W czwartek prezes PiS Jarosław Kaczyński przekazał, że podjął już decyzję w sprawie kto będzie kandydatem PiS na premiera. Mówił przy tym, że chciałby to "najpierw skonfrontować z większym zgromadzeniem czlonków" partii, jednak nazwisko to ma być znane w najbliższych tygodniach.
Przydacz: Bogucki jest jeden
Szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta Marcin Przydacz był pytany we wtorkowej "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24, czy Pałac Prezydencki ma swoje zdanie w sprawie potencjalnego kandydata na premiera ze strony Prawa i Sprawiedliwości.
- Nie - odparł krótko. Zaznaczył przy tym, że decyzja należy do partii. - Jasne, że taki wskazany, potencjalny kandydat może pomóc, bo będzie liderem dyskusji, bo będzie w jakimś sensie partnerem do rozmów. Natomiast ja uważam, że dzisiaj kluczowe i najważniejsze jest starać się przekonać wyborców niekoniecznie tylko personaliami, ale także konkretnymi pomysłami - dodał.
Prowadzący Konrad Piasecki dociekał, czy gdyby prezes PiS Jarosław Kaczyński oznajmił prezydentowi, że na kandydata na premiera potrzebuje obecnego szefa kancelarii Zbigniewa Boguckiego, to Karol Nawrocki by na to pozwolił.
- Zbigniew Bogucki jest świetnym szefem kancelarii prezydenta. Rozumiem, że partia opozycyjna dzisiaj potrzebuje też pewnego rodzaju nowej twarzy, nowego, młodego PiS-u, ale jest w Prawie i Sprawiedliwości mnóstwo fantastycznych polityków, którzy mogą pełnić podobną funkcję - mówił Przydacz. - A Zbigniew Bogucki jest tylko jeden i jest potrzebny w kancelarii prezydenta - zaznaczył.
Weto w sprawie SAFE?
Prezydencki minister był również pytany, czy Karol Nawrocki odpowie na prośby Jarosława Kaczyńskiego i zawetuje przyjętą przez Sejm ustawę w sprawie programu SAFE. Prawo i Sprawiedliwość głosowało przeciwko przyjęciu projektu dotyczącego tego programu.
- Pan prezydent podejmie decyzję w oparciu o własną analizę argumentów za i przeciw - odpowiedział. Następnie prowadzący przytoczył argumenty prezesa PiS, według których SAFE jest szkodliwy dla polskich rodzin oraz oznacza "wchodzenie pod niemiecki but".
- Myślę, że w dużej mierze prezes Jarosław Kaczyński ma rację używając tych argumentów, ale są też inne argumenty, które się pojawiają w dyskursie publicznym. Prezydent ma tutaj finalną decyzję w postaci 0-1 - albo podpisze, albo nie podpisze i musi to odpowiednio zważyć. Na ten moment decyzji nie ma - oznajmił Przydacz.
Odniósł się także się do rozmów między kancelarią prezydenta, a rządem po których Senat częściowo uwzględnił poprawki proponowane przez środowisko Karola Nawrockiego. - Są też takie poprawki, które zostały odrzucone, a które są naprawdę ważne i są kluczowe - zwrócił uwagę Przydacz. Wymienił przy tym kwestię utworzenia "komitetu sterującego" - Czyli jakiegoś ciała, które będzie nadzorować w jakikolwiek sposób wydawanie tych pieniędzy - doprecyzował.
Na uwagę, że według przedstawicieli rządu SAFE zostanie wdrożony nawet bez ustawy, odpowiedział że wydaje mu się, że "skoro ustawa byłaby niekluczowa, to by jej po prostu nie procedowano". - To trochę jest takie łapanie się prawą ręką za lewe ucho - ocenił.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej przekonywał również, że Polacy "w dużej mierze" są przeciwnikami programu SAFE. Powoływał się przy tym na wyniki badań opinii publicznej, wedle których poparcie dla programu miałoby rozkładać się "pół na pół". Nie wskazał jednak o jakie badanie konkretnie chodzi.
Autorka/Autor: Mikołaj Stępień/ads
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24