Roman Giertych - adwokat i poseł KO - ogłosił we wtorek, że od maja tego roku pełni funkcję obrońcy prezesa Zondacrypto Przemysława Krala. Prokuratur generalny Waldemar Żurek poinformował we wtorkowym oświadczeniu o "istotnym przełomie" w śledztwie dotyczącym Zondacrypto.
Później Giertych ponownie odniósł się do sprawy i w rozmowie z "Faktami" TVN komentował komunikat prokuratury. - Gromadzony materiał dowodowy jest bardzo poważny, to wynika z treści komunikatu, dotyczący najpoważniejszych i najważniejszych ludzi w państwie - powiedział.
- Jeżeli ktoś wiąże te dwa fakty, że od maja jesteśmy obrońcami pana Krala z tym komunikatem, to myślę, że nie popełnia błędu - dodał. Drugim obrońcą Krala, jak poinformował Giertych, jest mecenas Jacek Dubois.
Giertych: to największa afera, jaka wybuchła w trakcie tej kadencji
Giertych był pytany, na jak duże złagodzenie kary liczy Kral. Polityk KO nie odpowiedział na pytanie, dodając, że to oznaczałoby też ujawnienie statusu prezesa Zondacrypto w śledztwie.
- Mogę powiedzieć, że w tego typu przypadkach, w których ktoś przedstawia informacje o licznych przestępstwach, może, tak jak w przypadku pana Tomasza Mraza, liczyć na bardzo poważne złagodzenie kary - podkreślił Giertych. Były dyrektor Departamentu Funduszu Sprawiedliwości Tomasz Mraz zdecydował się na współpracę z prokuraturą w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w wydawaniu pieniędzy z tego funduszu. Uzyskał status małego świadka koronnego.
Giertych był pytany o wartość dowodową zeznań Krala. - Zeznania i wyjaśnienia pana Tomasza Mraza dotyczyły dosyć wąskiego zakresu, tylko Funduszu Sprawiedliwości; tam, gdzie był dyrektorem. A wiemy z mediów, że z panem Przemysławem Kralem i Zondacrypto kontakt miały bardzo różne środowiska prawicowe i bardzo różne osoby z tego środowiska - ocenił mecenas.
- Myślę, że z tego, z tej wiedzy wynikają przesłanki, że sprawa afery Zondacrypto jest dziesięć razy poważniejsza niż afera Funduszu Sprawiedliwości - ocenił. - Myślę, że ta sprawa będzie jeszcze trwała przez wiele lat - zauważył. Jego zdaniem dotyczy to szczególnie kwestii związanych z "praniem brudnych pieniędzy i ukrywaniem majątku poszczególnych osób". - To na pewno jest największa afera, jaka wybuchła w ciągu tej kadencji. Mówię "w tej kadencji", dlatego że odkryto ją w tej kadencji - dodał Giertych.
Giertych powtórzył za wcześniejszym oświadczeniem w mediach społecznościowych, że prokuratura zabezpieczyła majątek Krala. - W moim przekonaniu, to jeszcze oczywiście wymaga dokładnego policzenia, ale (zabezpieczony majątek) może zaspokoić przynajmniej większość roszczeń tych osób, które były pokrzywdzone i zgłosiły się do prokuratury jako pokrzywdzone - ocenił.
Dlaczego Zondacrypto to większa afera niż Fundusz Sprawiedliwości? Giertych tłumaczy
W późniejszej rozmowie z dziennikarzami Giertych pytany był, dlaczego jego zdaniem afera Zondacrypto jest poważniejsza niż afera Funduszu Sprawiedliwości. - Fundusz Sprawiedliwości miał kwotę, tam ile, 300 milionów? Zondacrypto to są większe pieniądze - mówił.
Jak dodał, "Fundusz Sprawiedliwości dotyczył bardzo wąskiego grona polityków Suwerennej Polski w gruncie rzeczy". - Ta sprawa jest bardziej ekumeniczna, bo dotyczy iluś środowisk w ramach obozu prawicy - stwierdził.
- Sprawa Zondacrypto to jest też sprawa giełdy, gdzie, być może, będziemy mogli prześledzić, kto, gdzie lokował swoje pieniądze ukradzione, wyprowadzone nielegalnie, pochodzące z korupcji, za które nie zapłacił podatku - tłumaczył obrońca Krala.
Giertych zaznaczył, że reprezentuje szefa Zondacrypto "pro bono". - Nie biorę za to żadnych pieniędzy, bo uważam, że sprawa ma charakter społeczny, w związku z czym (...) nie mogę brać pieniędzy za pracę, która budziłaby jakiekolwiek wątpliwości - wyjaśnił.
Mecenas powiedział, że niektórzy w tym śledztwie "mogą się obawiać tego, że wyjdą jakieś sprawy, które będą dla nich po prostu kompromitujące". - Jeżeli się okaże, że jakiś polityk trzymał nielegalne pieniądze w Zondacrypto czy w jakiejś innej giełdzie, to przecież to jest kompromitacja kompletna - ocenił.