Kalisz radzi PiS-owi: pozwijcie Palikota

Według Kalisza, PiS ma prawo pozwać Palikota w trybie wyborczym
Według Kalisza, PiS ma prawo pozwać Palikota w trybie wyborczym
Źródło: TVN24
Ujawnione przez Janusza Palikota fragmenty z teczki Jarosława Kaczyńskiego nadal wywołują wiele kontrowersji. Poseł SLD Ryszard Kalisz w "Kropce nad i" zapewniał, że w tej sytuacji PiS powinno pozwać Palikota w trybie wyborczym. - To byłby ciekawy proces, tylko PiS musi być pewne, że to, co mówi Palikot jest nieprawdą - mówi Kalisz.

Poseł SLD zwraca uwagę, że przed wyborami do europarlamentu partie mają prawo korzystać z trybu wyborczego, który umożliwia szybkie rozpatrywanie spraw.

IPN musiałby dostarczyć teczki do sądu

Jednak PiS musi być pewne, że dokumenty, które pokazał poseł PO są nieprawdziwe. - Ten wyrok (w 1998 r. sąd uznał, że J. Kaczyński nie podpisał "lojalki" i nie był współpracownikiem SB, bo notatki oficera SB są niewiarygodne - red.), który już zapadł był w sprawie o naruszenie dóbr osobistych pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim, a jednym z dziennikarzy tygodnika "Nie" - mówi Kalisz.

Jak dodaje, wydany wówczas wyrok wydany przez sąd powszechny nie wiąże sądu w kolejnych sprawach. W tym przypadku, kiedy PiS pozwałby Palikota Instytut Pamięci Narodowej musiałby dostarczyć teczki Jarosława Kaczyńskiego do sądu. Wszystko po to, by Palikot mógł udowodnić prawdziwość zarzutów kierowanych w stronę Kaczyńskiego.

Jak dodaje jeśli sprawa toczyła, by się w czasie kampanii wyborczej sąd w krótkim czasie musiałby wydać jakieś rozstrzygnięcie.

Palikot ujawnia szczegóły

W ostatnią sobotę Janusz Palikot ujawnił niektóre dokumenty z domniemanej teczki prezesa PiS. Podczas konferencji prasowej przyznał, że ma tylko kserokopie dokumentów i nie jest pewien, czy materiały są prawdziwe. - IPN powinien wyjaśnić, czy to prawda. Moim celem jest skompromitowanie metody, jaką posługiwał się Jarosław Kaczyński i jaką posługuje się IPN. Czyli opieranie się na ubeckich zapiskach - tłumaczył Palikot.

Poseł nie ujawnił dziennikarzom treści dokumentów, przytoczył jedynie kilka informacji. Podał, że po zatrzymaniu 18 grudnia 1981 r. Jarosław Kaczyński sugerował, iż zaszła pomyłka i że to być może jego brat Lech miał być zatrzymany; podczas rozmowy z funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa miał też potwierdzić, że Ludwik Dorn jest Żydem. Ponadto – jak cytował Palikot – pytany o stosunek do kobiet Jarosław Kaczyński odpowiedział, że go one nie interesują i że nie zależy mu na założeniu rodziny.

Źródło: tvn24

Czytaj także: