Polska

Tusk: Raju nie będzie

Polska

Aktualizacja:
TVN24Donald Tusk: Mamy plan poprawy sytuacji służby zdrowia, ale nie zrobimy raju.

- Mamy precyzyjny plan reformy służby zdrowia. Nie zrobimy w tej kwestii raju na ziemi, ale poprawimy przede wszystkim sytuację pacjenta. Problemem rządu są bowiem problemy pacjentów a nie lekarzy - powiedział premier Donald Tusk w TVN24.

Szef rządu zapewnił, że rząd ma plan poprawy sytuacji w służbie zdrowia - jednak nie przewiduje on rewolucji. Premier podkreślił, że najważniejszy jest interes pacjenta i trzeba poprawić jego sytuację.

- Nasz plan nie zrobi raju na ziemi w kwestii służby zdrowia, ale wyposaży pacjenta w realne prawa. Wiem, że niektórzy się na mnie pogniewają, ale to nie sytuacja lekarza, ale pacjenta jest dziś największym problemem rządu. Muszę dbać nie o interesy tej, czy innej grupy zawodowej, lecz obywateli - podkreślił Donald Tusk. - Podstawa to likwidacja monopolu NFZ, który trzeba podzielić na konkurujące instytucje ubezpieczeniowe, a także wprowadzić prywatne ubezpieczenia. Pacjent powinien mieć możliwość wyboru - powiedział szef rządu.

Premier: Państwowa służba zdrowia nie daje satysfakcjiTVN24

I dodał: - Z umiarkowaną satysfakcją muszę też stwierdzić, że zapowiedzi minister Ewy Kopacz dotyczące płac lekarzy są realistyczne (mówiła o kwocie ponad 11 tys. zł)

Według premiera, w państwowej służbie zdrowia satysfakcji dziś nie osiąga ani lekarz, ani pacjent. - W ostatnich dwóch, trzech latach prywatyzacja ochrony zdrowia postępowała w tempie imponującym. Podstawowa opieka zdrowotna jest już w 90 proc. w prywatnych rękach, ale także wiele szpitali zostało sprywatyzowanych - przypomniał Tusk.

Noworoczne prognozy premiera Szef rząd proszony o prognozy gospodarcze na nowy rok, przyznał że nie sądzi, by bezrobocie spadło poniżej 10 procent. Ocenił też, że inflacja będzie na poziomie 3,5 zaś "średnie płace będą rosły szybciej niż ceny". - Ale pewnie nie tak, jakby chcieli Polacy - zastrzegł premier.

Najbardziej zaufany rząd musi spodziewać się protestów dt2

Zapewnił, że stara się wywiązywać z obietnic danych wyborcom. - Tam gdzie potrzebna była szybka decyzja, takową podejmowałem, nietypową dla polskiego sposobu działania - np. w sprawie Iraku czy rosyjskiego embarga na polskie mięso. Wymagało to odwagi i determinacji, moja ekipa się tym wykazała - powiedział, podsumowując pierwsze tygodnie swoich rządów.

Tusk przyznał, że jego rząd cieszy się jeszcze kredytem zaufania, ale zdaje sobie sprawę, że on się wyczerpuje. - Najbardziej zaufany rząd musi spodziewać się protestów - przekonywał premier.

Do Moskwy prawdopodobnie 8 lutego

Szef rządu odniósł się do swoich najbliższych planów zagranicznych wizyt. Przyznał, że odwiedzi Moskwę prawdopodobnie 8 lutego, natomiast termin wizyty w Waszyngtonie nie jest jeszcze znany, gdyż zależy od wyników rozmów w sprawie tarczy antyrakietowej.

Nie chciałbym, żeby wizyty zagraniczne odbywały się tak, że moi ministrowie, albo ja gdzieś jedziemy, szepniemy coś na ucho a społeczeństwo o niczym nie wie dt3

I dodał: - Nie chciałbym, żeby wizyty zagraniczne odbywały się tak, że moi ministrowie, albo ja gdzieś jedziemy, szepniemy coś na ucho a społeczeństwo o niczym nie wie.

"Porażka byłaby ostatnią polityczną drogą" Tusk przyznał, że rok temu nikt mu nie życzył "premierowania", bo nie spodziewano się politycznego trzęsienia ziemi. Ocenił, że jego kilkugodzinna rozmowa z prezydentem nie była kluczowym elementem, który zadecydował o wyborach. - Lepper, Krauze, Marriot - wydarzenia z tym związane spowodowały, że wybory stały się dla rządzących furtką od odpowiedzialności – stwierdził premier.

Przyznał też, że w jego przypadku wyborcza porażka mogła być "ostatnią polityczną drogą". – Sytuacja była albo-albo. Ale wyborcy zadziałali. Oni są prawdziwymi autorami ulgi. Podczas wyborów slogan „poczuj siłę swojego głosu” okazał się prawdziwy – podkreślił szef rządu.

Ognisko na sopockiej plaży

W sylwestra przed północą spotkamy się z grupą przyjaciół w domu znajomego w Sopocie, pójdziemy na plażę i rozpalimy sylwestrowe ognisko. Nie znoszę rautów i bali. Spędzenie sylwestra w ten sposób byłoby dla mnie prawdziwym poświęceniem dt4

Premier pytany o miejsce powitania Nowego Roku odparł, że będzie to sopocka plaża. - Mamy zobowiązania wobec starszej części rodziny. Ale przed północą spotkamy się z grupą przyjaciół w domu znajomego w Sopocie, pójdziemy na plażę i rozpalimy sylwestrowe ognisko. Szef rządu przyznał, że nie znosi rautów i bali i spędzenie sylwestra w ten sposób byłoby prawdziwym poświęceniem.

Na koniec rozmowy premier złożył Polakom noworoczne życzenia. - Uwierzcie, że jeśli coś na wielką skalę raz Wam się udało, to uda się jeszcze i jeszcze raz. W życiu jest miejsce na więcej, niż jeden sukces.

Źródło: TVN24, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości