdziła, że "miliony Niemców było zmuszanych przed wypędzeniem do pracy przymusowej - nie tylko dla Związku Radzieckiego, ale także dla Polski, Czechosłowacji i Jugosławii".
PRZECZYTAJ WIĘCEJ O WYPOWIEDZI ERIKI STEINBACH
- To skandalistka - denerwował się Czarnecki, zaznaczając, że szefowa związku przez swoją pozycję w rządzącej partii CDU jest osobą groźną. - Jest bardzo popularna i wpływowa w partii. Podobno kanclerz (Angela) Merkel ma jej nawet powierzyć funkcję sekretarza stanu. Niemiecki establishment zaadoptował panią Erikę Steinbach - oceniał.
- Mogę się pod wszystkim co powiedział poseł Czarnecki podpisać - komplementował swojego przedmówcę Nitras. Według posła PO, wypowiedź przewodniczącej Związku Wypędzonych "psuje stosunki polsko-niemieckie".
Emocje próbował studzić Andrzej Celiński. Poseł przyznał jednak, że gdyby Steinbach rzeczywiście została sekretarzem stanu, byłoby niedobrze. - Wtedy trzeba byłoby kanałami dyplomatycznymi powiedzieć do Niemców: koledzy nie wygłupiajcie się - ironizował Celiński.
Źródło: TVN24, PAP