Dyskusję rozpoczął wpis szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza. Zarzucił on szefowi MSZ Radosławowi Sikorskiemu, że wniosek w sprawie nominacji jednego z ambasadorów został przygotowany nieprofesjonalnie. Do wpisu załączył zdjęcie fragmentu dokumentu, który miał wpłynąć do prezydenta. Jest na nim bardzo źle widoczne zdjęcie kandydata.
"Jeśli pyta Pan o opinię Prezydenta RP w sprawie kandydata na stanowisko kierownika placówki, to uprzejma prośba, aby następnym razem wyrażał się Pan nieco jaśniej. Podpowiedź na przyszłość: załączana kopia zdjęcia kandydata nie powinna być wykonywana techniką chiaroscuro" - napisał Przydacz. Technika ta polega na silnym kontraście między jasnymi a ciemnymi obszarami zdjęcia.
Odpowiedź rzecznika MSZ i deklaracja Przydacza
Przydaczowi odpowiedział rzecznik MSZ Maciej Wewiór. "Dokumenty wychodzące z MSZ są zupełnie innej jakości, nawet papier mamy inny" - napisał. Polecił następnie Przydaczowi, aby ten "skontrolował własne kopiarki i obieg dokumentacji w Kancelarii Prezydenta".
Jak dodał Wewiór, "próbujemy się domyślać, o kogo może Panu chodzić". Według rzecznika, prawdopodobnie jest to "osoba, której kandydatura została wycofana 9 miesięcy temu". "Ale to nie najlepiej świadczyłoby o sprawności KPRP" - zripostował.
Na odpowiedź Przydacza nie trzeba było długo czekać. "Podpowiem Panom, bo słyszę, że mimo popłochu w Gmachu - nadal nie wiecie o co chodzi" - napisał. Jak twierdzi, wniosek nie pochodzi sprzed 9 miesięcy. "Pismo zostało podpisane z upoważnienia Ministra Spraw Zagranicznych i nadane 27 sierpnia bieżącego roku" - wskazał.
Następnie zapowiedział: "Na to pismo MSZ dostanie jutro odpowiedź". Według Przydacza, "prezydent nie zgłasza uwag to tej osoby". "Mimo kompromitująco słabej jakości fotografii, osoba wskazana w dokumencie jest godna pełnienia funkcji ambasadora i Pan Prezydent z przyjemnością przyjmie od niej listy uwierzytelniające w uzgodnionym terminie" - oświadczył minister.
Spór o ambasadorów
Spór między rządem a Pałacem Prezydenckim w sprawie nominacji ambasadorskich trwa od marca 2024 roku. Wtedy szef MSZ zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur - zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu - zostanie wycofanych. Sprzeciw wobec decyzji rządu wyraził wtedy ówczesny prezydent Andrzej Duda, który przekonywał, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta.
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy mają status chargé d'affaires.
Powołaniu wielu z nich na stanowiska ambasadorskie sprzeciwia się Karol Nawrocki. Jego sprNie zgadza się on w szczególności na nominowanie na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d'affaires we Włoszech.