TVN24 | Polska

Tuleya: była metoda marchewki, teraz mamy czas kija

TVN24 | Polska

Autor:
akw/kab/kwoj
Źródło:
TVN24
Tuleya: Była metoda marchewki, która nie pomogła, sędziowie nie dali się przekupić. Teraz mamy czas kija TVN24
wideo 2/24
TVN24Tuleya: Była metoda marchewki, która nie pomogła, sędziowie nie dali się przekupić. Teraz mamy czas kija

Wczoraj przegraliśmy bitwę, ale to nie jest kapitulacja. Wojna, walka o praworządność trwa - oświadczył w "Faktach po Faktach" sędzia Igor Tuleya, któremu nieuznawana Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego uchyliła immunitet. Dodał, że jego zdaniem orzeczenie - jak mówił - tak zwanej Izby Dyscyplinarnej "nie zapadło przypadkowo".

Nieuznawana przez Sąd Najwyższy Izba Dyscyplinarna przychyliła się w środę do zażalenia prokuratury w sprawie nieuchylenia immunitetu Igorowi Tulei. Sędziemu dodatkowo obniżono uposażenie o 25 procent. Prokuratura zamierza postawić mu zarzuty między innymi przekroczenia uprawnień i bezprawnego ujawnienia informacji z postępowania.

Tuleya następnego dnia przyszedł do Sądu Okręgowego w Warszawie. - Nie uznaję decyzji Izby Dyscyplinarnej. Stawiłem się dzisiaj, żeby dalej pełnić służbę sędziowską - oświadczył.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

"Nadal czuję się sędzią"

Sędzia w "Faktach po Faktach" zapowiedział, że do pracy wybiera się również w piątek. - Nadal czuję się sędzią i byłem dzisiaj w sądzie. O 8.30 wchodziłem do budynku, na godzinę 10 miałem zaplanowaną sesję, jutro też mam ją zaplanowaną. Dzisiaj sesja została, zarządzeniem sędzi przewodniczącej, zdjęta z wokandy. Prawdopodobnie jutrzejsza też będzie zdjęta - powiedział.

- Rozmawiałem z przewodniczącą wydziału i z panem wiceprezesem od spraw karnych Sądu Okręgowego. Wiemy, że na pewno zostałem odsunięty od czynności orzeczniczych, zawieszony w czynnościach służbowych. Nie mogę wychodzić na rozprawy, nie mam dostępu do akt, nie mogę wydawać żadnych orzeczeń, dekretować spraw, wydawać zarządzeń - wymieniał. - Po prostu nie jestem sędzią - podsumował.

Tuleya zaznaczył jednak, że mimo to czuje się sędzią. - Nie uznaję orzeczeń Izby Dyscyplinarnej, ponieważ uważam, że to nie jest niezależny sąd. Nie tylko ja tak uważam, bo mieliśmy orzeczenia Sądu Najwyższego i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - przypomniał. - To nie jest moje widzimisię. Taka jest rzeczywistość. To nie jest sąd - skwitował.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej na początku kwietnia zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów dotyczących Izby Dyscyplinarnej w sprawach dyscyplinarnych sędziów.

Na początku października przedstawiciele Stowarzyszenia Sędziów "Iustitia" zaapelowali do Komisji Europejskiej o "podjęcie niezwłocznie adekwatnych działań" w związku z niewykonywaniem przez nieuznawaną przez Sąd Najwyższy Izbę Dyscyplinarną postanowienia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 8 kwietnia.

Tuleya: Zostałem odsunięty od czynności orzeczniczych. Nie jestem sędzią, ale czuję się sędziąTVN24

Tuleya: wobec wątpliwości TSUE Izba Dyscyplinarna nie powinna zajmować się immunitetami

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro ocenił w czwartek, że sąd słusznie podjął decyzję o uchyleniu immunitetu w przypadku Tulei, a sam sędzia "nie ma prawa unikać odpowiedzialności". Ziobro stwierdził także, że TSUE "nie odważył się pójść tak daleko, by zakwestionować możliwość uchylenia postępowań dyscyplinarnych".

