Dyscyplinarki dla kontrolerów lotów, którzy alarmowali o zagrożeniu. Szef związku zwolniony mailem

TVN24 | Polska

Autor:
Grzegorz
Łakomski
Źródło:
tvn24.pl
Kontrolerzy ruchu lotniczego pracują w pojedynkę. Franciszek Teodorczyk komentujeTVN24
wideo 2/3
TVN24Kontrolerzy ruchu lotniczego pracują w pojedynkę. Franciszek Teodorczyk komentuje

Dwóch kontrolerów lotów z władz związku zawodowego zostało dyscyplinarnie zwolnionych z Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Wcześniej w rozmowie z magazynem "Czarno na białym" i w portalu tvn24.pl krytykowali wprowadzony przez kierownictwo PAŻP jednoosobowy system pracy. - Ludzie się boją. To może wpływać na bezpieczeństwo - mówi nam Franciszek Teodorczyk, szef związku zawodowego kontrolerów, który zwolnienie dyscyplinarne otrzymał mailem.

Franciszek Teodorczyk i należący do zarządu jego związku Jakub Caban to jedyni kontrolerzy, którzy odważyli się wypowiedzieć pod nazwiskiem w materiale "Czarno na białym" w TVN24 i w tekście na portalu tvn24.pl w połowie marca. Obaj alarmowali, że wprowadzony przed rokiem przez władze Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej na znacznie szerszą skalę niż dotychczas system pracy jednego kontrolera zagraża bezpieczeństwu na polskim niebie.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Mail z dyscyplinarką

Związek Zawodowy Kontrolerów Ruchu Lotniczego to jedna z pięciu organizacji podpisanych pod zawiadomieniem złożonym 10 marca do Centralnego Biura Antykorupcyjnego dotyczącym zamówienia publicznego o wartości 9 milionów złotych na usługi rachunkowe w PAŻP, które zdobyła spółka założona niecałe dwa lata wcześniej.

Sprawę ujawniliśmy w portalu tvn24.pl w tekście opublikowanym w poniedziałek. Według naszych źródeł zbliżonych do PAŻP kilka godzin później o swoim zwolnieniu dowiedzieli się Jakub Caban i Franciszek Teodorczyk.

CZYTAJ TEŻ: "KONTROLER SPAŁ, GDY SAMOLOT PODCHODZIŁ DO LĄDOWANIA. NA TYM SAMYM DYŻURZE ZASNĄŁ JESZCZE RAZ" >>>

Szef związku zawodowego podkreśla w rozmowie z tvn24.pl, że w poniedziałek był nawet w dziale kadr PAŻP w innej sprawie, tym większe było jego zaskoczenie, gdy po południu otrzymał mail z agencji.

- Byłem totalnie zaskoczony, podobnie jak Kuba. O godz. 18.27 dostałem mail z pismem kadrowym. W załączniku było oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika - art. 52 Kodeksu pracy [zwolnienie dyscyplinarne - red.] - relacjonuje Teodorczyk, który zaczął pracę w agencji w 2010 roku.

Podkreśla, że od czasu emisji reportażu w "Czarno na białym" nie miał kontaktu z pełniącym obowiązki prezesa PAŻP Januszem Janiszewskim i nie miał żadnych sygnałów na temat możliwego zwolnienia.

- Ta decyzja jest wprost związana z tym, że razem z Jakubem Cabanem mówiliśmy między innymi w TVN24 na temat Single Person Operations [jednoosobowego systemu pracy kontrolerów - red.]. To widać w treści wypowiedzenia. Jest w nim mowa o krytyce pracodawcy i krytyce SPO.

- Atmosfera nie jest dobra. Ludzie się boją. To może wpływać na bezpieczeństwo ruchu lotniczego. Nie powinniśmy przynosić do pracy problemów z zewnątrz - dodaje Teodorczyk.

Polska Agencja Żeglugi PowietrznejTVN24

"JEDNA OSOBA WYKONUJE OBOWIĄZKI DWÓCH". ZOBACZ REPORTAŻ "CZARNO NA BIAŁYM" W TVN24 GO >>>

"Ujawniono rażące braki"

Jak to możliwe, że został zwolniony, choć jako szef związku zawodowego powinien być chroniony przed zwolnieniem przez Kodeks pracy?

Według informacji tvn24.pl w poniedziałek po południu pracownicy PAŻP otrzymali informacje od działu komunikacji PAŻP, który podkreślił, że związek zawodowy "utracił uprawnienia zakładowej organizacji związkowej". W dokumentacji - jak zaznaczono -"ujawniono rażące braki" w wyniku niedopełnienia przez zarząd "obowiązków wynikających ze statutu związku, jak również z ustawy o związkach zawodowych". Przywołano artykuł tej ustawy mówiący o obowiązku informowania pracodawcy o liczbie członków związku, bo "uprawnienia zakładowej organizacji związkowej przysługują organizacji zrzeszającej co najmniej 10 członków".

CZYTAJ TEŻ: "SAMOLOT TO NIE GRA KOMPUTEROWA, NIE DA SIĘ WCISNĄĆ PAUZY" >>>

W opinii Teodorczyka jego zarząd wywiązywał się z tego obowiązku, a nawet gdyby tak nie było, to władze PAŻP i tak nie miałyby prawa, by nie uznawać związku.

- O takich sprawach decyduje sąd. Pracodawca może wzywać do uzupełnienia dokumentacji - wyjaśnił szef związku.

Franciszek TeodorczykTVN24

PAŻP: ciężkie naruszenie obowiązków

O komentarz do sprawy zwolnień dyscyplinarnych poprosiliśmy rzecznika PAŻP. Odpowiedź dostaliśmy krótko po publikacji tego artykułu.

"W dniu 29 marca 2021 roku doszło do zmniejszenia stanu osobowego pracowników Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, z przyczyn nie leżących po stronie pracodawcy. Doszło do rozwiązania umów bez wypowiedzenia z winy pracownika z powodu ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Było to w pełni zasadne i zgodne z prawem. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej przestrzegając obowiązujących przepisów nie ujawnia w przestrzeni publicznej informacji sensytywnych dotyczących jej pracowników oraz byłych pracowników. Nie możemy odnieść się szczegółowo do przyczyn decyzji, w związku z faktem, że dotyczą one sfery prywatnej poszczególnych byłych pracowników i mogą być przedmiotem postępowań sądowych. Jednocześnie podkreślamy, że każdy pracownik, który nie zgadza się z decyzją pracodawcy, posiada pełne prawo do poddania tej decyzji sądowej kontroli w zakresie jej zasadności i zgodności z prawem. O takim uprawnieniu Polska Agencja Żeglugi Powietrznej informuje pracowników w każdym przypadku, gdy obowiązek taki wynika z przepisów prawa" - napisał Paweł Łukaszewicz, rzecznik PAŻP.

W odpowiedzi potwierdził też, że zdaniem kierownictwa PAŻP związek kierowany przez Teodorczyka nie jest już związkiem. "W wyniku nieprawidłowego wykonania przez zarząd ZZKRL obowiązków wynikających ze statutu związku, jak również z ustawy o związkach zawodowych (art. 251 ust. 6 ustawy o związkach zawodowych), informujemy, że ZZKRL utracił uprawnienia zakładowej organizacji związkowej w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. W dokumentacji przedkładanej przez zarząd Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego ujawniono rażące braki, które spowodowały utratę przez ten związek uprawnień zakładowej organizacji związkowej w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej" - czytamy w mailu od Pawła Łukaszewicza.

Szef PAŻP opowiada o brodziku

W lutym tego roku w magazynie "Czarno na białym" i w portalu tvn24.pl po raz pierwszy poinformowaliśmy o staraniach związków zawodowych kontrolerów o zniesienie wprowadzonego na szeroką skalę systemu pracy jednostanowiskowej.

