Polska

Komisja Europejska się spóźniła? W Sądzie Najwyższym nie widzą "bezpośredniego przełożenia"

Polska

[object Object]
Komisja Europejska daje Polsce miesiąc w sprawie Sądu Najwyższego. Materiał "Polska i Świat"tvn24
wideo 2/35

Komisja Europejska rozpoczyna procedurę wobec Polski. Warszawa ma miesiąc na poprawę ustaw, które są zdaniem Komisji niezgodne z europejskimi standardami i łamią polską konstytucję. Materiał programu "Polska i Świat".

Kolejny raz Polska stała się tematem konferencji prasowej rzecznika Komisji Europejskiej. Kolejny raz rzecznik nie miał do przekazania dobrych wiadomości dla Warszawy.

- Biorąc pod uwagę brak postępu i nadchodzące wdrożenie nowego reżimu emerytalnego dla sędziów Sądu Najwyższego, Komisja Europejska zdecydowała w trybie pilnym o uruchomieniu procedury o naruszenie prawa Unii Europejskiej - powiedział w poniedziałek Margaritis Schinas.

Zdaniem Komisji, Polska narusza zasadę niezależności sądownictwa, bo przyjęta przez PiS ustawa w środę o północy wysyła na emeryturę wszystkich sędziów Sądu Najwyższego, którzy skończyli 65 lat. Wśród nich I prezes, pomimo że zgodnie z konstytucją profesor Małgorzata Gersdorf powinna zajmować to stanowisko jeszcze przez dwa lata. Zdaniem Komisji, unijne prawo łamie też fakt, że to prezydent bez jasnych kryteriów a jedynie według własnego uznania będzie decydował, którym sędziom przedłuży mandat, a którym nie.

"Sytuacja była znana już od dawna"

- Unia Europejska nie da się nabrać na ten taniec marionetkowy premiera Morawieckiego i rządu PiS - ocenił Krzysztof Brejza, poseł PO.

- W sytuacji, w której nie działa Trybunał Konstytucyjny, tak naprawdę w Trybunale Sprawiedliwości (Unii Europejskiej - red.) jest jedyna szansa blokować te zmiany, które w tym momencie mogą doprowadzić do czystki w Sądzie Najwyższym - powiedziała Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka Nowoczesnej.

Tego entuzjazmu nie podzielają sędziowie Sądu Najwyższego. Kluczowe dla nich decyzje mogą zapaść w perspektywie dni, a nawet godzin, a na konkretne efekty działań Komisji Europejskiej trzeba poczekać kilka miesięcy.

Rzecznik prasowy Sądu Najwyższego sędzia Michał Laskowski podkreślił, "że oczywiście jest to wydarzenie ważne, ale ono takiego bezpośredniego przełożenia na te najbliższe dni nie będzie miało". Zdaniem sędziego wydaje się, że decyzja Komisji Europejskiej podjęta została za późno, ponieważ "sytuacja była znana już od dawna".

"Efektów możemy się spodziewać najwcześniej jesienią czy zimą"

Poniedziałkowa decyzja Komisji to dopiero początek dosyć długiej procedury. W pierwszym jej etapie Komisja wzywa Polskę do usunięcia uchybienia. Rząd w Warszawie ma miesiąc na ustosunkowanie się do tej prośby.

- My oczywiście w terminie określonym odniesiemy się do rozumowania Komisji - powiedziała Joanna Kopcińska, rzeczniczka rządu.

Jeśli za miesiąc Komisja uzna, że Polska nadal łamie unijne prawo, wyda tak zwaną uzasadnioną opinię, do której polski rząd będzie mógł się odnieść w ciągu kolejnych dwóch miesięcy. Ostatni etap procedury to pozwanie Polski do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. Ten może podjąć zdecydowane działania. - Sędziowie jeszcze przed ostatecznym wyrokiem mogą, na przykład, wydać decyzję nakazującą natychmiastowe wstrzymanie przepisów, a jeśli wyrok będzie dla Polski niekorzystny, rząd w Warszawie będzie musiał ustawę zmienić. Jeśli (rząd) nie będzie chciał tego zrobić, to Komisja Europejska będzie mogła się znów zwrócić do Trybunału, aby ten nałożył na Polskę karę finansową. Mówimy tu o dziesiątkach tysięcy euro dziennie. To długotrwała procedura, której efektów możemy się spodziewać najwcześniej jesienią czy zimą - relacjonował z Luksemburga Michał Tracz, reporter TVN24 International.

A to zdecydowanie za późno, aby zatrzymać kryzys, w którym Sąd Najwyższy znajdzie się już w środę. To wtedy w siedzibie Sądu najprawdopodobniej spotkają się obecna I prezes Sądu Najwyższego i jej następca, którego ma wskazać prezydent.

"Nie ugniemy się i nie złamiemy"

Żadna z poniedziałkowych wypowiedzi polityków PiS nie wskazuje na to, by ten scenariusz miał się nie spełnić.

- To jest ustawa obowiązująca aktualnie. Nic nie będziemy zmieniać, to jest niemożliwe - powiedział Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych.

Zdaniem byłej premier Beaty Szydło, "ci którzy tego nie akceptują (obowiązującej ustawy - red.), próbują wzniecać burzę w szklance wody, ale się nie ugniemy i nie złamiemy". Niejako na potwierdzenie tych słów pojawiła się zapowiedź, że prezydent wyda w środę postanowienie, w którym wskaże datę wygaszenia kadencji Małgorzaty Gersdorf.

Autor: tmw/adso / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości