Poseł ściga marszałka za "rajd"

 
Wojna na linii marszałek-poseł
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Trwa wojna na pozwy między marszałkiem Bronisławem Komorowskim a posłem PiS Zbigniewem Girzyńskim. Po tym, jak marszałek skierował przeciw posłowi pozew za "trzykrotne znieważenie", ten nie pozostał dłużny. – To marszałek kazał złamać przepisy? – pyta Girzyński i wysyła do ministra sprawiedliwości wniosek o ściganie marszałka. Sprawa dotyczy nomen omen wyścigu kierowcy marszałka Komorowskiego po stolicy.

Jak poinformowała "Rzeczpospolita", poseł PiS Zbigniew Girzyński wysłał do ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy wniosek o ściganie marszałka Sejmu. Chodzi o art. 174 kodeksu karnego, według którego do ośmiu lat więzienia grozi temu, kto "sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym".

- Jeżeli kierowca marszałka złamał prawo o ruchu drogowym, nie można wykluczyć, że stało się tak na skutek bezpośredniego polecenia Komorowskiego - uważa Girzyński.

11 grudnia 2008 roku kierowca służbowego samochodu, wiozący Komorowskiego na spotkanie opłatkowe PO, kilka razy znacznie przekroczył dozwolona prędkość, nawet do ok. 140 km na godzinę. Sprawę ujawnili reporterzy programu "Teraz My!".

Pozew za rajd i za "popłuczyny WSI"

Jak przypomina "Rzeczpospolita", doniesienie posła PiS jest reakcją na pozew o znieważenie, jaki przed tygodniem skierował przeciw niemu Bronisław Komorowski. Marszałkowi nie podobała się wypowiedź Girzyńskiego, który, oceniając ujawnioną przez media brawurową jazdę kierowcy marszałka po stolicy, stwierdził: "Marszałek Komorowski urządził sobie rajd po Warszawie" ("Fakt", 17 grudnia 2008 r.).

Marszałek poczuł się też obrażony inną wypowiedzią Girzyńskiego, określającą go mianem "popłuczyny WSI". W pozwie domaga się przeprosin i za to stwierdzenie.

Źródło: "Rzeczpospolita"

Czytaj także: