|

O co chodzi z dziadurzeniem? "Jestem babcią tylko dla mojego wnuka!"

Seniorzy świetnie się orientują, gdy ktoś zwraca się do nich protekcjonalnie. I nie lubią takich sytuacji
Seniorzy świetnie się orientują, gdy ktoś zwraca się do nich protekcjonalnie. I nie lubią takich sytuacji
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
"Dziadek", "kaszelek", "kupka". Albo takie pytanie: "Czy boli nas dziś kolanko?". Mówienie bezosobowo lub w liczbie mnogiej, natrętne zdrobnienia, podwyższony ton, a do tego kpiący uśmiech - to językowy przepis na poniżenie seniora. W Polsce taki rodzaj komunikacji nazywamy dziadurzeniem. Tymczasem eksperci apelują: Mówmy do osób starszych tak, jak chcielibyśmy, żeby do nas mówiono: z szacunkiem, jak do dorosłych.Artykuł dostępny w subskrypcji

W przychodni, w gronie rodziny, wśród znajomych - okoliczności są różne. Intencje często dobre - okazanie ciepła, czułości. Tyle że efekt nieraz jest odwrotny. Bo dziadurzenie może prowadzić do obniżenia u seniora poczucia własnej wartości, a nawet ograniczenia kontaktów społecznych. Poza tym z badań wynika jasno - najstarszą część społeczeństwa dziadurzenie po prostu złości.

Nie ma potrzeby krzyczeć do babci

Pozostało 90% artykułu
Czytaj także: