Waldemar Buda: nie tłumaczę się za Prawo i Sprawiedliwość już w tym momencie
- Słyszałem, że mam jakieś lojalki podpisywać. Jak nie, to jestem wykluczony z PiS. No to raczej mnie wyrzucono, a nie zdradziłem - powiedział w "Kropce nad i" w TVN24 europoseł Waldemar Buda, od niedawna członek stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego.
Członkowie Rozwoju Plus od końca lipca mają własny klub parlamentarny, mają też zamiar utworzyć partię. - Idziemy do przodu, patrzymy do przodu, budujemy struktury, organizacje, stowarzyszenie, rozmawiamy o sprawach ludzkich - wymieniał europoseł.
"Ja tego nie oceniam"
Prowadząca program Monika Olejnik zapytała Budę o to, czy posłowie PiS Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski dobrze robią, uciekając przed wymiarem sprawiedliwości. - Ja tego nie oceniam - odparł. - Zbigniew Ziobro był chory, kiedy go atakowano i ścigano. Romanowski nie, to jest odrębna sprawa - dodał.
- Ja nie tłumaczę się za Prawo i Sprawiedliwość już w tym momencie - oświadczył polityk Rozwoju Plus. - Mam taki komfort, że nie muszę - ocenił.
Na to zareagował Arkadiusz Myrcha, poseł KO i wiceminister sprawiedliwości. - Przez wiele lat tutaj pan rozdzierał szaty w obronie PiS-u - przypomniał. - A słyszał pan jakieś dobre słowo na temat Zbigniewa Ziobry z moich ust? - zapytał Buda.
Myrcha: Kral się urządził na zapleczu PiS-u
W programie goście dyskutowali też o aferze Zondacrypto i roli Przemysława Krala.
Myrcha oceniał, kim dla środowiska PiS był Kral. - Osobą, która była łącznikowym. Osobą, która uwiarygodniała, która wprowadzała pewne osoby. Łączyła. Jak widzimy, także sponsorowała. Która de facto na zapleczu PiS niezwykle dobrze się urządziła, a później oczekiwała wzajemności - wymieniał wiceminister sprawiedliwości.
Zondacrypto sponsorowała ważną dla prawej strony sceny politycznej konferencję CPAC Polska 2025, w czasie kampanii wyborczej przed ubiegłorocznymi wyborami prezydenckimi, na której był Karol Nawrocki.
- Finansowała i liczyła na wsparcie. I to wsparcie otrzymała. Bo politycy PiS-u zrobili wszystko, żeby ta ustawa [o kryptoaktywach - red.] nie weszła w życie. Składali poprawki. Nawet łagodzącą odpowiedzialność karną. Pan prezydent wetował z uporem maniaka. Dostawał [Kral- red.] dokładnie to, za co przez wiele lat płacił. Ochronę polityczną z pana środowiska - ocenił Myrcha, zwracając się do Budy.
Waldemar Buda na te zarzuty odparł, że rozumie, że ktoś może być poszkodowany działalnością Zondacrypto. - Ale dzisiaj pełnomocnikiem jest i parasol ochronny nad Kralem rozpościera poseł Platformy Obywatelskiej - wskazał, mając na myśli posła KO Romana Giertycha, który został adwokatem szefa Zondacrypto.
Pytanie o patrona Piesiewicza
Inną osobą zamieszaną w aferę Zondacrypto jest prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz, który został niedawno aresztowany. Olejnik pytała Budę, kto był patronem politycznym Piesiewicza.
- To państwo niech sobie domysły snują. Ja na moich kolegów nie będę tutaj wskazywał. Wszyscy chyba wiemy, o kogo chodzi - odparł europoseł Rozwoju Plus.
Prowadząca dopytywała, czy to poseł PiS Jacek Sasin był protektorem Radosława Piesiewicza. - Ja nie będę bronił Jacka Sasina, to nie jest moja sprawa - skomentował Buda.
Jak pisaliśmy na naszym portalu, Jacek Sasin poznał Radosława Piesiewicza po 2012 roku, kiedy ten drugi pracował jako doradca burmistrza Wołomina Ryszarda Madziara. Sasin nie ukrywa znajomości z Piesiewiczem, ale przekonuje, iż nie lobbował gdziekolwiek za jego zatrudnieniem ani wyborem.
Wybór Piesiewicza na szefa PKOl-u w 2023 roku poprzedziło spotkanie w Pałacu Prezydenckim, w którym mieli wziąć udział ówcześni prezydent Andrzej Duda, minister aktywów państwowych Jacek Sasin, prezes PKOl Andrzej Kraśnicki oraz właśnie Radosław Piesiewicz.
Waldemar Buda przekonywał też w programie, że Mateusz Morawiecki jako premier zajął się sprawą Zondacrypto, gdyż w 2018 roku Komisja Nadzoru Finansowego wpisała BitBay (taką nazwę wówczas nosiła giełda) na listę ostrzeżeń publicznych.
Monika Olejnik zwróciła uwagę, że zrobił to KNF, nie rząd. - To jest administracja rządowa - odparł Buda. - Nie, nie jest - wskazał Arkadiusz Myrcha. Europoseł Rozwoju Plus powtórzył, że jest.
Komisja Nadzoru Finansowego, która nadzoruje rynek finansowy na mocy ustawy, nie jest centralnym organem administracji rządowej, jak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w 2010 roku.