Kaczyński informacją, że dokonał wyboru na potencjalnego premiera, podzielił się w czwartek w Radiu Maryja. Dodał, że kandydat na prezesa Rady Ministrów, "to musi być kandydat, który pozwoli wygrać wybory, który będzie nawet lokomotywą wyborczą".
- Jest ktoś, kto wydaje się odpowiadać tym wymogom, które dzisiaj są i które właśnie dotyczą możliwości odpowiedniego zwrócenia się do prawicowego elektoratu czy patriotycznego elektoratu - powiedział Kaczyński i doprecyzował, że "chodzi o to, żeby nie mieć obciążeń, w każdym razie wobec tego typu elektoratu".
Zapowiedział też, że "w marcu ta sprawa będzie już zupełnie jasna".
Kto kandydatem Jarosława Kaczyńskiego na premiera?
Na kogo więc postawił prezes?
W kuluarach słyszymy, że kandydat, którego wskazał, "to nie jest obecny parlamentarzysta".
To potwierdza nasze wcześniejsze informacje ze źródeł zbliżonych do Nowogrodzkiej. Niedawno pisaliśmy, że w wąskim gronie kandydatów na kandydata są Tobiasz Bocheński, jeden z najbardziej wyrazistych "maślarzy" i Zbigniew Bogucki, szef prezydenckiej kancelarii, jeden z najbliższych współpracowników Karola Nawrockiego. Przy czym ten drugi, ze względu na swoją funkcję w Pałacu Prezydenckim, nie jest utożsamiany jednoznacznie z żadną z frakcji.
I tu kluczowa kwestia - żaden z nich nie jest parlamentarzystą. Bocheński od 2024 roku jest europosłem, a Bogucki złożył mandat w 2025 roku, w związku z nową funkcją.
Polska Agencja Prasowa podała natomiast, że na wąskiej liście prezesa PiS-u znajdują się - obok Bocheńskiego i Boguckiego, także Przemysław Czarnek i Anna Krupka.
Ale, jak usłyszeliśmy nieoficjalnie w Pałacu Prezydenckim, to nie na Boguckiego miał postawić prezes Kaczyński.
Polityków PiS-u pytamy o to, czy wczorajsze słowa prezesa Kaczyńskiego były dla nich zaskoczeniem. Bo o ile przedstawiciele tej partii mówili publicznie od dłuższego czasu, że kandydat powinien być znany na wiosnę, to w ostatnim czasie wydarzenia wydają się lekko przyspieszać. Od większości z nich słyszymy, że zaskoczenia nie ma, a prezes podejmuje "dobre wybory", czy to w przypadku wskazania kandydatów na prezydenta, czy na premiera.
- Ten pomysł ma swoje bardzo dobre strony, ponieważ wokół tej konkretnej osoby trzeba budować bardzo szeroki front prawicowy - mówi jeden z posłów.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Marcin Obara/PAP