Narkotyki z pieniędzy Wisły Kraków i położna, która "pod szpital podjeżdżała nowym porsche"

TVN24

tvn24Anna M.-Z. została zatrzymana razem z byłą prezes Wisły Kraków

Za pieniądze pochodzące z Wisły kupowano narkotyki. Można powiedzieć, że klub służył za punkt przerzutowo-dystrybucyjny narkotyków - powiedział we "Wstajesz i wiesz" TVN24 dziennikarz tvn24.pl Szymon Jadczak. Dodał, że wraz z byłą prezes Wisły Kraków Marzeną S. CBŚP zatrzymało we wtorek trzy inne osoby. Była wśród nich Anna M.-Z., żona gangstera o pseudonimie Zielak, który do ubiegłego roku faktycznie kontrolował krakowski klub. - Co miesiąc wypłacano jej 100 tysięcy, 120 tysięcy - mówił Jadczak.

Marzena S. była prezesem Wisły Kraków od sierpnia 2016 roku do grudnia 2018 roku. Reportaż "Superwizjera" TVN z września 2018 roku pokazał, że klub w tym czasie opanowany był przez zorganizowaną grupę przestępczą, wywodzącą się ze środowiska kiboli - Sharksów.

Była prezes Wisły została zatrzymana we wtorek przez Centralne Biuro Śledcze Policji razem między innymi z Anną M.-Z. - żoną gangstera Grzegorza Z., "Zielaka", który do ubiegłego roku kontrolował krakowski klub. "Zielaka" policja zatrzymała wcześniej, w maju 2018 roku - podczas operacji, w której wyniku do aresztu trafiło ponad 20 kiboli.

Dwie pozostałe osoby zatrzymane przez CBŚP we worek to Tadeusz C. - były prezes Wisły, a w czasach, gdy prezesem była Marzena S., członek rady nadzorczej oraz Robert S., były wiceprezes klubu.

Według ustaleń portalu tvn24.pl, chodzi o wyprowadzenie z Wisły Kraków co najmniej kilkuset tysięcy złotych. Mechanizm wyprowadzania pieniędzy miał opierać się na fikcyjnych umowach podpisywanych przez zarząd klubu.

CZYTAJ WIĘCEJ O ZATRZYMANIACH

Powiązania Anny M.-Z. z Wisłą

Anna M.-Z., żona gangstera "Zielaka", jest położną - mówił w środę w TVN24 Szymon Jadczak, dziennikarz tvn24.pl, autor książki "Wisła w ogniu". - Pracowała w najlepszym szpitalu położniczym w Krakowie - powiedział.

Jak opowiadał dziennikarz, "pod szpital, gdzie jej koleżanki zarabiały trzy tysiące, ona podjeżdżała nowym porsche panamerą za kilkaset tysięcy złotych". - Pieniądze, jak się okazuje, czerpała stąd, że z jej firmą, oferującą usługi pielęgniarsko-położnicze, Wisła w 2016 roku podpisała umowę - dodał. - Co miesiąc wypłacano jej 100 tysięcy, 120 tysięcy. W sumie uzbierało się tego ponad 800 tysięcy - dodał.

Jadczak wyliczał przykładowe tytuły przelewów: "pomoc w poszukiwaniu sponsora", "usługi marketingowe", "pomoc w pośrednictwie piłkarskim, transferowym". - Pani Anna, niestety, żadnego piłkarza do Wisły nie ściągnęła, żadnego sponsora nie załatwiła - zauważył Jadczak.

Anna M.-Z. została zatrzymana razem z byłą prezes Wisły Krakówfacebook

"Wprowadził bandytów do klubu"

Jadczak mówił, że to Marzena S., która przez dwa lata była prezesem Wisły i twarzą "całego przedsięwzięcia kibolsko-bandycko-gangsterskiego", podpisała umowę z Anną M.-Z.

Drugą osobą, która złożyła podpis na umowie, był Robert S., od lat związany z klubem - także zatrzymany podczas wtorkowej akcji.

- Robert S. jest jedną z osób, która lata temu wprowadziła bandytów do klubu poprzez stowarzyszenia kibicowskie. Lubił mówić o patriotyzmie, o miłości do klubu, do ojczyzny. Bardzo lubił powtarzać, jak bardzo kocha Wisłę, że dla Wisły zrobi wszystko - stwierdził Jadczak.

- Zrobił tyle, że podpisał umowę, która okradała jego rzekomo ukochany klub - zauważył dziennikarz.

Narkotyki z klubowych pieniędzy

Ostatnia z czterech zatrzymanych we wtorek osób to Tadeusz C. - w czasach PRL był dyplomatą, konsulem w Moskwie i Stanach Zjednoczonych.

- Był człowiekiem, który rozprowadzał bandytów po klubie. Miał autorytet, w poprzednich latach był przez chwilę prezesem Wisły, działaczem. Szanowali go za jego przeszłość. Zawsze, jak kibole mieli jakiś problem, czy z poprzednim właścicielem, czy teraz, nagle pojawiał się pan Tadeusz, bronił, usprawiedliwiał, mówił o błędach młodości - opowiadał dziennikarz portalu tvn24.pl.

Jak stwierdził, C. w klubie pojawił się ponownie w momencie, kiedy bandyci przejęli Wisłę. - Trafił do rady nadzorczej i podpisywał dokumenty, których nie powinien podpisywać - mówił Jadczak.

Wówczas Marzenie S. przyznano podwyżkę. Zamiast 10 tysięcy złotych zarabiała 45 tysięcy miesięcznie. Pensja miała być dzielona z bandytami. Część pieniędzy, według śledczych, została przeznaczona na handel narkotykami.

- Za pieniądze pochodzące z Wisły kupowano narkotyki. Można powiedzieć, że klub Wisła Kraków służył za punkt przerzutowo-dystrybucyjny narkotyków - podsumował w TVN24 Jadczak.

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ:

Cała rozmowa z Szymonem Jadczakiemtvn24

Autor: akw//rzw / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: Facebook