Łatuszka o reżimie Łukaszenki. "Oni cały czas twierdzą, że mają tu ludzi"

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka odwiedza Rosję
Łatuszka o reżimie Łukaszenki. "Oni cały czas twierdzą, że mają tu ludzi"
Źródło: TVN24

Oni cały czas twierdzą, że mają tu ludzi, którzy filmują, którzy notują, robią zdjęcia - powiedział były ambasador Białorusi w Warszawie Paweł Łatuszka w "Jeden na jeden" w TVN24, zapytany o to, skąd białoruskie władze wiedzą, kto angażuje się w organizowane w Polsce protesty przeciw reżimowi przywódcy Białorusi Aleksandra Łukaszenki.

W sobotę gościem "Jeden na jeden" w TVN24 był były ambasador Białorusi w Warszawie oraz zastępca szefowej Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Białorusi Paweł Łatuszka, który mówił o działaniach i represjach wobec białoruskich opozycjonistów wymierzonych przez reżim Aleksandra Łukaszenki.

Przyznał, że "na pewno wiele Białorusinów czuje długie ręce Łukaszenki". - Kiedy mieliśmy wybory do Rady Koordynacyjnej (Białorusi - red.), Łukaszenka publicznie powiedział w telewizji, że zaatakuje wszystkich kandydatów do Rady Koordynacyjnej. Wszczęto 257 spraw karnych przeciwko wszystkim uczestnikom wyborów - powiedział.

- Tak samo zrobił 26 stycznia, kiedy na wiece, głównie w Warszawie, we Wrocławiu, w Gdańsku, ale również w innych miastach europejskich wyszło tysiące Białorusinów. 400 spraw karnych jednego dnia za udział w legalnych akcjach w Polsce i w Europie - wymienił. Jak wyjaśnił Łatuszka, jeszcze przed wiecami do rodzin osób, które miały zamiar wyjść na ulicę, przychodzili funkcjonariusze Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) w celu szantażu.

Zapytany, skąd białoruskie służby wiedzą, kto protestuje w Warszawie, Łatuszka odpowiedział: - Oni cały czas twierdzą, że mają tu ludzi, którzy filmują, którzy notują, robią zdjęcia, przekazują to do Komitetu Śledczego na Białoruś.

Łatuszka o białoruskich szpiegach w Polsce

Łatuszka mówił o tym, w jaki sposób białoruscy szpiedzy trafiają do Polski. - Mogą otrzymać wizę w sposób legalny. Są kraje, które nie bardzo precyzyjnie sprawdzają, kto wyjeżdża na teren Unii Europejskiej. Z drugiej strony, jeżeli mówimy o profesjonalnych służbach wywiadowczych, mają możliwość wjechać na teren Unii (...). Jest zielona granica. Takie informacje docierały do nas wielokrotnie, że ona jest wykorzystywana do przerzucenia takich osób na teren Polski. I nie tylko Polski, Litwy, Unii Europejskiej generalnie - wymieniał.

Prowadzący program Marcin Zaborski zwrócił uwagę, że przez tak zwaną "zieloną granicę" uciekają czasem białoruscy więźniowie polityczni. - Więźniowie polityczni po opuszczeniu więzień na Białorusi są pod pełną kontrolą służb specjalnych. Nie mogą otrzymać pracy. Muszą stawiać się na rejestrację każdego dnia, nawet dwa razy w ciągu dnia. Znajdują się faktycznie pod represjami i często nie mogą w ogóle opuścić Białorusi - wyjaśnił Łatuszka.

Jak dodał, "dla nich jedynym sposobem jest niestety nielegalny sposób opuszczenia Białorusi".

NATO a jednostronne porozumienie między Rosją i Białorusią

Gość "Jeden na jeden" był także pytany, czy Białoruś szykuje się na wojnę z NATO. - Na pewno w ostatnich latach kupują więcej zbrojeń. Treningi odbywają się faktycznie codziennie, stworzyli dodatkowe jednostki wojskowe, inwestują w armię - przekazał.

Łatuszka odniósł się następnie do wspólnych ćwiczeń wojskowych Rosji i Białorusi. Jak przypomniał, "Łukaszenka podpisał porozumienie o gwarancjach bezpieczeństwa z Federacją Rosyjską", które zostało ratyfikowane w ubiegłym tygodniu. - Rosja otrzymała (...) jednostronnie prawa wysłania nieograniczonej liczby rosyjskich wojskowych na teren Białorusi - poinformował.

