30 marca na warszawskim Bemowie, a dokładnie na terenie placu zabaw przy ulicy Wolfkego pojawiło się stado dzików. Cztery lochy i 12 warchlaków. Zwierzęta utknęły na ogrodzonym placu, bo któryś z mieszkańców zamknął furtkę. Na miejsce przyjechały służby odpowiedzialne za odławianie i uśpiły całe stado. Część mieszkańców wyraziło swoje zdanie - zamieścili tabliczkę upamiętniającą zabicie zwierząt.
W wielkanocną niedzielę, przy ulicy Stępińskiej na Mokotowie pomiędzy bloki zawędrowało siedem dzików. One również zostały uśpione.
Trzaskowski: trudna decyzja, ale nie ma alternatywy
Sprawę komentował w "Faktach po Faktach" w TVN24 prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
- To dla mnie trudna decyzja, ale dziś nie ma alternatywy. Nie ma innej możliwości, ponieważ najważniejsze jest bezpieczeństwo. Nie można wywieźć dzików gdziekolwiek, dlatego że ze względu na ASF zabrania tego prawo. Taka jest decyzja Unii Europejskiej i ministerstwa rolnictwa. Mamy związane ręce - powiedział Rafał Trzaskowski.
Dodał, że gdy tylko zobaczył zdjęcia uśmierconych dzików w przestrzeni publicznej, wydał dyspozycję, by taka sytuacja więcej się nie powtórzyła.
- To musi być miejsce odizolowane od mieszkańców Warszawy. Trzeba stawiać zasłony - podkreślił Trzaskowski.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24