Oglądaj nowe odcinki programu "News Michalskiego" w każdy wtorek i czwartek w TVN24+.
Wiceminister sportu Piotr Borys w "Newsie Michalskiego" w TVN24+ komentował sytuację w PKOl wobec zatrzymania i tymczasowego aresztowania prezesa Radosława Piesiewicza. Pytany był o to, co powinien zrobić zarząd i wyrażał nadzieję, że Piesiewicz zostanie odwołany. Podkreślał jednak, że PKOl jest "ciałem niezależnym od jakiejkolwiek władzy i tak powinno być".
- Trochę inaczej niż w przypadku pana Piesiewicza - zaznaczył. Powiedział przy tym o "kulisach zmiany pana prezesa Kraśnickiego". Andrzej Kraśnicki to były piłkarz ręczny i poprzednik Piesiewicza na stanowisku w PKOl. Zmarł w ubiegłym roku w wieku 75 lat.
Wiceminister sportu o odejściu Andrzeja Kraśnickiego. "To był element wymuszenia"
Poprzednik Piesiewicza kierował związkiem od 2010 do 2023 roku. Jego kadencja się zakończyła, nie ubiegał się o ponowny wybór. Borys powiedział, że przy odejściu Kraśnickiego ze stanowiska "to był element wymuszenia". - Takiej presji, która miała miejsce na prezesie Kraśnickim. Mówili nam o tym członkowie Polskiego Komitetu Olimpijskiego - zdradził.
Patryk Michalski dopytywał, kto wywierał tę presję. - Przede wszystkim środowisko Prawa i Sprawiedliwości, także pan prezydent Andrzej Duda - słyszeliśmy o tym, że namawiał również pana prezesa Kraśnickiego do rezygnacji - wyjaśnił Borys.
- Nawet pojawiła się ze strony PKOl-u kwestia nagrody wielkiej wartości - mówił wiceminister sportu. Zaznaczył, że "pan prezes Kraśnicki jako człowiek honoru nie przyjął tej nagrody".
Jaka to miała być nagroda? - Nawet kilka milionów złotych - powiedział Borys. Doprecyzował, że miała to być formuła "nagrody płaconej przez PKOl".
"Piesiewicz jest rakiem polskiego sportu, który trzeba po prostu usunąć"
Borys pytany był też o wtorkowe posiedzenie prezydium zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Podczas niego ustalony ma zostać termin posiedzenia całego zarządu, który może formalnie odwołać dotychczasowego szefa.
Wiceminister pytany był o to, czego spodziewa się po posiedzeniu. - Pan Piesiewicz jest rakiem polskiego sportu, który trzeba po prostu usunąć - powiedział.
- Dzisiaj zbiera się prezydium zarządu, które zdecyduje o terminie zwołania zarządu, czyli już tego większego, blisko 60-osobowego składu. I jest uprawnienie formalne statutu, mówiące o tym, że zarząd w swoim składzie może usunąć, czyli odwołać prezesa w przypadku braku zdolności do pełnienia funkcji - mówił Borys.
Przypomniał, że "pan Piesiewicz siedzi za kratkami, jest w areszcie". - Czyli nie ma zdolności do pełnienia funkcji, istnieje przesłanka, żeby pana Piesiewicza zarząd odwołał - powiedział. Borys wyraził nadzieję, że "to nastąpi".
Powiedział też, że wierzy, iż "zarząd będzie zwołany do siedmiu dni, może nawet w krótszym terminie". - Wówczas członkowie zarządu podejmą decyzję właśnie w trybie artykułu 21., który mówi o tym, że kiedy prezes nie ma zdolności do pełnienia funkcji - a nie ma, bo siedzi za kratkami w areszcie - może zdecydować o odwołaniu pana Piesiewicza i powołaniu jednego z wiceprzewodniczących na pełniącego obowiązki, pewnie do następnego walnego - mówił.
- Głęboko wierzę w to i apelujemy - bo możemy tylko apelować, dlatego że zarząd jest ciałem niezależnym składającym się z prezesów polskich związków sportowych, wybitnych olimpijczyków - możemy tylko apelować o to, aby pan Piesiewicz został odwołany w tym trybie artykułu 21., aby przeciąć po prostu tę sytuację i zacząć odbudowywać stopniowo zaufanie do Polskiego Komitetu Olimpijskiego - powiedział Borys.