W połowie lutego, w reakcji na nasze publikacje, zostało zwołane specjalne posiedzenie sejmowej komisji infrastruktury, na którym głos zabrali szef PAŻP Janusz Janiszewski i Marcin Horała, wiceszef resortu infrastruktury, któremu podlega lotnictwo cywilne.

Szef agencji, który znaczną część ponad godzinnego wystąpienia poświecił sytuacji finansowej PAŻP i przekonywał, że PAŻP zapewnia bezpieczeństwo na najwyższym poziomie.

Nawiązując do licznych incydentów zgłaszanych przez obciążonych pracą kontrolerów, ich szef zacytował zgłoszenie dotyczące brodzika.

- Po skorzystaniu z prysznica zauważyłem, że woda z brodzika nie ubywa - to jest przykład, który my też dziś analizujemy - mówił na posiedzeniu komisji Janiszewski.

Prezes PAŻP pracuje dodatkowo jako kontrolerTVN24

"KONTROLER SAM, 'KIEDY TYLKO SIĘ DA'". ZOBACZ REPORTAŻ "CZARNO NA BIAŁYM" W TVN24 GO >>>

Minister grozi informatorom

W wyemitowanym w marcu w "Czarno na białym" materiale zapytaliśmy Franciszka Teodorczyka o tę wypowiedź prezesa PAŻP.

Szef związku zwrócił uwagę, że Janiszewski pomieszał dwa typy zgłoszeń - problemy z brodzikiem na wieży lotniska czy brak wody w toalecie zostały wyjęte z raportów organizacyjnych, a kwestie bezpieczeństwa pasażerów to raporty operacyjne.

- To wystąpienie było skandaliczne, nie skupiało się na problemach merytorycznych, tylko miało ośmieszyć system raportowania - oceniał wówczas Teodorczyk.

Z kolei Horała, odnosząc się do zgłaszanych incydentów, zapewniał, że nie stwierdzono poważnych zaniedbań i przekonywał, że osoby, które "dokonały wyniesienia" materiałów na temat incydentów lotniczych "zostaną ustalone". - Jest jakaś nieszczelność w procedurach bezpieczeństwa danych, warto je usunąć i tego rodzaju zjawiska wypalić rozgrzanym żelazem, bo one są niebezpieczne - grzmiał Horała.

"Warto tego rodzaju zjawiska wypalić rozgrzanym żelazem"TVN24

CZYTAJ TEŻ: "O WŁOS OD KATASTROFY. KONTROLER BYŁ SAM, POZWOLIŁ NA LĄDOWANIE NA ZAJĘTYM PASIE" >>>

Ostrzeżenie kontrolera

W jednym z dokumentów, których ujawnienie skrytykował minister, pokazaliśmy, że nawet problemy małego samolotu mogą wpłynąć na bezpieczeństwo całej przestrzeni powietrznej.

Gdy na początku października 2020 roku niewielka cessna zgłosiła poważny problem na lotnisku Ławica w Poznaniu dyżur pełniła jedna kontrolerka. Musiała skupić uwagę na maszynie, której groziło nawet awaryjne lądowaniem.

W tym czasie w jej przestrzeni, jak napisała w zgłoszeniu, "znajdowały się inne samoloty plus (...) loty wojskowe myśliwców F16". Poradziła sobie, bo pomógł jej kolega, który był akurat w budynku i pełnił dyżur biurowy.

Jakub Caban, który jako kontroler przeżył awaryjne lądowanie samolotu, oceniał wówczas, że gdyby incydent wydarzył się później, to nikt by nie przyszedł na pomoc, bo dyżury biurowe są do godz. 16.

I dodał: - Miała szczęście. Pytanie: jak długo szczęście powinno być istotnym elementem zapewniania bezpieczeństwa na polskim niebie?

Autor:Grzegorz Łakomski

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24