30 marca na warszawskim Bemowie, a dokładnie na terenie placu zabaw przy ulicy Wolfkego pojawiło się stado dzików. Cztery lochy i 12 warchlaków. Zwierzęta utknęły na ogrodzonym placu, bo któryś z mieszkańców zamknął furtkę. Nagranie biegających wokół zabawek dzików rozchodziło się w ubiegłym tygodniu w mediach społecznościowych.
Na miejsce przyjechały służby odpowiedzialne za odławianie i uśpiły całe stado. Część mieszkańców wyraziło swoje zdanie - zamieścili tabliczkę upamiętniającą zabicie zwierząt.
- To jest akt sprzeciwu wobec przedmiotowego traktowania zwierząt. W ostatnich dniach w Warszawie dziki są po uśmiercaniu wyrzucane zupełnie jak przedmioty, jak odpadki do koszy na śmieci, do kubłów - mówiła reporterce magazynu "Polska i Świat" działaczka na rzecz praw zwierząt Katarzyna Kolbuch.
W tym miejscu działaczka nawiązała do kolejnego przypadku. W wielkanocną niedzielę, przy ulicy Stępińskiej na Mokotowie pomiędzy bloki zawędrowało siedem dzików. One również zostały uśpione. O sprawie informował między innymi poseł Lewicy Łukasz Litewka. Komentujących oburzyło nie tylko to, że zwierzęta zostały uśpione na miejscu. Na zdjęciu udostępnionym przez Litewkę widać mężczyznę, który wrzuca truchło zwierzęcia do pojemnika na odpady.
Dyrektor Lasów Miejskich tłumaczy i przeprasza
Dyrektor Lasów Miejskich w Warszawie Karol Podgórski tłumaczy, że za każdym razem, gdy mieszkańcy zgłaszają zagrożenie ze strony dzików w terenie zurbanizowanym, podejmowane są działania. "Najpierw pracownicy Lasów Miejskich sprawdzają, czy jest możliwość przepłoszenia zwierząt na pobliskie tereny zielone. Nie zawsze jednak jest to możliwe, ze względu na potencjalne zagrożenie, jakie takie działania mogą stwarzać. Odstępuje się od przepędzania dzików w sytuacjach, gdy mogłoby to powodować zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego. Każdy przypadek analizowany jest indywidualnie, a stosowane środki dobierane są z uwzględnieniem bezpieczeństwa osób postronnych" - wyjaśnia Podgórski.
Jeśli przepłoszenie jest niemożliwe, zwierzęta są uśmiercane na miejscu.
"W związku z naszymi ostatnimi działaniami na Bemowie i Mokotowie przepraszamy za sytuację, w której mieszkańcy zostali narażeni na widok usypiania dzików w przestrzeni publicznej. Zdajemy sobie sprawę, że było to doświadczenie trudne i niepokojące. Zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców stanowi absolutny priorytet. Dołożymy wszelkich starań, aby działania w tym obszarze były realizowane z należytą wrażliwością – z poszanowaniem zarówno społeczności lokalnej, jak i dobrostanu dzikich zwierząt" - zaznacza dyrektor Lasów Miejskich.
Plastikowe kubły zapewniają bioasekurację
Karola Podgórskiego dopytujemy, czy wywożenie zwierząt w kubłach na odpady to normalna praktyka? Okazuje się, że decydują o tym względy bezpieczeństwa.
"Zwłoki tych zwierząt są odbierane przez firmę odpowiedzialną za ich uprzątnięcie i utylizację. Do transportu do pojazdu wykorzystywane są szczelne pojemniki z tworzywa sztucznego. Zapobiegają one pozostawieniu na miejscu zdarzenia ewentualnych płynów, takich jak ślina czy krew. Następnie są przewożone do miejsca utylizacji" - odpowiada Podgórski.
"Podejmowane działania mają na celu zapewnienie właściwej bioasekuracji oraz ograniczenie ryzyka rozprzestrzeniania się afrykańskiego pomoru świń (ASF). Zastosowane pojemniki umożliwiają skuteczną dezynfekcję, co pozwala na ich wielokrotne wykorzystanie" - dodaje przedstawiciel leśników.
Trzaskowski: odstrzał musi być przeprowadzany w sposób humanitarny
W czwartek do odstrzału dzików na osiedlach odniósł się prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
- Populacja dzików rośnie w tempie geometrycznym i musimy coś z tym zrobić, bo bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze. Mamy coraz więcej ataków na ludzi, kiedyś ich albo nie było, albo były bardzo sporadyczne. W momencie, gdy dostajemy informację, że dziki są na placu zabaw, to musimy interweniować - podkreślił Trzaskowski.
Zaznaczył, że zgodnie z przepisami o ASF, nie można takich dzików wywozić. - Jedyną decyzją w takiej sytuacji jest odstrzał i my taką decyzję z bardzo ciężkim sercem podejmujemy - dodał prezydent Warszawy.
Jednocześnie skrytykował sposób wykonania odstrzału i usuwania martwych zwierząt, w obecności mieszkańców okolicznych budynków.
- Wydałem jasną dyspozycję Lasom Miejskim, aby podejmowały działania z firmami, które takie decyzję wykonują, w sposób humanitarny. Nie na oczach ludzi, tak, aby nikt nie musiał tak drastycznych obrazków oglądać - zapewnił.
Incydenty z dzikami - statystyki
Lasy Miejskie poinformowały, że od 1 stycznia do 31 grudnia 2025 roku odnotowano 121 zgłoszeń dotyczących ataków dzików na ludzi oraz 29 ataków na psy W całym 2024 roku takich zgłoszeń było odpowiednio 59 i 13. Oznacza to niemal podwojenie liczby niebezpiecznych incydentów dotyczących ludzi, a w przypadku psów - wzrost ponad dwukrotny.
"Lawinowo rośnie liczba zgłoszeń obecności dzików. W 2025 r. odnotowano 8 804 zgłoszenia. Dla porównania, w latach poprzednich liczba zgłoszeń wynosiła odpowiednio: w 2020 r. - 432 zgłoszenia, w 2021 r. - 707 zgłoszeń, w 2022 r. - 2 497 zgłoszeń, w 2023 r. - 4 713 zgłoszeń, 2024 r. - 5 128 zgłoszeń" - podali miejscy leśnicy.