Nowe informacje o śledztwie w sprawie Zondacrypto. Michał Fuja: wygląda, że mamy rzeczywiście przełom
Prokurator generalny Waldemar Żurek wydał we wtorek oświadczenie, w którym poinformował, że śledztwo w sprawie Zondacrypto ma "dynamiczny" charakter i doprowadziło do "istotnego przełomu". Prokuratura wymieniła szereg organizacji i wydarzeń, których finansowanie przez Zondacryto jest przedmiotem śledztwa. Wcześniej o sprawie minister sprawiedliwości opowiadał też w rozmowie z dziennikarzami. Również we wtorek poseł KO, adwokat Roman Giertych ogłosił, że od maja tego roku pełni funkcję obrońcy prezesa giełdy Przemysława Krala.
Do tych informacji odniósł się na antenie TVN24 reporter "Superwizjera" Michał Fuja, który w swoich materiałach opisuje sprawę Zondacrypto.
- Klejąc te wszystkie informacje ze sobą, wygląda, że mamy rzeczywiście jakiś przełom - powiedział Fuja. - Mowa jest tutaj o tym, że pojawili się podejrzani, trwają czynności bardzo intensywne i że w najbliższych dniach one się jeszcze zintensyfikują. Więc jest to w pewnym sensie optymistyczne, ale z drugiej strony dołożyłbym też troszkę dziegciu do tego obrazu.
Fuja o roli Giertycha: tego jeszcze nie jestem w stanie zrozumieć
Fuja mówił, że "z jednej strony nie wiemy, co w tej sprawie rzeczywiście robi Roman Giertych". - Jeszcze do niedawna kojarzyłem go z tego, że bardzo mocno próbował zbliżyć się do rodziny zaginionego Sylwestra Suszka i być pełnomocnikiem tamtej strony, więc tutaj tego jeszcze nie jestem w stanie zrozumieć - zaznaczył.
Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay (później Zondacrypto), zaginął w marcu 2022 roku. Miał wtedy 33 lata. Po raz ostatni widziano go w firmie paliwowej. Jak opisywały media, w dniu jego zaginięcia na terenie obiektu na jakiś czas przestały działać kamery monitoringu.
Zobacz też: Co się stało z Sylwestrem Suszkiem, królem kryptowalut?>>>
Odniósł się też do komunikatu prokuratury, w którym poinformowano o ponownym połączeniu śledztwa pod koniec lipca. - Mam pewne informacje dotyczące tego, jak to wyglądało (...) prokuratorzy Prokuratury Regionalnej w Katowicach prowadzili postępowanie dotyczące upadku giełdy Zondacrypto, przesłuchiwali świadków, zbierali dokumenty, a później końcem lipca zostało im to wszystko zabrane i zamiast tego obiecywanego superzespołu eksperckiego prokuratorów, pojawili się nowi prokuratorzy, którzy od końca lipca uczą się tej sprawy od początku - mówił dziennikarz.
Dodał, że "mając na uwadze, że to są tysiące dokumentów, pewnie setki świadków i gigabajty danych, jest to mało czasu dla kolejnych nowych prokuratorów, których się non stop wymienia".
Prokuratura zabezpieczyła majątek Krala? Fuja: to mogą być spore kwoty
Fuja skomentował wpis Giertycha, który przekazał, że "w trakcie czynności procesowych p. Kral przedłożył do dyspozycji prokuratury ogromny majątek, który łącznie z tym, który został zabezpieczony już wcześniej przez organy ścigania, powinien wystarczyć do zaspokojenia wszystkich pokrzywdzonych, którzy zgłosili się jako tacy do prokuratury".
Ocenił, że "to byłaby też bardzo dobra informacja dla klientów". - Pamiętajmy, że ta grupa klientów, która zgłosiła się do prokuratury, to jest pewnie tylko ułamek, bo część osób absolutnie nie chce przyznawać się prokuraturze, że mieli tam swoje środki - zaznaczył dziennikarz "Superwizjera".
- Pytanie, jak duże są te kwoty. Na razie o tym mówi jedynie Roman Giertych. Prokuratura w tej sprawie milczy. Można podejrzewać, że rzeczywiście te kwoty zabezpieczone mogą być spore, jeżeli rzeczywiście Przemysław Kral miałby być, jak przyznaje się tutaj Roman Giertych, podejrzanym czy oskarżonym w tej sprawie. Mogą to być kryptowaluty, jakieś nieruchomości, ale myślę, że tego wszystkiego dowiemy się dopiero w najbliższych dniach, tygodniach - dodał.
Drogi zegarek od Krala. "Piesiewicz przestał komentować"
W poniedziałek Fuja wraz z dziennikarzem Wirtualnej Polski Szymonem Jadczakiem ujawnili, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz otrzymał od szefa Zondacrypto Przemysława Krala zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro.
Piesiewicz na platformie X zapewnił, że zegarek Patek Philippe kupił "z własnych osobistych środków", a Przemysławowi Kralowi oddał należność "gotówką", "w kilku ratach, podczas naszych spotkań". Z kolei w partyjnej Telewizji Republika powiedział: "oddałem nie euro, tylko franki szwajcarskie", "mam na to okoliczność, wypłatę z konta swojego".
- Na ten moment pan Radosław Piesiewicz przestał już komentować, przestał upubliczniać nowe informacje, bo zdał sobie sprawę, że każde właściwie informacje, które dotychczas przekazał oficjalnie w tej sprawie, jedynie go bardziej pogrążały - ocenił Fuja.
Piesiewicz pokazał w prawicowej stacji również certyfikat pochodzenia zegarka. - Zarówno certyfikat, który pokazał, jedynie udowodnił, że posiadał on zegarek z tym certyfikatem, za który faktycznie zapłacił Przemysław Kral. Nigdzie nie zostało ujawnione, nie została pokazana żadna kontra do tej informacji świadcząca o tym, że Radosław Piesiewicz miałby sam, czy to w ratach, czy we frankach, czy jak on tam określa w zależności od dnia, opłacić ten zegarek - podkreślił dziennikarz.
Zwrócił również uwagę, że ujawnienie informacji oraz ogłoszony przez prokuraturę przełom wywołało "panikę po prawej stronie". - To, jak szybko teraz różni ludzie odcinają się od Przemysława Krala, pokazuje, że obawy ujawnienia tej współpracy, być może analogicznej do tego, co działo się z Radosławem Piesiewiczem, są olbrzymie - mówił.
- Nagle ludzie, którzy uznawani byli za przyjaciół Przemysława Krala, którzy reklamowali jego giełdę, kryptowaluty, opowiadali o nich bardzo chętnie, czy to z mównicy sejmowej, czy w Telewizji Republika. Teraz wszyscy odcinają się, uważają, że (Kral) to oszust, że to wszystko była wielka prowokacja Przemysława Krala - zwrócił uwagę dziennikarz "Superwizjera".