- Wydaje się to oczywiste dla laika, że jeśli TSUE ma wątpliwości, czy tak zwana Izba Dyscyplinarna nie może stosować przepisów dotyczących postępowań dyscyplinarnych, to tym bardziej Izba Dyscyplinarna nie powinna być władna, aby zajmować się immunitetami sędziowskimi - skomentował Tuleya.

Sędzia zwrócił uwagę, że "uchylenie immunitetu jest czymś bardziej poważnym niż postępowanie dyscyplinarne". - A TSUE stwierdził, że mogą być wątpliwości, czy w tym organie mogą zasiadać niezawiśli sędziowie. Więc jeżeli są wątpliwości, czy te osoby mogą zajmować się sprawami dyscyplinarnymi sędziów, a TSUE zawiesił te przepisy, to tym bardziej wydaje się, że te osoby nie są uprawnione, by zajmować się sprawami dalej idącymi niż kwestie odpowiedzialności karnej sędziów - tłumaczył.

Materiał magazynu "Polska i Świat": "Władza chce złamać Igora Tuleyę"

"Działania organów Unii Europejskiej nie są zdecydowane"

Prowadząca program Katarzyna Kolenda-Zaleska przypomniała słowa Tulei, który wchodząc w czwartek do sądu miał powiedzieć, że "Europa jest blisko, ale jednak jest daleko".

Czy Europa - zdaniem Tulei - tym razem zareaguje w bardziej zdecydowany sposób? - Trudno mi powiedzieć, co się wydarzy - odparł sędzia. - Proszę pamiętać o tym, ze walka o praworządność trwa od pięciu lat. Sędziowie w sposób zdecydowany bronią niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej - zwrócił uwagę.

- Sędziowie i obywatele bronią praworządności w naszym kraju, natomiast mam takie odczucia, że działania organów Unii Europejskiej nie są zdecydowane. Owszem, mamy wsparcie prawników europejskich, ale działań instytucji europejskich nie widać - ocenił. - Wydaje się, że Europa powinna pamiętać, że Polska jest częścią Unii Europejskiej i zrozumieć, że to, co się dzieje u nas, dewastacja wymiaru sprawiedliwości w Polsce, tak naprawdę jest dewastacją wymiaru sprawiedliwości w Europie - przekonywał.

Tuleya przypomniał, że polskie sądy są też sądami europejskimi. - Jeśli one są niszczone, to są niszczone sądy europejskie - zaznaczył. - Wierzę w to, że sędziowie i obywatele będą o tę praworządność walczyli do końca i do końca będziemy bronili tego, co jest zapisane w konstytucji. Jestem o tym przekonany - oświadczył.

Tuleya: mamy wsparcie prawników europejskich, ale działań instytucji europejskich nie widaćTVN24

Zdaniem sędziego orzeczenie Izby Dyscyplinarnej "nie zapadło przypadkowo"

Mecenas Roman Giertych poinformował w czwartek, że sędzia Tuleya został wylosowany do rozpoznania sprawy, czy materiały zabezpieczone przez prokuraturę w jego domu są objęte tajemnicą adwokacką.

Tuleya pytany był o zbieżność czasową decyzji Izby Dyscyplinarnej ze sprawą Giertycha. - Myślę, że orzeczenie tak zwanej Izby Dyscyplinarnej nie zapadło przypadkowo - ocenił.

Przypomniał przy tym, że termin jego postępowania w sprawie immunitetu był przekładany sześciokrotnie. - 18 listopada to był szósty termin wyznaczony w tym postępowaniu - powiedział. - Może rzeczywiście ktoś postanowił, żeby w taki sposób odsunąć mnie choćby od tej sprawy - sugerował. Dodał, że do rozpoznania, z uwagi na to, że orzekał on w pierwszoinstancyjnym sądzie, w wydziale karnym, miał kilkadziesiąt spraw. - To zabójstwa, jak i poważne przestępstwa gospodarcze - wyjaśnił.

- Od tych spraw zostałem odsunięty. Dlaczego tak się stało? Po mieście krąży dowcip, dotyczący Izby Dyscyplinarnej, prawdopodobnie zainspirowany tym, co się wcześniej stało - powiedział. Przypomniał tutaj, że jeden z poprzednich terminów postępowania został przesunięty w czasie z powodu tego, że skład orzekający został poszerzony z jednej do trzech osób, stąd dwie osoby musiały zapoznać się z aktami sprawami. - Mówiło się, że Izba Dyscyplinarna orzeka w trzyosobowym składzie, ponieważ jedna z tych osób potrafi czytać, druga pisać, a trzecia odbiera telefony z Nowogrodzkiej - powiedział. - Może rzeczywiście jest coś na rzeczy - przyznał.

Dopytywany, czy miał już przekonanie, jak zdecyduje w sprawie mecenasa Giertycha, Tuleya odpowiedział, że akta zostały mu przydzielone na początku listopada. - Nie miałem jeszcze możliwości dokładnie przestudiować, jakie materiały zostały zabezpieczone w miejscu zamieszkania i w kancelarii, i czy można mówić tu o tajemnicy adwokackiej - mówił.

Tuleya: orzeczenie tak zwanej Izby Dyscyplinarnej nie zapadło przypadkowoTVN24

Tuleya: przegraliśmy bitwę, ale to nie kapitulacja

Tuleya pytany, czy jego sprawa może być traktowana jako przestroga i czerwone światło dla innych sędziów, odpowiedział twierdząco. - Poza odsunięciem mnie od orzekania może chodzić o spowodowanie efektu mrożącego. Była metoda marchewki, która nie pomogła, sędziowie nie dali się przekupić. Teraz mamy czas kija i próbę zastraszenia środowiska sędziowskiego - ocenił.

- Jestem przekonany, że tak jak nie dają się zastraszyć kobiety, które walczą o prawa człowieka, jak nie daje się zastraszyć młodzież, która wychodzi na ulicę i broni tych wartości, rozumiejąc chyba, po co są niezależne sądy, stąd wydaje mi się, że jeśli obywatele nie dadzą się zastraszyć, tym bardziej sędziowie nie dadzą się spacyfikować - podsumował.

- Kto się miał ześwinić, to się już ześwinił. Wczoraj przegraliśmy bitwę, ale to nie jest kapitulacja. Wojna, walka o praworządność trwa - podkreślił. - Jestem przekonany i wierzę w to, że prawda i dobro zatriumfuje - zaznaczył.

Tuleya: Poza odsunięciem mnie od orzekania może chodzić o spowodowanie efektu mrożącegoTVN24

Za co prokuratura ściga Tuleyę?

Posiedzenie w Izbie Dyscyplinarnej było efektem zażalenia Prokuratury Krajowej na wcześniejsze postanowienie Izby. Izba ta, orzekając na początku czerwca w pierwszej instancji, nie uchyliła immunitetu sędziemu Tulei.

Powodem wniosku prokuratury było podejrzenie ujawnienia informacji z postępowania przygotowawczego oraz danych i zeznań świadka, które naraziły bieg śledztwa. Chodziło o postępowanie w sprawie obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 roku, które zostało dwukrotnie umorzone przez prokuraturę.

W grudniu 2017 roku skład Sądu Okręgowego w Warszawie, któremu przewodniczył sędzia Tuleya, uchylił decyzję prokuratury o pierwszym umorzeniu śledztwa. Sędzia zezwolił wówczas mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu. Według prokuratury naraziło to prawidłowy bieg dalszego śledztwa.

Pierwotnie Izba Dyscyplinarna w drugiej instancji miała zająć się tą sprawą 5 października, jednak termin ten został odroczony z uwagi na potrzebę zapoznania się z aktami tej sprawy przez sędziego Konrada Wytrykowskiego, który dołączył do składu orzekającego w miejsce Tomasza Przesławskiego. Odwołany został także kolejny termin, wyznaczony na 22 października. Posiedzenie odroczono wówczas z powodu objęcia kwarantanną jednego z sędziów orzekających w tej sprawie.

Autor:akw/kab/kwoj

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Raporty: