W sobotę w Chełmie, w trakcie uroczystości upamiętniających Polaków pomordowanych podczas rzezi wołyńskiej, prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział między innymi, że Ukraina nie może wejść do Unii Europejskiej "z bagażem banderyzmu". Zapowiedział też, że jego ugrupowanie będzie sprzeciwiać się akcesji Ukrainy do UE, dopóki - jak mówił - Kijów nie wycofa się z gloryfikacji sprawców zbrodni wołyńskiej, a polskie ofiary nie zostaną odnalezione i godnie pochowane.
- Będziemy czynili wszystko, także poprzez działania w Europie, w Stanach Zjednoczonych, by Ukraińcy, by ukraińskie elity uświadomiły sobie, że czynią coś, co uderzy w Ukrainę, uderzy w jej przyszłość, zaszkodzi jej mieszkańcom, zaszkodzi jej suwerenności. (...) Bo na kraj, który czci ludobójców, Europa, świat cywilizowany, cała cywilizacja chrześcijańska zgodzić się nie może - mówił Kaczyński.
PiS w poniedziałek złożyło w Sejmie projekt uchwały "w sprawie sprzeciwu wobec członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej w związku z gloryfikacją sprawców zbrodni wołyńskiej".
Władysław Kosiniak-Kamysz o stanowisku PiS wobec Ukrainy
Minister obrony narodowej pytany przez dziennikarzy o zmianę stanowiska PiS wobec Ukrainy oraz wypowiedzi polityków tej partii, którzy kiedyś popierali Ukrainę, a obecnie ją krytykują, odparł, że obserwujemy "festiwal obłudy i hipokryzji w wykonaniu PiS".
- Przyjęli dowództwo (lidera Konfederacji Korony Polskiej) Grzegorza Brauna nad całą opozycją i się z nim ścigają. Dzisiaj PiS ma twarz pana Brauna - powiedział w poniedziałek w Rożnowie. Jak ocenił, politycy PiS odcinają się dziś od własnych działań po wybuchu wojny na Ukrainie. - To oni krzyczeli "Sława Ukrainie" od rana do wieczora. To oni pierwsi jeździli i udzielali pomocy. Tej pomocy będę bronił - podkreślił szef MON.
Ocenił, że skutkiem obecnej retoryki może być wzrost agresji wobec obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce. - Czy myślicie, że ludzie tego nie wiedzą? Nie pamiętają? (...) Jak wszędzie wywieszaliście ukraińskie flagi? Dzisiaj dzieci będą atakowane, bo tak szczujecie - mówił Kosiniak-Kamysz, zwracając się do polityków PiS, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej.
Jak ocenił szef MON, podobne zjawiska jak teraz, miały miejsce w Polsce przed wybuchem II wojny światowej. - To było już w Polsce przed II wojną światową. Jak to się skończyło dla Polski? Skończyło się tragicznie - zaznaczył.
- Tak jak w 1939 roku duża część tych, którzy mówili: "zwarci, silni, gotowi", byli gotowi do ucieczki, silni w gębie i zwarci, żeby dbać tylko o swój interes. Jesteście tacy sami - powiedział szef MON do polityków opozycji. Jak podkreślił, najpierw trzeba "odpowiedzieć na pytanie: co każdy z nas może zrobić, bo to od nas zależy atmosfera, w jakiej żyjemy". Zadeklarował przy tym, że "będziemy się domagać prawdy o Ukrainie".
Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej przypada w rocznicę tak zwanej krwawej niedzieli z 1943 roku, uznawanej za kulminację antypolskiej akcji przeprowadzonej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na Wołyniu.