Prokurator Eryk Stasielak z Małopolskiego Zamiejscowego Wydziału Prokuratury Krajowej wniósł o utrzymanie wyroku uniewinniającego czworga lekarzy i nie poparł apelacji wniesionej przez swojego poprzednika.
Stasielak to nowy prokurator w sprawie. Apelację od niekorzystnego dla Ziobrów wyroku sądu pierwszej instancji wniósł jego poprzednik, prokurator Paweł Baca. Baca wstąpił do procesu w 2017 roku. Rządząca wtedy Zjednoczona Prawica zmieniła przepisy, które umożliwiły prokuraturze włączenie się do sprawy z prywatnego aktu oskarżenia, a taką była sprawa Ziobrów. Udział prokuratury w tej sprawie poprawił sytuację Ziobrów na sali sądowej.
Po przegranych przez PiS wyborach w 2023 roku i zmianie kierownictwa prokuratury, Baca został odsunięty od procesu, a na jego miejsce wyznaczono właśnie Eryka Stasielaka.
Stanowisko prokuratora nazywają "zaskakującą woltą"
Podczas mów końcowych Stasielak podkreślił, że postępowanie dowodowe przeprowadzone przez sąd odwoławczy skłoniło go do oceny, że nie ma podstaw do skazania lekarzy. - Samo niepowodzenie leczenia nie może stanowić wystarczającej podstawy do uznania wcześniejszego działania lekarza za błąd - mówił Stasielak.
Prokurator kilkukrotnie podkreślił, że żadna z dwóch opinii biegłych, zamówionych na potrzeby tego procesu, w tym ta, którą sporządzili biegli z Lozanny, nie rozstrzyga, czy wybrana metoda leczenia Jerzego Ziobry była niekorzystna. Jak dodał, opinie biegłych są ze sobą sprzeczne, a tej z Lozanny zarzucił niespójność.
- Wydawało się, ona będzie takim Świętym Graalem, ta opinia ze Szwajcarii. No, niestety, ja uważam, że ta opinia tych oczekiwań nie spełniła. Ona zawiera pewne sprzeczności. (…) Nie odpowiada też na fundamentalne pytania, które mają kluczowe znaczenie w tej sprawie - mówił Stasielak w czerwcu, gdy opinia biegłych z Lozanny została ujawniona w sądzie.
Stanowisko prokuratora nie wpisało się w oczekiwania pełnomocników oskarżycieli posiłkowych, którzy za rządów PiS na sali sądowej byli wspierani przez prokuraturę, w tym wspomnianego prokuratora Pawła Bacę. Jeden z pełnomocników określił stanowisko prokuratora jako "zaskakującą woltę" i zapytał: "czy to jest decyzja prokuratora, czy zostało mu wydane polecenie".
Spór o biegłych
Pełnomocnicy rodziny Ziobrów wnieśli o uchylenie wyroku uniewinniającego lekarzy i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. W mowach końcowych podnieśli szereg zarzutów wobec wyroku i przebiegu całego procesu w sądzie pierwszej instancji, w którym orzekała sędzia Agnieszka Pilarczyk.
- Wyrok pierwszej instancji jest splamiony nieuczciwością, całkowitą samowolnością, brakiem dyscypliny intelektualnej i procesowej sądu pierwszej instancji - mówił mec. Krzysztof Nocek, pełnomocnik rodziny Ziobrów. Oskarżyciele posiłkowi stwierdzili, że sędzia Agnieszka Pilarczyk nie zagwarantowała rodzinie Ziobrów uczciwego procesu między innymi poprzez odmowę przesłuchania 15 biegłych, którzy pod egidą Śląskiego Uniwersytetu Medycznego przygotowali opinię na potrzeby tej sprawy. Ziobrowie od początku procesu przed sądem pierwszej instancji zarzucali opinii brak rzetelności, a biegłym chęć ochrony oskarżonych lekarzy.
Dopiero w procesie odwoławczym sąd przesłuchał wszystkich biegłych, autorów kwestionowanej przez Ziobrów opinii, a dodatkowo, zgodnie z oczekiwaniami Ziobrów, zamówił kolejną, wspomnianą już opinię biegłych w zagranicznym ośrodku w Lozannie. Pełnomocnicy rodziny Ziobrów twierdzą, że opinia z Lozanny jest dla nich korzystna.
Lekarze nie czują się winni
Obrońcy oskarżonych lekarzy i sami lekarze wnieśli natomiast o utrzymanie wyroku uniewinniającego. - Gdybym nawet otrzymał wyrok skazujący, to dalej nie jestem Bogiem, ale nie mógłbym czuć się winny, ponieważ wszystko zrobiłem 20 lat temu tak, jak należało zrobić. Uważam, że dzisiaj bym zrobił to samo. Postępowanie, pomimo 20 lat, nie różniłoby się niczym - mówił przed sądem oskarżony Dariusz D.
Rodzina Ziobrów od 20 lat zabiega o ukaranie lekarzy. Po tym, jak sąd rejonowy ich uniewinnił, ruszyła apelacja. Proces odwoławczy trwa od ośmiu lat, choć przez cztery lata nic się w nim nie działo, bo sąd czekał na opinię biegłych z Lozanny. 23 lipca sąd ogłosi wyrok.
Jedno jest pewne: w tej sprawie nie będzie wyroku skazującego. Sprawa niebawem przedawni się. Zatem nawet gdyby sąd uchylił wyrok uniewinniający lekarzy i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia, sąd niższej instancji już się nią nie zajmie.