O co chodzi w proteście dziennikarzy?

 telefon smartfon shutterstock_1204164946
Protest mediów - "Wstajesz i wiesz"
Źródło: TVN24

Polskie media apelują o wprowadzenie poprawek do ustawy o prawie autorskim. Chodzi o wzmocnienie pozycji wydawców w relacjach z gigantami technologicznymi takimi jak Google, Microsoft czy Meta, którzy zarabiają na treściach dziennikarskich, choć sami ich nie tworzą. Na dziś premier Donald Tusk zaprosił organizatorów protestu. Czego domagają się dziennikarze i dlaczego poprawki te są tak ważne?  

Pod koniec czerwca Sejm odrzucił proponowane przez wydawców i dziennikarzy poprawki do nowelizacji ustawy o prawie autorskim. Nowelizacja trafiła do Senatu i 9 lipca, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, miała zająć się nimi senacka komisja kultury. Kalendarium prac zmieniono jednak tak, by posiedzenie w tej sprawie odbyło się już po środowym spotkaniu premiera Donalda Tuska z redaktorami naczelnymi i przedstawicielami wydawców.

W ubiegłym tygodniu przedstawiciele 350 polskich mediów zaapelowali do polityków o wprowadzenie niezbędnych zmian w regulacjach. Dlaczego są tak ważne?

ZOBACZ TEŻ: Tak big techy negocjują z wydawcami

Protest mediów - dlaczego?

Po pierwsze, wyszukiwarki (np. Google) i platformy social mediów (np. Facebook) nie tworzą materiałów dziennikarskich. To dzięki mediom i pracującym w nich dziennikarzom dowiadujemy się o najważniejszych wydarzeniach w kraju i na świecie.

Po drugie, to media weryfikują fake newsy i tworzą jakościowe dziennikarstwo. Chronią nas przed dezinformacją i kontrolują władzę. Niezależne media są fundamentem demokracji.

Po trzecie, firmy takie jak Google i Meta - tak zwane big techy - korzystają z pracy mediów, umieszczając na swoich portalach treści dziennikarskie, ale zatrzymują ruch użytkowników. W efekcie to te firmy otrzymują większość zysków z reklam.

ZOBACZ TEŻ: "Za moment może zabraknąć tych wiadomości"

Politycy! Nie zabijajcie polskich mediów!
Politycy! Nie zabijajcie polskich mediów!
Źródło: TVN24

Czego chcą dziennikarze?

Przyspieszenie prac legislacyjnych przez Ministerstwo Kultury nastąpiło w 2024 roku. Ekspresowe tempo przyjęcia projektu przez Sejm i zignorowanie głosu mediów nie ma nic wspólnego z rzetelną i odpowiedzialną debatą.

Czego domagają się dziennikarze? Arbitrażu. Arbitraż, wraz z określonymi w ustawie terminami, w których ustalone ma być wynagrodzenie za treści dziennikarskie wykorzystane przez big techy, jest optymalnym narzędziem gwarantującym przetrwanie polskim mediom.

Chcą także wprowadzenia instrumentów mediacji między platformami i wydawcami w przypadku sporu o należne wynagrodzenie, sprawiedliwej rekompensaty za ekspozycję naszych treści w sieci oraz ochrony przed ich kopiowaniem.

Obecna ustawa ma realny wpływ na świat mediów – dziennikarze mogą stracić pracę, znikną redakcje, a widzowie i czytelnicy nie znajdą już wiarygodnych treści, nie rozróżnią fake newsów od prawdy, nie obejrzą reportażu śledczego. Tu jest potrzebny dziennikarz, a nie algorytm.

Niedawno walczyliśmy o wolne media i niezależne dziennikarstwo. Dzięki temu opinia publiczna wie, gdzie się zwrócić po rzetelną informację, wie, że czwarta władza patrzy na ręce wszystkim politykom. Naszym obowiązkiem jest obrona mediów, to jeden z fundamentów demokracji.

ZOBACZ TEŻ: Dlaczego uchwalana ustawa o prawie autorskim może oznaczać likwidację wielu mediów

Czytaj także: