Dariusz Korneluk o Marcinie Romanowskim: mówiąc kolokwialnie, jest zbiegiem
W zeszłym tygodniu premier Donald Tusk przekazał, że Marcin Romanowski na "99 procent" przebywa w Tyraspolu w prorosyjskim Naddniestrzu. Tego samego dnia rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak poinformował, że ta nie ma żadnych dowodów na obecność Romanowskiego w Naddniestrzu. Przekonywał jednak, że nie ma żadnej sprzeczności między stanowiskiem prokuratury a słowami premiera.
Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk był pytany w piątkowym wydaniu programu "Jeden na jeden" w TVN24, "na ile procent" - jego zdaniem - Romanowski znajduje się w Naddniestrzu.
- Prokuratura nie ocenia procentowo wartości dowodowej. Natomiast rzeczywiście nie ulega wątpliwości, że pan Romanowski ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości - odparł prokurator krajowy. - Mówiąc kolokwialnie, jest zbiegiem - podsumował.
Rozbieżności w sprawie Romanowskiego? Prokurator krajowy wyjaśnia
Korneluk zapewniał w programie, że prokuratura "robi wszystko co możliwe", by doprowadzić Romanowskiego przed polski wymiar sprawiedliwości.
Gość "Jeden na jeden" ocenił też, że nie ma sprzeczności między słowami premiera, a rzecznika prokuratury w sprawie ustalania miejsca pobytu Romanowskiego. Jak wyjaśniał, w ramach postępowania przygotowawczego oraz skomplikowanych postepowań z wieloma podejrzanymi, wykonywane są zarówno czynności procesowe, jak i operacyjne.
- Prokurator nie realizuje czynności operacyjnych, realizowanych głównie przez służby. Prokurator opiera się na dowodach materialnych, tych, które pozyskał w ramach procesu karnego, opisanego w polskiej procedurze karnej, Kodeksu Postępowania Karnego - dodał.
Korneluk o liście z Naddniestrza: mógł zostać tam wysłany celowo
Prowadząca program Agata Adamek zwróciła uwagę, że prokuratura otrzymała pismo od Marcina Romanowskiego, wysłane z Tyraspola. - Mam to pismo wskazujące na to, że rzeczywiście pochodzi [z Naddniestrza - red]. Zresztą jego pełnomocnik, pan Lewandowski, potwierdził, że taki wniosek został przez pana Romanowskiego skierowany. Ale nie wykluczam, i prokuratorzy zespołu także nie wykluczają, że ten list mógł zostać tam wysłany celowo - oznajmił Korneluk.
Zdaniem prokuratora krajowego pismo mogło zostać zaadresowane z Tyraspola, by znów zwrócić uwagę na sprawę byłego ministra sprawiedliwości, lub po to, by wprowadzić Sąd Okręgowy w błąd, co do jego miejsca pobytu.
Korneluk był też pytany, dlaczego prokuratura nie chce zgodzić się na wydanie Romanowskiemu listu żelaznego. Odparł, że nie ma przesłanek wskazujących na to, że podejrzany faktycznie stawi się przed śledczymi i sądem. - Jego dotychczasowa postawa procesowa absolutnie przeczy temu, że chce dobrowolnie stawić się przed polskim wymiarem sprawiedliwości - podkreślił.
Kolejne przestępstwo Romanowskiego? Chodzi o fałszywą tożsamość
Dopytywano go, czy polskie organy ścigania dysponują narzędziami, by ewentualnie zatrzymać Romanowskiego na terenie Naddniestrza i doprowadzić go z powrotem do kraju. - Podejmujemy wszystkie możliwe prawnie dopuszczalne środki, by każdego podejrzanego, w tym pana Romanowskiego, ale także i podejrzanego Ziobrę doprowadzić do Polski - zapewniał prokurator krajowy. Dodał, że takie czynności są "daleko bardziej trudne, niż byłoby to w państwie Unii Europejskiej".
Korneluk przekazał także, że prokuratura wystąpiła o pomoc prawną do Mołdawii i Rumunii, by sprawdzić, gdzie przebywa poseł PiS. Jak mówił, dotychczas nie doczekano się odpowiedzi.
W związku z tym Korneluk był dopytywany, czy odpowiedź ta mogła nie zostać udzielona, ponieważ Romanowski ukrywa się w Naddniestrzu pod inną tożsamością, co deklarował sam podejrzany, w liście przekazanym warszawskiemu Sądowi Okręgowemu.
- Ta tożsamość, o której on pisze, ja nie znam procedury w której ona mogła być mu wydana - oznajmił gość "Jeden na jeden". Podkreślił, że były wiceminister jest w poszukiwany jako podejrzany w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości jako Marcin Romanowski.
- Jeżeli posługuje się jakąkolwiek inną tożsamością, popełnia kolejne przestępstwo. Z tego jego listu, czy wniosku skierowanego do Sądu Okręgowego, jednoznacznie wynika, że popełnia przestępstwo, bo sam wskazuje na to, że posługuje się inną tożsamością - ocenił.