Alaksandr Łukaszenka i Władimir Putin
Alaksandr Łukaszenka i Władimir Putin
Źródło: PAP/EPA/MAXIM SHEMETOV/POOL

- W najbliższych miesiącach mają się odbyć ćwiczenia "Zachód 2025". Minister obrony Łukaszenki zapowiedział, że będą to największe w historii ćwiczenia. Ostatnie były w 2021 roku, wtedy brało w nich udział ponad 200 tysięcy żołnierzy. 10 poligonów rosyjskich, cztery poligony białoruskich, ale również Kaliningrad - przypomniał.

Łatuszka zwrócił uwagę na słowa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który zapowiedział, że w związku z tegorocznymi ćwiczeniami wojskowymi na teren Białorusi może wkroczyć 100-150 tysięcy rosyjskich żołnierzy. - Wyobraźmy sobie sytuację, że stworzy się taka potężna grupa armii na terenie Białorusi. Czy to będzie zagrożenie dla Polski, Litwy, Łotwy i Ukrainy? Na pewno tak - ocenił.

Białoruś "zawsze będzie zagrożeniem dla sąsiadów, dopóki będzie tam rządził prorosyjski dyktator"

Łatuszka mówił również o ewentualnym porozumieniu pokojowym między Rosją a Ukrainą i zauważył, że "o Białorusi się nie mówi". - Zwracam się do polityków europejskich. Zwracam się do naszych partnerów w Polsce, bo myślę, że w narodowym interesem Polski (…) jest demokratyczna i wolna Białoruś - zaapelował.

Ostrzegł, że Białoruś "zawsze będzie zagrożeniem dla wszystkich sąsiadów, dopóki tam będzie rządził prorosyjski dyktator Łukaszenka, dopóki tam będzie Rosja".

- Zainwestujcie w społeczeństwo białoruskie, które jest prodemokratyczne, antywojenne i na dzisiaj chce żyć w niepodległej Białorusi. Inwestujmy mocno, strategicznie w społeczeństwo białoruskie, bo ono będzie pierwszą barierą w ewentualnej wojnie - ocenił.

Łatuszka o białoruskich przedsiębiorcach w Polsce

Prowadzący Marcin Zaborski zapytał Łatuszkę o sprawę białoruskich przedsiębiorców w Polsce. Zwrócił uwagę m.in. na podlaskiego przedsiębiorcę Witolda K., który - jak ustalili dziennikarze "Czarno na białym" - był zaangażowany w wprowadzenie ekskluzywnej restauracji w Mińsku, z usług której korzystał Łukaszenka. Zapytał również o postać Aleksandra Zingmana.

- Zingman to jest osoba bliska dla Łukaszenki. On współpracuje z Wiktorem Szejmanem. Wiktor Szejman to jest najważniejszy przyjaciel Łukaszenki, chociaż Łukaszenka nie ma przyjaciół, ale powiedzmy tak, bo pomagał jemu w objęciu stanowiska prezydenta. Odpowiada za zabójstwo (Juryja - red.) Zacharenki, byłego ministra spraw wewnętrznych, za zabójstwo szefa Centralnej Komisji Wyborczej - wymieniał były ambasador Białorusi.

- Trzeba zrozumieć jedną rzecz, że wszyscy biznesmeni na Białorusi są związani z władzą. Inaczej to niemożliwe. Nie można mieć swojego interesu. Pytanie, czy korzystają z przywilejów, które im daje Łukaszenka i trzeba potwierdzać - zauważył.

"Łukaszenka wykorzystuje" Poczobuta

Łatuszka został zapytany, co się dzieje z Andrzejem Poczobutem - dziennikarzem i jednym z liderów mniejszości polskiej na Białorusi, który został aresztowany cztery lata temu przez białoruskie KGB. Niedawno przedłużono jego pobyt w więziennej izolatce o kolejne pół roku. - Obrońcy praw człowieka twierdzą, że to może oznaczać ewentualną nową sprawę karną przeciwko Andrzejowi Poczobutowi - odpowiedział.

"To piekło na ziemi, a w tym piekle jest Andrzej"
Dowiedz się więcej:

"To piekło na ziemi, a w tym piekle jest Andrzej"

Zaznaczył, że "Poczobut na pewno jest bohaterem". - To człowiek z ogromną postawą. Łukaszenka wykorzystuje go. On wykorzystuje go instrumentalnie, on szantażuje polskie władze i chce osiągnąć za jego wolność jak najwięcej - ocenił. Według Łatuszki, Łukaszenka może żądać od Polski uznania go jako demokratycznie wybranego prezydenta Białorusi lub zniesienia sankcji.

Paweł Łatuszka
Dowiedz się więcej:

Paweł Łatuszka

Czytaj także: