Upał zatrzymał pociągi. Pasażerowie utknęli na Dworcu Centralnym

Dworzec Centralny
Opóźnienia na Dworcu Centralnym w Warszawie
Źródło wideo: TVN24
Ekstremalne upały, które w weekend przetoczyły się przez Polskę, w niedzielę paraliżowały ruch kolejowy. Wysokie temperatury doprowadziły do awarii sieci trakcyjnej, powodując poważne opóźnienia, odwołane kursy i frustrację pasażerów. Problemy nadal trwają.

- Patrzę teraz na rozkład jazdy na przykładzie Warszawy Centralnej, ale to się przekłada też na inne miasta. Pociąg do Gdyni, który miał odjechać o godzinie piątej, opóźniony o 70 minut. Rzeszów - 16 minut - wymieniał w poniedziałek rano prowadzący poranek w TVN24 Robert Kantereit.

- [Pociąg - red.] Z Zakopanego opóźniony o 92 minuty. To jest pociąg, który o wpół do piątej miał być w Warszawie. Z Otwocka mniejsze opóźnienie - pół godziny, z Sochaczewa też pół godziny opóźnienia. Ze Szklarskiej Poręby też niebawem wjedzie - ma 88 minut opóźnienia - mówił Kantereit.

Pasażerowie czekali godzinami na Dworcu Centralnym

- Z powodu upałów w wielu miejscach doszło do awarii sieci trakcyjnej, co spowodowało efekt domina. Gdy sieć się psuła, stawał jeden pociąg, później kolejny nie mógł przejechać, przez co utrudnienia się pogłębiały - opisywała w niedzielę reporterka TVN24 Michalina Czepita, która sprawdzała sytuację na Dworcu Centralnym w Warszawie.

Według informacji przekazanych przez Czepitę w niedzielę wieczorem ruch na Centralnym był już nieco mniejszy niż kilka godzin wcześniej, jednak wciąż ogromna liczba podróżnych czekała na swoje połączenia.

W hali dworcowej panowała duchota. Każda minuta oczekiwania w takich warunkach była wyjątkowo uciążliwa. - Bardzo dużo osób sporą część tego dnia spędziło i nadal spędza na dworcu. Rozmawialiśmy z pasażerami, którzy nie kryją złości, mówiąc, że te opóźnienia są bardzo duże - relacjonowała reporterka.

Wielu pasażerów dzieliło się swoimi historiami. - Ja zamierzam trafić do Białegostoku, mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj trafię. Jest duszno, wszyscy są zmęczeni, jest strasznie tłoczno i już chyba każdy ma dość, ale może będzie dobrze - mówiła jedna z pasażerek.

Inna kobieta opowiadała: - Nie możemy wyjść poza teren dworca, dlatego że co 10 minut zmieniają nam ten czas [odjazdu - red.], więc cały czas siedzimy na peronie bez wody, bez niczego.

Byli tacy, którzy na pociąg czekali od południa do wieczora. - Mój pociąg miał być o 12.08, spóźnienia powiększały się co 5 minut, co 10 minut, więc warowałam pięć godzin na peronie. Potem niespodziewanie z tablicy pociąg zniknął. Udałam się do informacji, no i owszem, znaleziono ten pociąg, ale go już dawno rozczłonkowano i on nie dojedzie. Dano mi zastępczy bilet na 20.08, z 12.08 na 20.08 - opisywała podróżna.

Ewakuacja i odwołane pociągi

Reporterka przypomniała również o awariach w innych częściach kraju. W okolicach Modlina doszło do zatrzymania dwóch składów.

Awarii uległa sieć trakcyjna, przez co dwa pociągi stanęły i konieczna była ewakuacja pasażerów, blisko 400 osób.

"W związku z licznymi awariami sieci trakcyjnej spowodowanymi wysokimi temperaturami i utrudnieniami w ruchu PKP Intercity w trosce o komfort pasażerów odwołuje część pociągów i organizuje zastępczą komunikację autobusową dla wybranych połączeń" - informowało w niedzielę wieczorem PKP Intercity. Przewoźnik podał, że najwięcej opóźnień jest na liniach: Łódź - Warszawa, Gdańsk - Warszawa, Wrocław - Katowice i Kołobrzeg - Piła - Poznań.

Źródło: TVN24
Czytaj także: