Przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie demonstrację poparcia dla przeprowadzanych przez PiS zmian w wymiarze sprawiedliwości zorganizował Komitet "Suwerenni" oraz działacze klubów "Gazety Polskiej". Na transparentach pojawiły się takie hasła jak "Stop sądokracji" czy "Kasta do kasacji".
W czasie demonstracji pod hasłem "Obrońmy naszą suwerenność" na transparentach zaprezentowano hasła: "Kasta? Basta. Precz z bezprawiem, w sądach", "Sądy i prokuratura w ręce suwerena", "Fałszywe sądy, złodziejskie rządy", "Stop sądokracji", "Kasta do kasacji, usunąć z zawodu przestępców w togach", "Kasta do pełnej lustracji".
Na czas manifestacji zamknięta została warszawska aleja Szucha.
O suwerenności i dopięciu reformy do końca
Według organizatora demonstracji, działacza opozycyjnego z czasów PRL i przewodniczącego warszawskiego klubu "Gazety Polskiej" Adama Borowskiego, podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji ustaw sądowych stanowi "absolutny początek reformy wymiaru sprawiedliwości oraz elementem niezbędnym do jej przeprowadzenia".
RAPORT tvn24.pl: Prezydent podpisał tak zwaną ustawę represyjną
Borowski zauważył, że dotychczas uliczne demonstracje w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości organizowali wyłącznie jej przeciwnicy. - Później pokazują, że Polacy protestują przeciw reformie wymiaru sprawiedliwości, jakby to był jedyny głos płynący ze społeczeństwa, ale tak nie jest - oświadczył. Stwierdził, że "jest ogromna liczba ludzi, która dała mandat PiS i chce tej reformy". Według Borowskiego sobotnia manifestacja jest również "żądaniem zachowania naszej suwerenności".
Powiedział, że obecny rząd dostał w wyborach parlamentarnych mandat do tego, aby wymiar sprawiedliwości został do końca zreformowany. - Ani kroku w tył - apelował.
- Zadałem sobie trud i przejrzałem Traktat Lizboński. Tam wymiar sprawiedliwości nie podlega kompetencjom Unii Europejskiej. To jest nasze suwerenne prawo - przekonywał. - To, co robią urzędnicy unijni, to jest nadużywanie prawa - ocenił.
Inny były działacz opozycyjny Krzysztof Wyszkowski stwierdził, że gdyby w latach 80. ktoś powiedział, że w wolnej Polsce będzie obowiązywała zasada "obrony skorumpowanych sędziów", zostałby uznany za "wariata".
- 40 lat później postkomunistyczne media ogłaszają Aleksandra Kwaśniewskiego najlepszym prezydentem trzeciej Rzeczypospolitej, a między innymi Adama Strzembosza (byłego pierwszego prezesa Sądu Najwyższego - red.) autorytetem prawniczym. Ludzi, którzy zostali wierni idei Solidarności obwołują zaś jako faszystów i wrogów europejskości - mówił. Stwierdził, że "dzisiaj publicznie mówi się o obowiązku rezygnacji nie tylko z suwerenności Polski, ale także samej polskości, która ma być nienormalnością".
Sakiewicz: nie ma nic gorszego niż złodziej w todze
Redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz uznał, że sobotnia manifestacja pokazuje, iż Polska chce sprawiedliwości i solidarności. Jak mówił, "bez sprawiedliwych sądów nie będzie wolności". - Walczymy przede wszystkim o sądy, bo one są dzisiaj narzędziem cenzury - dodał. Sakiewicz ocenił, że "nie ma nic gorszego niż złodziej w todze", bo "ci ludzi mają wymierzać prawo, a nie je łamać".
Autorka/Autor: akw//rzw
Źródło: PAP