"Być może było to za daleko idące". Karczewski tłumaczy swoją wypowiedź o "świrach"

Polska

Aktualizacja:
Stanisław Karczewski tłumaczy swoją wypowiedź ze spotkania w Gdynitvn24
wideo 2/40

Proszę pani, barierki, żeby świry tam się nie dostawały i żeby nie szkodziły - takimi słowami marszałek Senatu Stanisław Karczewski zwrócił się w sobotę w Gdyni do jednej z uczestniczek spotkania, która pytała o zapory ustawione przed Sejmem. W rozmowie z TVN24 przyznał, że "być może było to za daleko idące", ale jak podkreślił, kiedy PiS było w opozycji, "nie trzeba było takich kordonów policji, bo nie atakowaliśmy". - Nasi zwolennicy nigdy nie chcieli się przedostać do parlamentu - zaznaczył.

Słowa dotyczące barierek w Sejmie padły w czasie sobotniego spotkania w Domu Rzemiosła w Gdyni. Marszałek zapowiedział na nim, że Senat przegłosowaną w piątek przez Sejm nowelizacją ustaw między innymi o Sądzie Najwyższym i KRS zajmie się w najbliższym tygodniu.

- Zakończymy tę reformę, zakończymy reformowanie systemu sądownictwa. Jestem przekonany, że nie od razu, nie z dnia na dzień, ale ten system zacznie działać normalnie - powiedział Karczewski. - Będziemy tę reformę kontynuować, kończyć. Ustawa, którą przegłosowano wczoraj w Sejmie, my [Senat - przyp. red.] przegłosujemy ją w przyszłym tygodniu - dodał.

Spotkanie w Gdyni

W spotkaniu z Karczewskim, oprócz sympatyków PiS, uczestniczyło też kilkanaście osób utożsamiających się z opozycją, które po zakończeniu zebrania zaczęły skandować hasła, między innymi "wolne sądy" i "konstytucja". Wyciągnęły również czerwone karteczki z czarnym napisem "PiS".

Wcześniej, w trakcie spotkania niektóre z tych osób zadawały pytania marszałkowi Senatu. Wtedy właśnie padło pytanie o barierki ustawione przed parlamentem. Marszałek Senatu odpowiedział: - Proszę pani, barierki, żeby świry tam się nie dostawały i żeby nie szkodziły.

Podziękował też zgromadzonym za przybycie na spotkanie. Zwrócił się również do swoich oponentów, dziękując im za "zademonstrowanie swoich poglądów".

- Dziękuję za dużą frekwencję. Na spotkaniach Platformy Obywatelskiej jest po ośmiu, sześciu mieszkańców. Podziękujmy im, bo oni nie chodzą na spotkania Platformy Obywatelskiej, tylko doceniają naszą działalność. Bardzo dziękuję, że byliście z nami. Dużo się dowiedzieliście, dziękuję, że zademonstrowaliście swoje poglądy. Mam nadzieję, że przekonacie się do naszych poglądów. Polska jest jedna - podkreślił. - Nie zakłócicie naszych spotkań, dlatego, że my mamy wiarę w to, że Polacy nas popierają, wspierają i będą popierać - dodał Karczewski.

Marszałek Karczewski o barierkach przed Sejmem

"Być może było to za daleko idące"

Marszałek Senatu pytany w poniedziałek o swoje słowa przez reportera TVN24 Arkadiusza Wierzuka przyznał, że "być może było to za daleko idące". Zaznaczył jednak, że kiedy PiS było w opozycji, "nie trzeba było takich kordonów policji, bo nie atakowaliśmy i nasi zwolennicy nigdy nie chcieli się przedostać do parlamentu, nie robili tego w bagażnikach" - argumentował.

- Myślę, że nie ma równowagi między opozycją z lat 2007-2015, a tą opozycją, która wykorzystuje wszelkie metody, żeby odsunąć Prawo i Sprawiedliwość od władzy - ocenił. Dodał, że można to zrobić wyłącznie przy pomocy kartki wyborczej w wyborach parlamentarnych w przyszłym roku.

Zaznaczył, że protest, który przeradza się w agresję, atakowanie policji, wykracza poza demokratyczne, normalne formy demonstrowania swoich poglądów". - Nie mam nic przeciwko temu, abyśmy demonstrowali swoje poglądy, ale są pewne granice, które były i są przekraczane - oświadczył.

"Od marszałka wymagam zdecydowanie więcej"

Wypowiedź o "świrach" spotkała się z krytycznymi komentarzami sejmowej opozycji.

- Język, którego używa nie tylko pan marszałek Karczewski - ale od marszałka wymagam zdecydowanie więcej niż od szeregowych posłów - wobec opozycji, wobec obywateli naszego państwa, są naganne - oceniła wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. - To przecież na posiedzeniach Sejmu słyszymy, jak ministrowie mówią do opozycji, jak ministrowie nazywają posłów. Używają języka nagannego, uważając, że mówią prawdę i że taki język im przystoi. Za to będą musieli także zapłacić, bo jest komisja etyki - zapowiedziała wicemarszałek z Platformy Obywatelskiej.

Opozycja komentuje słowa Karczewskiego

- Marszałek Sejmu bardzo wyśrubował regulamin Sejmu, więc i senatorzy, i posłowie Prawa i Sprawiedliwości będą musieli za takie słowa ponieść karę - dodała Kidawa-Błońska.

Jakub Stefaniak, poseł i rzecznik Polskiego Stronnictwa Ludowego, skomentował natomiast, że widzi w tym "przede wszystkim prawdziwą twarz PiS-u".

- Jeżeli Karczewski mówi o Polakach "świry", to pokazuje prawdziwą twarz tej partii - powiedział. - Oni tacy są. To są ludzie pazerni, nikczemni, którzy nie szanują drugiego człowieka. Na czas kampanii wyborczej ubrali pewną maskę. I tę maskę, która bardzo im nie pasuje, strasznie w gębę uwiera, po prostu zdejmują za każdym takim podejściem i za każdym takim stwierdzeniem - ocenił polityk.

Autor: jog,js//now / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24