Poseł Konfederacji: poznałem Macieja Berka, jest państwowcem
Poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo oraz poseł i szef Klubu Parlamentarnego Polski 2050 Paweł Śliz dyskutowali w "Kropce nad i" TVN24 o Trybunale Konstytucyjnym. Maciej Berek, do niedawna minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, jest kandydatem na sędziego TK.
- Poznałem pana Berka i uważam, że jest państwowcem, jak wiele innych osób. Natomiast to faktycznie nie kto inny jak Donald Tusk mówił o tym, że ma być ta karencja, że nie będziemy upolityczniać, że nie powinniśmy upolityczniać Trybunału Konstytucyjnego - powiedział Pejo.
Zdaniem posła Konfederacji premier Donald Tusk chce umieścić w TK "swoją prawą rękę". - Nie tędy droga. Według mnie i Konfederacji stawiamy grubą krechę na wymiarze sprawiedliwości, również na Trybunale. Powinniśmy doprowadzić do resetu konstytucyjnego, mówimy o tym od dawna. Tylko nie ma woli politycznej - podkreślił.
Na pytanie Moniki Olejnik, czy prezes TK Bogdan Święczkowski, były prokurator krajowy i polityk związany z PiS, powinien kierować Trybunałem, Pejo odparł: - Absolutnie nie powinien być, bo też jest to osoba upolityczniona. Zdecydowanie. Dlatego uważam, że powinniśmy zrobić reset.
Reset konstytucyjny to postulowany przez Konfederację sposób na rozwiązanie sporu o zmiany w sądach wprowadzonych za rządów Zjednoczonej Prawicy. Polega na zmianie konstytucji umożliwiającej ponowny wybór składów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa.
Spór o prerogatywę prezydenta
Prokuratura chce przesłuchać prezydenta Karola Nawrockiego w śledztwie dotyczącym niedopuszczenia sędziów TK do orzekania. Zdaniem posła Konfederacji nie ma do tego podstawy.
- Pan prezydent, jak powiedziałem, to jest jego prerogatywa, żeby ślubować sędziów lub też nie. I tak czyni. To jest jego święte prawo - oświadczył poseł Pejo.
Paweł Śliz zdecydowanie się nie zgodził z tym stanowiskiem. - Pan prezydent bez podstawy prawnej nie przyjmuje ślubowania - zaznaczył.
- Była kiedyś taka sędzia Trybunału Konstytucyjnego, wybrana jeszcze za czasów prezydenta Lecha Kaczyńskiego. On też kwestionował [jej wybór - red.] i przypisał sobie prerogatywę odmowy przyjęcia ślubowania od pani sędzi, ale stwierdził: nie, nie mam takich uprawnień, nie mam takiej kompetencji, to nie moja proregatywa. I zaślubował tę sędzię. To pokazało, że był państwowcem. Prezydent Nawrocki, niestety, nie jest państwowcem, bo nie podaje żadnej merytorycznej ani prawnej podstawy, żeby nie przyjąć ślubowania - skomentował poseł Polski 2050.
W przytoczonej przez Śliza sytuacji chodziło o sprawę Lidii Bagińskiej z 2006 roku, od której Lech Kaczyński odebrał ślubowanie po trzech miesiącach od wyboru.
"Nie jestem przyspawany do stołka"
Monika Olejnik pytała też o Szymona Hołownię, który może zastąpić Pawła Śliza na stanowisku przewodniczącego klubu parlamentarnego Polski 2050.
- Ja nie jestem przyspawany do tego stołka. Jeżeli będzie taka konieczność, oczywiście, że ja po dobrej rozmowie z Szymonem Hołownią, z którym zawsze mam merytoryczną i dobrą rozmowę, jestem w stanie podjąć taką decyzję i zrezygnować. Ta decyzja będzie rozważona, tak jak powiedziałem, dla dobra klubu parlamentarnego, dla dobra partii i dla dobra Polski - oświadczył poseł Polski 2050.
Na kolejne pytanie prowadzącej, czy byłoby dobre dla Polski, gdyby Hołownia został wicepremierem, Śliz odpowiedział: - Uważam, że tak. Szymon Hołownia jest bardzo wyraźnym politykiem. Uważam, że pokazaliśmy też, że jako klub Polska 2050 potrafimy lojalnie, odpowiedzialnie pracować w tej koalicji.
- Nie kto inny jak Szymon Hołownia mówił o tym, że nie idą do polityki przedstawiciele partii Polski 2050 i Trzeciej Drogi po stołki, to przecież Szymon Hołownia mówił o tym, że stołki to są w sklepie meblowym, a teraz widać, o co im właśnie chodzi. Tylko i wyłącznie o te stołki, o to, kto będzie na stołku, a kto nie będzie, tylko i wyłącznie. Tam nie ma merytoryki, nie ma mowy o tym, żeby ratować Polskę, która jest w katastrofie budżetowej - skomentował Bartłomiej Pejo.