Radom

Śledztwo w sprawie wypadku Dominika przedłużone

- Pamiętam moment wystawiania wózka i moment przytrzaśnięcia drzwi - opowiada Dominik.
Zawieszenie w czynnościach kierownika pociągu
Źródło zdj. gł.: Uwaga! TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Śledztwo w sprawie potrącenia przez pociąg licealisty z Radomia zostało przedłużone. Do zakończenia postępowania potrzebna jest opinia biegłych psychiatrów dotycząca stanu zdrowia kierownika pociągu, który usłyszał zarzuty w tej sprawie.

Termin badania psychiatrycznego wyznaczono na 28 września. - Dopiero po badaniu i otrzymaniu opinii psychiatrycznej, będziemy mogli zakończyć postępowanie - poinformował w środę prokurator Robert Bińczak z radomskiej prokuratury okręgowej.

Stracił obie nogi i część dłoni

Do wypadku doszło w lutym na przystanku kolejowym w Woli Bierwieckiej niedaleko Radomia. 17-letni Dominik wyszedł na peron z pociągu Kolei Mazowieckich, by pomóc przy wyniesieniu wózka z dzieckiem. Gdy chciał z powrotem wsiąść do wagonu, pociąg ruszył. Drzwi przycięły nastolatkowi rękę, chłopak wpadł między krawędź peronu a pudło pociągu. Stracił obie nogi i część dłoni.

Kierownik pociągu z zarzutami

W ocenie prokuratury kierownik pociągu, który odpowiadał za skład, nienależycie obserwował wymianę pasażerów i przedwcześnie nadał przez radiotelefon sygnał do odjazdu.

Mężczyzna usłyszał zarzuty spowodowania wypadku. Prokurator zarzucił mu także narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia innych pasażerów podróżujących tego dnia pociągiem. Chodzi o kobietę i jej kilkumiesięczne dziecko, której licealista pomagał wynosić wózek.

Prokurator zastosował wobec Marcina W. dozór policji. 48-latek został też zawieszony w czynnościach służbowych. Grozi mu do ośmiu lat więzienia. Podejrzany przyznał się do winy i wyraził skruchę.

Źródło: PAP
Czytaj także: